Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 19 września 2026 18:04
Reklama

Bolesna porażka Warty w dalekich Goczałkowicach

Warta Gorzów przegrała w Goczałkowicach z LKS-em 4:1(1:0), a Stilon Gorzów bezbramkowo zremisował u siebie z ROW-em Rybnik. Takimi wynikami zakończyły się mecze gorzowskich drużyn w dziewiątej kolejce Betclic III ligi.
Bolesna porażka Warty w dalekich Goczałkowicach

Autor: Karol Korniak

Źródło: Facebook / Stilon Gorzów

Wyprawa do Goczałkowic była jedną z najdalszych eskapad dla piłkarzy Warty Gorzów w bieżącym sezonie. Bordowo-granatowi mieli do przebycia bagatela 506 kilometrów w jedną stronę, aby zmierzyć się z miejscowym LKS-em o ligowe punkty. Gospodarze sobotniej potyczki do tej pory radzili sobie zdecydowanie poniżej oczekiwań. Klub prowadzony przez Łukasza Piszczka przed meczem z Wartą znajdował się tuż nad strefą spadkową, a w poprzedniej kolejce doznał bolesnej porażki w Legnicy z rezerwami Miedzi 5:0. Gorzowianie natomiast na Śląsku zameldowali się po ligowym triumfie nad Stalą Brzeg oraz pewnym pucharowym zwycięstwie w Witnicy nad Czarnymi. Wyniki te mogły pozytywnie nastrajać wszystkich związanych z Wartą przed sobotnim spotkaniem.

Zobacz też:

Mecz rozpoczął się dla Warty najgorzej, jak tylko mógł. Już w trzeciej minucie gospodarze wyprowadzili szybki atak po wznowieniu gry z autu. Piłkę na prawej flance otrzymał Remigiusz Flasz, który płaskim podaniem obsłużył Tomasza Dzidę. Ten odpowiednio nabiegł na zagranie i strzałem z pierwszej piłki pokonał Wojciecha Szpalera, otwierając wynik spotkania. W kolejnych minutach gra toczyła się przede wszystkim na połowie Warty, choć przewaga terytorialna LKS-u nie przekładała się na kolejne uderzenia. Później spotkanie wyraźnie się wyrównało. Gorzowianie otrząsnęli się po szybko straconym golu i zaczęli prowadzić z gospodarzami bardziej wyrównany bój, a przez dłuższy fragment na boisku dominowała walka w środku pola. W 23. minucie LKS był jednak blisko podwyższenia prowadzenia. Jakub Niedbała zdecydował się na strzał sprzed pola karnego, ale piłka nieznacznie minęła słupek bramki strzeżonej przez Szpalera. Chwilę później ten sam zawodnik spróbował swoich sił z rzutu wolnego. Tym razem bramkarz Warty zachował pełną czujność i spokojnie złapał futbolówkę. Gorzowianie na pierwszy strzał w kierunku bramki Kacpra Wieczorkiewicza czekali aż do 33. minuty. Po dwójkowej akcji Mikołaja Wawrzyniaka z Karolem Gardzielewiczem ten drugi próbował po ziemi zaskoczyć golkipera gospodarzy. Wieczorkiewicz, mimo ponad półgodzinnego bezrobocia, nie dał się jednak zaskoczyć i pewnie przytulił piłkę do klatki piersiowej. Kilka minut później ponownie do pracy zmuszony został Szpaler. Tym razem zza pola karnego uderzał Dzida, a bramkarz Warty efektowną interwencją wybił piłkę na rzut rożny. W końcowym fragmencie pierwszej połowy nie wydarzyło się już nic, co mogłoby zmienić wynik. Obie drużyny zeszły do szatni przy prowadzeniu LKS-u 1:0.

Zobacz też:

Drugą odsłonę z dużym animuszem rozpoczął Jakub Iskra. Już w pierwszej akcji tej części spotkania wahadłowy Warty odważnie ruszył w kierunku bramki gospodarzy. Jego szarża zakończyła się groźnym centrostrzałem, z którym poradził sobie jednak Wieczorkiewicz. Ofensywny zryw Warty nie przyniósł oczekiwanego efektu, a chwilę później gospodarze zadali drugi cios. W 51. minucie LKS przeprowadził koronkową, wielopodaniową akcję. W jej finale z piłką w polu karnym, tuż przed Szpalerem, znalazł się Niedbała. Zawodnik gospodarzy zachował spokój i bez większych problemów umieścił futbolówkę w siatce. Po tym trafieniu miejscowi przejęli pełną kontrolę nad spotkaniem. Przez kolejnych kilka minut regularnie zatrudniali Szpalera, który nie pozwalał jednak na dalsze powiększanie przewagi. Gorzowska defensywa w tym fragmencie miała jednak sporo pracy. Na kolejne trafienie kibice LKS-u nie musieli długo czekać. W 59. minucie gospodarze przeprowadzili akcję lewą stroną. Flasz został wypuszczony prostopadłym podaniem, a następnie zagrał futbolówkę wzdłuż pola bramkowego. Tam ponownie najlepiej odnalazł się Niedbała, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców i podwyższył prowadzenie na 3:0. Pięć minut później blisko czwartego gola był Krzysztof Kiklaisz. Napastnik LKS-u uderzył głową, ale futbolówka minimalnie minęła bramkę Warty. Gorzowianie próbowali znaleźć punkt zaczepienia na ostatnie pół godziny spotkania, jednak gospodarze byli wyraźnie lepsi niemal w każdym elemencie gry. Pojedyncze ofensywne zrywy Warty nie przekładały się na groźne uderzenia w kierunku bramki Wieczorkiewicza. W końcu próby bordowo-granatowych przyniosły jednak efekt. W 75. minucie cała drużyna Warty znalazła się w okolicach pola karnego gospodarzy po niewykorzystanym rzucie wolnym. Futbolówka trafiła na lewe skrzydło do Wawrzyniaka, który dośrodkował w kierunku Dominika Siwińskiego. Obrońca Warty opanował piłkę klatką piersiową i odegrał ją do Krystiana Rybickiego. Rezerwowy gorzowianin zwiódł jeszcze jednego rywala, a następnie pewnym strzałem zapakował futbolówkę do siatki. Warta złapała oddech i mogła jeszcze spróbować powalczyć o coś więcej. W końcówce obie drużyny miały swoje próby, ale kolejne strzały były niecelne. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy. W doliczonym czasie gry Mateusz Jezierski przeprowadził indywidualną akcję, po której potężnym uderzeniem pod poprzeczkę nie dał Szpalerowi żadnych szans. LKS ustalił tym samym wynik na 4:1.
Po chwili arbiter zakończył sobotnie spotkanie. Warta z dalekiego wyjazdu do Goczałkowic-Zdroju wraca więc bez punktów. Okazję do rehabilitacji gorzowianie będą mieli za tydzień, kiedy przed własną publicznością zmierzą się ze Ślęzą Wrocław.

Zobacz też:

Trzy godziny po Warcie swój mecz dziewiątej kolejki rozpoczął Stilon Gorzów, który podjął przed własną publicznością ROW Rybnik. Pojedynek ten był pierwszym starciem obu ekip po 43. latach przerwy. Ostatni raz oba kluby mierzyły się ze sobą w sezonie 1982/83, kiedy to świat wyglądał zupełnie inaczej. W bieżącej kampanii zainteresowane zespoły grają w charakterze beniaminków, które przyzwoicie sobie radzą na trzecioligowym froncie. Stilon do sobotniego meczu przystąpił z jedenastej pozycji w tabeli, a rybniczanie z dziesiątej.

Zobacz też:

Pierwszą groźniejszą akcję stworzyli goście. Po dośrodkowaniu z głębi pola czujność Adama Stachowiaka sprawdził Marcin Grolik, lecz bramkarz Stilonu spokojnie złapał piłkę. W 9. minucie doskonałą okazję mieli gorzowianie. Mateusz Walczak przejął futbolówkę na środku boiska i znalazł się sam na sam z Bartoszem Plewką. Golkiper ROW-u zachował jednak zimną krew i zatrzymał strzał napastnika Stilonu. Ta sytuacja ożywiła spotkanie. Rybniczanie częściej utrzymywali się przy piłce i szukali swoich szans, natomiast Stilon odpowiadał groźnymi kontrami. ROW mocno zagrażał również po stałych fragmentach – po jednym z nich Grolik głową trafił w poprzeczkę.
Na trybunach także nie brakowało emocji. Około 150 kibiców z Rybnika prowadziło głośny doping, a w 23. minucie fani Stilonu zaprezentowali efektowną oprawę. Na boisku w tym czasie działo się niewiele. W 31. minucie zza pola karnego niecelnie uderzał Antoni Bezdel, a końcówka pierwszej połowy upłynęła pod znakiem licznych fauli. Do przerwy było 0:0.
Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił. Początkowo więcej z piłką byli goście, lecz około 55. minuty inicjatywę przejął Stilon. Gorzowianie częściej gościli pod polem karnym ROW-u, ale długo nie potrafili oddać celnego strzału. Udało się to dopiero w 60. minucie Maksymowi Krutinowi, którego uderzenie zza pola karnego bez problemu zatrzymał Plewka.
Chwilowy zryw niebiesko-białych nie przyniósł bramki, a w kolejnych minutach ponownie lepiej prezentowali się rybniczanie. Końcówka była już wyrównaną walką o zwycięskie trafienie, jednak żadna ze stron nie zdołała przechylić szali na swoją korzyść. Stilon dopisał więc jeden punkt i zakończył spotkanie wynikiem 0:0. Za tydzień gorzowian czeka wyjazd do Gubina, gdzie zmierzą się z miejscową Cariną.

Pozostałe wyniki kolejki:

Zagłębie II Lubin 3:0 Carina Gubin
Górnik Polkowice 1:2 Zagłębie Sosnowiec
Polonia Nysa 0:2 Raków II Częstochowa
Odra Bytom Odrzański 1:0 Barycz Sułów
Sparta Katowice 2:1 MKS Kluczbork
Stal Brzeg 1:0 Karkonosze Jelenia Góra
Ślęza Wrocław - Miedź II Legnica (sobota, 15:30)

Aktualna tabela III ligi.

 DrużynaMeczePunktyBramki
1Zagłębie II Lubin92119-9
2Sparta Katowice92016-6
3Odra Bytom Odrzański92011-4
4Barycz Sułów91914-8
5Zagłębie Sosnowiec91614-9
6Górnik Polkowice91418-16
7Karkonosze Jelenia Góra91210-7
8MKS Kluczbork9129-14
9Warta Gorzów Wlkp.9129-15
10ROW Rybnik91118-15
11Stal Brzeg91115-12
12LKS Goczałkowice Zdrój91111-13
13Stilon Gorzów Wlkp.91014-13
14Raków II Częstochowa9912-17
15Miedź II Legnica8818-15
16Ślęza Wrocław8611-20
17Polonia Nysa958-21
18Carina Gubin956-19

Do II ligi bezpośredni awans uzyska najlepszy zespół, a druga drużyna w tabeli zagra w barażach. Z ligą pożegnają się przynajmniej trzy ostatnie ekipy.

Dziękujemy, że jesteś z nami!


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama