Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 15 lipca 2026 06:05
Reklama

Gorzowianie alarmują po kolejnej sytuacji na przystanku. „To dzieje się coraz częściej”

Wracała z pracy, gdy zauważyła mężczyznę leżącego na ławce przystankowej. Podeszła bliżej, ponieważ obawiała się, że może potrzebować pomocy. Chwilę później sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót. Jak twierdzą mieszkańcy, nie był to odosobniony przypadek.
Gorzowianie alarmują po kolejnej sytuacji na przystanku. „To dzieje się coraz częściej”

Problem osób bezdomnych oraz ich zachowania w przestrzeni publicznej wielokrotnie poruszaliśmy już na łamach naszego portalu. Czytelnicy regularnie zgłaszają sytuacje, które – jak podkreślają – wpływają na ich poczucie bezpieczeństwa i komfort codziennego życia.

Tym razem napisała do nas mieszkanka osiedla Dolinki. We wtorek około godziny 14.00, wracając z pracy, zauważyła mężczyznę leżącego na ławce znajdującej się na przystanku autobusowym.

Wracałam z pracy i zobaczyłam, że na ławce na przystanku leży mężczyzna. Z wyglądu go kojarzyłam, to kloszard, który od kilku tygodni chodzi po osiedlu, często dziwnie się zachowuje, burczy i krzyczy. Podeszłam bliżej, zobaczyłam, że oddycha i zaczęłam do niego mówić, bo może coś mu się stało. Mężczyzna się przebudził i zaczął mi ubliżać. I delikatnie mówiąc kazał mi iść – relacjonuje mieszkanka.

Jak podkreśla kobieta, początkowo obawiała się, że mężczyzna może potrzebować pomocy medycznej. Dopiero po chwili okazało się, że śpi i po przebudzeniu zareagował agresją słowną.

To nie jedyny sygnał, jaki otrzymujemy od mieszkańców osiedla Dolinki. Według ich relacji podobne sytuacje mają powtarzać się od dłuższego czasu. Mieszkańcy twierdzą, że osoby bezdomne regularnie przebywają w okolicy bloków i przystanków autobusowych.

Jak słyszymy, problemem mają być również przypadki załatwiania potrzeb fizjologicznych na klatkach schodowych. Mieszkańcy zwracają także uwagę na uciążliwy zapach, gdy osoby te wchodzą do sklepów, oraz na głośne zachowanie w przestrzeni publicznej.

– Kobiety i nastolatki nie czują się bezpiecznie. Mężczyzna kilka razy coś krzyczy do przechodniów – przekazują mieszkańcy.

Przypominamy, że w przypadku zauważenia osoby leżącej w miejscu publicznym warto upewnić się, czy nie potrzebuje ona pomocy. Jeśli istnieje podejrzenie zagrożenia zdrowia lub życia, należy powiadomić numer alarmowy 112. Natomiast w sytuacjach związanych z zakłócaniem porządku publicznego mieszkańcy mogą zgłaszać interwencję odpowiednim służbom.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama