Jednym z głównych tematów dyskusji była sytuacja Gezet Stali Gorzów. Zdaniem byłego prezesa klubu Ireneusza Macieja Zmory największym problemem zespołu pozostaje brak Jacka Holdera. Kontuzja Australijczyka sprawia, że siła drużyny znacząco spadła, a walka o zwycięstwa z najmocniejszymi rywalami będzie zdecydowanie trudniejsza.
Eksperci zgodnie ocenili, że bez Holdera wyjazdowe spotkanie w Zielonej Górze czy rewanż z Apatorem Toruń będą dla gorzowian ogromnym wyzwaniem.
W kontekście najbliższego meczu z Włókniarzem Częstochowa zwrócono uwagę, że oba zespoły przystąpią do rywalizacji osłabione kadrowo. Z tego względu spotkanie może mieć nietypowy przebieg. Pojawiły się również sugestie, aby sztab szkoleniowy Stali częściej stawiał na młodych zawodników. Wśród nazwisk wymieniano Oskara Palucha, Bednarza oraz Hatłasa, którzy mogliby otrzymać więcej okazji do jazdy w biegach seniorskich.
Eksperci odnieśli się także do sytuacji pozostałych drużyn. Za największe pozytywne zaskoczenie sezonu uznali Unię Leszno. Beniaminek został określony mianem „czarnego konia” rozgrywek. Podkreślano wysoką frekwencję na stadionie oraz konsekwentne budowanie zespołu w oparciu o wychowanków. Duże uznanie zebrał również Janusz Kołodziej, który po powrocie po kontuzji prezentuje bardzo wysoką formę.
Znacznie gorzej oceniono sytuację GKM-u Grudziądz. Według ekspertów zespół po udanym początku sezonu wyraźnie obniżył loty i obecnie bardziej musi myśleć o utrzymaniu niż o walce w fazie play-off.
Nie zabrakło również komentarzy dotyczących Falubazu Zielona Góra. Rozmówcy wskazywali na problemy organizacyjne w klubie, zmiany personalne oraz chaos związany z przygotowaniem drużyny do meczów.
W dyskusji pojawił się także temat cyklu Grand Prix. Po zawodach w Łodzi eksperci przeanalizowali sytuację w klasyfikacji generalnej. Ireneusz Maciej Zmora podtrzymał swoją opinię, że mimo rosnącej konkurencji po tytuł mistrza świata ponownie sięgnie Bartosz Zmarzlik, którego zdaniem najlepiej radzi sobie z presją.
Poruszono również kwestię przyszłości rundy Grand Prix w Gorzowie. Zdaniem ekspertów udana organizacja zawodów w Łodzi może utrudnić powrót imprezy do Gorzowa, choć atutem gorzowskiego stadionu pozostaje większa pojemność. Zwrócono uwagę, że brak turnieju Grand Prix to dla miasta i klubu znacząca strata.
Napisz komentarz
Komentarze