Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 10 września 2026 11:40
Reklama

Rosja atakuje Litwę, Łotwę lub Estonię. Czy Polska powinna pomóc? Jest nowy sondaż

Blisko 78 proc. Polaków uważa, że w razie rosyjskiej agresji Polska powinna pomóc Litwie, Łotwie i Estonii. Sondaż przeprowadzono po głośnych słowach Mariusza Błaszczaka.

– Polscy żołnierze powinni bronić Polski – powiedział Mariusz Błaszczak, poseł  PiS, gdy w Radiu ZET został zapytany o ewentualny rosyjski atak na Litwę, Łotwę lub Estonię. 

Słowa byłego ministra obrony wywołały burzę, bo uderzają w samo sedno zasady, na której opiera się bezpieczeństwo Polski w NATO: sojusznicy mają bronić siebie nawzajem.

Teraz Polacy odpowiedzieli na podobne pytanie. IBRiS na zlecenie Radia ZET sprawdził, czy w przypadku rosyjskiej agresji Polska powinna pomóc trzem państwom bałtyckim.

Prawie 78 proc. Polaków: trzeba pomóc

Wynik jest jednoznaczny. Za udzieleniem pomocy Litwie, Łotwie i Estonii opowiedziało się 77,8 proc. badanych. 47,5 proc. odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a 30,3 proc. „raczej tak”.

Przeciwnego zdania było 16,1 proc. ankietowanych, a 6,1 proc. nie potrafiło zająć stanowiska.

Artykuł 5 NATO nie oznacza automatycznego wysłania wojsk

Litwa, Łotwa i Estonia – podobnie jak Polska – należą do NATO. Fundamentem Sojuszu jest art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Zgodnie z nim zbrojny atak na jednego z członków jest traktowany jak atak na wszystkich.

Nie oznacza to jednak, że każde państwo musi automatycznie wysłać na front swoje wojska. Każdy sojusznik podejmuje takie działania, jakie uzna za konieczne, włącznie z możliwością użycia siły zbrojnej.

Właśnie dlatego słowa Błaszczaka wywołały tak gwałtowną reakcję. Gen. Roman Polko nazwał je „nieakceptowalnymi” i „szkodliwymi”. Problem jest prosty: jeśli Polska oczekuje, że w razie ataku Rosji inni wyślą wojska do obrony naszego terytorium, trudno jednocześnie sugerować, że polskie wojsko powinno ograniczać się wyłącznie do obrony Polski.

Polscy żołnierze już bronią wschodniej flanki

Jest jeszcze jeden fakt, który nadaje całej dyskusji szczególne znaczenie. Polska nie musi dopiero decydować, czy angażować wojsko w obronę państw bałtyckich. Polscy żołnierze już stacjonują na Łotwie.

Polski Kontyngent Wojskowy działa tam w ramach wielonarodowych sił NATO. Polska uczestniczy w tej misji od 2017 r. Jej zadaniem jest odstraszanie potencjalnego agresora i gotowość do wspólnej obrony wschodniej flanki Sojuszu.

30 czerwca 2026 r. prezydent Karol Nawrocki wydał postanowienie o przedłużeniu użycia polskiego kontyngentu w ramach wzmocnionej obecności NATO na terytorium Łotwy, Estonii i Litwy.

To nie jest więc abstrakcyjna dyskusja o tym, co Polska zrobi. System wspólnej obrony już działa.

Na wschodniej flance NATO funkcjonuje dziewięć wielonarodowych grup bojowych. Są rozmieszczone m.in. w Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii. Ich obecność ma sprawić, że potencjalny agresor od początku będzie wiedział, że atak na jedno państwo oznacza starcie nie tylko z jego armią, ale z całym Sojuszem.

I właśnie na tej samej zasadzie Polska opiera własne bezpieczeństwo.

Dziękujemy że jesteś z nami


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama