Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 12 września 2026 20:21
Reklama

Brak OC może nas sporo kosztować. Po raz drugi w tym roku kary poszły w górę

Od poniedziałku 1 lipca 2024 roku kary za brak OC na swój samochód są dużo wyższe. Co więcej nie da się tego ukryć, bo fundusz ubezpieczeniowy ustala to bez wiedzy kierowcy.

OC to – przypomnijmy – obowiązkowe dla wszystkich zarejestrowanych pojazdów, także tych nieużywanych i uszkodzonych. Zdarza się, że kierowca o tym zapomina. Co mu grozi?

  • Jeśli ma już wykupione OC, nie musi się martwić. Ubezpieczyciel sam przedłuży mu umowę na kolejny rok. Do kierowcy trafi jedynie informacja o tym, ile ma zapłacić.
  • Jeśli jednak ktoś kupił samochód używany, to OC poprzedniego właściciela nie zostanie z automatu przedłużone. Nowy właściciel musi wykupić polisę OC. W przeciwnym razie zapłaci karę. 

A te – dodajmy – od 1 lipca są już dużo wyższe.

Od czego zależy wysokość kary?

Jak wiele innych tego typu opłat – jest skorelowana z płacą minimalną. Działa tu automat: rośnie najniższa krajowa, wzrasta również kara za brak OC. 

I tak, za brak OC:

  • na samochody osobowe – kara wynosi dwukrotność płacy minimalnej,
  • na samochody ciężarowe, ciągniki i autobusy – trzykrotność płacy minimalnej,
  • na pozostałe pojazdy (np. motocykl i skuter) – 30 proc. płacy minimalnej.

Wysokość kary zależy też od tego, jak długo jeździliśmy bez ważnego OC. Na zasadzie: im dłuższa przerwa, tym wyższa opłata. I tak: 

  • od 1 do 3 dni – 20 proc. pełnej opłaty,
  • od 4 do 14 dni – 50 proc. pełnej opłaty,
  • powyżej 14 dni – 100 proc. opłaty.

Do końca czerwca maksymalna kara wynosiła 8480 zł. 

Ile to kosztuje teraz kierowców?

Od 1 lipca – przypomnijmy – płaca minimalna wzrosła do 4300 zł brutto. A to oznacza także wyższy kary za brak OC. 

W przypadku samochodu osobowego:

  • 1720 zł – za brak OC do 3 dni,
  • 4300 zł – za brak OC do 14 dni,
  • 8600 zł – za brak OC powyżej 14 dni. 

W przypadku samochodów ciężarowych maksymalna kara za brak ubezpieczenia OC powyżej 14 dni kierowca musi teraz zapłacić 12 900 zł. 

W przypadku innych pojazdów maksymalna opłata to 1420 zł.

Dziękujemy że jesteś z nami


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Miejski Ekspress #203 Miejski Ekspress #203 W najnowszym odcinku #Miejskiego Ekpressu! Od 16 do 22 września Gorzów włączy się w Europejski Tydzień Mobilności, promując komunikację miejską i alternatywne formy transportu. Najwięcej atrakcji zaplanowano na 20 września, kiedy zajezdnia MZK przy ulicy Kostrzyńskiej otworzy się dla mieszkańców. W godzinach od 12.00 do 16.00 będzie można zajrzeć za kulisy pracy przewoźnika, przejechać autobusem przez myjnię, a także spróbować swoich sił za sterami tramwaju. Na miejsce będzie kursować specjalna linia BIS z osiedla Piaski, a autobusy mają odjeżdżać co 40 minut. Europejski Tydzień Mobilności zakończy 22 września Dzień bez Samochodu. Tego dnia komunikacja miejska w Gorzowie będzie bezpłatna dla wszystkich pasażerów. Do miasta wraca także festiwal poświęcony Renecie Landsberskiej. Ryneczek przy Jerzego ponownie ma wypełnić się lokalnymi smakami, muzyką, historią i atrakcjami związanymi z gorzowskimi tradycjami. Główną bohaterką wydarzenia będzie odmiana jabłoni mocno związana z historią miasta. Podczas festiwalu będzie można poznać jej dzieje oraz kupić certyfikowane sadzonki. W programie znajdą się również lokalne produkty, miód i inne atrakcje dla mieszkańców. Inneko rozpoczyna natomiast kolejną edycję konkursu „Zielona Szkoła – Zielone Przedszkole”. Szkoły i przedszkola z Gorzowa będą zbierać makulaturę, baterie i elektrośmieci, ucząc przy tym dzieci zasad segregacji odpadów i dbania o środowisko. Na najbardziej aktywne placówki czekają nagrody, w tym sprzęt, pomoce dydaktyczne i artykuły plastyczne. Konkurs rozpocznie się 1 października 2026 roku i potrwa do 30 czerwca 2027 roku. Data dodania artykułu: 11.09.2026 13:24
Nowe jedzenie w szkołach wywołało burzę Nowe jedzenie w szkołach wywołało burzę Nowe zasady żywienia w szkołach i przedszkolach stały się kolejnym tematem politycznego sporu. Minister edukacji Barbara Nowacka przekonuje, że zmiany nie mają charakteru ideologicznego, lecz mają poprawić sposób odżywiania dzieci i ograniczyć problem nadwagi oraz otyłości. Od 1 września szkolne stołówki działają według nowych wytycznych przygotowanych przez Ministerstwo Zdrowia. W jadłospisach ma być więcej warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych, a mniej cukru, soli oraz części dań mięsnych. Nowe przepisy zostały dostosowane do aktualnych norm żywienia opracowanych przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego . Resort zdrowia podkreśla, że chodzi przede wszystkim o poprawę jakości posiłków podawanych dzieciom i przeciwdziałanie narastającym problemom zdrowotnym. Zmiany wywołały jednak krytykę ze strony części opozycji. Mateusz Morawiecki ocenił, że nowe przepisy są przejawem ideologicznego podejścia do żywienia dzieci i ironizował, że zamiast tradycyjnych dań mięsnych uczniowie będą otrzymywać ich roślinne zamienniki. Do tych zarzutów odniosła się Barbara Nowacka. Minister edukacji przypomniała, że rozporządzenie zostało przyjęte wcześniej i przeszło konsultacje społeczne. Jej zdaniem spór wokół zdrowego żywienia dzieci jest przesadzony. Nowacka podkreśliła, że szkoły powinny promować zbilansowaną dietę opartą na lokalnych produktach, w tym żywności pochodzącej od polskich rolników. Zwróciła również uwagę, że kasze czy dania bezmięsne od dawna są częścią polskiej kuchni i nie są niczym nowym. Zdaniem minister kluczowe jest nie tylko to, co trafia na talerz, ale także sposób przygotowania posiłków. Jak zaznaczyła, zdrowe jedzenie nie musi być niesmaczne, a szkolna stołówka może jednocześnie uczyć dobrych nawyków żywieniowych i serwować dzieciom atrakcyjne dania. Data dodania artykułu: 11.09.2026 11:51
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama