Do Sosnowca, na mecz z liderującym Betclic III lidze Zagłębiem, piłkarze Warty Gorzów jechali jak po pewny wyrok. Obie drużyny w ostatnich tygodniach znajdują się na dwóch innych biegunach w kwestii formy. Od początku września sosnowiczanie złapali mnóstwo wiatru w żagle i na przestrzeni dziewięciu kolejek wygrali ośmiokrotnie, a to pozwoliło im wskoczyć na sam szczyt tabeli. Warta natomiast w klasyfikacji odpowiadającej za ten sam okres była najgorszą ekipą w zestawieniu. Bordowo-granatowi w tym czasie wzbogacili się tylko o sześć oczek i to na samym jego początku. Od kilku tygodni Warta kroczy od porażki do porażki, a na efektowny stadion lidera pojechała świeżo po blamażu w Legnicy, gdzie poległa rezerwom Miedzi aż 6:0. Przed niedzielną konfrontacją wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, iż gorzowianie nie mogą ugrać żadnych punktów.
Zobacz też:
Zagłębie mogło otworzyć wynik już w drugiej minucie spotkania. Leon Madej mocnym uderzeniem sprawdził dyspozycję Wojciecha Szpalera, który popisał się świetną interwencją, wybijając piłkę na rzut rożny. Gospodarze wykorzystali jednak stały fragment gry. Po dośrodkowaniu z narożnika Marcel Prędkiewicz uderzył głową, a bramkarz Warty zdołał jedynie odbić futbolówkę. Ta spadła pod nogi Maksymiliana Rozwandowicza, który bez problemów skierował ją do pustej bramki. Gorzowianie mogli odpowiedzieć już kilka minut później. W ósmej minucie Alan Dziuniak otrzymał znakomite dośrodkowanie i dobrze złożył się do strzału głową, ale trafił wprost w Dawida Kudłę. Później inicjatywę całkowicie przejęli jednak gospodarze. Lider tabeli regularnie gościł pod bramką bordowo-granatowych, a Szpaler miał ręce pełne roboty. Gorzowianie próbowali odgryzać się pojedynczymi akcjami. W 30. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Filip Tuliszka, ale piłka minęła bramkę w znacznej odległości. Zagłębie szukało natomiast kolejnego trafienia na różne sposoby, nie stroniąc nawet od efektownych prób przewrotką. Dobrze dysponowany golkiper Warty długo utrzymywał swój zespół w grze, ale tuż przed przerwą skapitulował. W 42. minucie Patryk Gogół otrzymał piłkę przed polem karnym i bez przyjęcia huknął na bramkę. Potężne uderzenie pomocnika było nie do obrony. Warta na przerwę zeszła więc z dwubramkowym bagażem.
Zobacz też:
Po zmianie stron obraz spotkania początkowo nie ulegał zmianie. Dopiero w 55. minucie Warta przeprowadziła groźniejszą akcję. Tuliszka przedarł się prawym skrzydłem i płasko zagrał do Mateusza Nazara. Rezerwowy gorzowskiego zespołu dobrze nabiegł na piłkę i oddał mocny strzał pod poprzeczkę. Kudła zdołał jednak w ekwilibrystyczny sposób przenieść futbolówkę nad bramką. Ten fragment dawał jeszcze nadzieję na nieco lepszą postawę przyjezdnych, ale różnica między zespołami pozostawała wyraźna. Zagłębie nadal kontrolowało przebieg rywalizacji i regularnie stwarzało zagrożenie. W 69. minucie Rozwandowicz zdecydował się na efektowny strzał z dużej odległości. Piłka zmierzała w samo okienko, lecz Szpaler po raz kolejny udowodnił, że jest zdecydowanie najjaśniejszym punktem gorzowskiej drużyny. Chwilę później bramkarz Warty ponownie ratował kolegów, a gospodarze musieli obejść się smakiem po zablokowanym uderzeniu na linii bramkowej i kolejnej interwencji golkipera. Przed końcem spotkania bliski podwyższenia prowadzenia był jeszcze Mateusz Chmarek, ale i tym razem Szpaler stanął na wysokości zadania. Bramkarz Warty nie był jednak w stanie zatrzymać wszystkich ataków lidera. W doliczonym czasie gry Zagłębie wykonało rzut rożny z lewej strony boiska. Dośrodkowanie znalazło na głowie Oskara Sikorskiego, który ustalił wynik spotkania na 3:0.
Zwycięstwo gospodarzy było w pełni zasłużone. Warta nie potrafiła nawiązać równorzędnej walki z liderem, a jej ofensywne poczynania ograniczały się do pojedynczych zrywów. Gdyby nie znakomita dyspozycja Szpalera, rozmiary porażki mogły być znacznie większe. Nie sprawdził się zatem efekt nowej miotły po zmianie szkoleniowca. Gorzowianie nadal pozostają w głębokim kryzysie, a kolejna porażka spycha ich do strefy spadkowej. Na poszukiwanie przełamania nie będą musieli już jednak daleko podróżować. W następnej kolejce bordowo-granatowi zagrają przed własną publicznością, podejmując Karkonosze Jelenia Góra.
Zobacz też:
W sobotę swoich punktów w 16. kolejce szukał Stilon Gorzów. Zespół trenera Karola Gliwińskiego przed własną publicznością podjął Stal Brzeg, czyli drużynę, która w ostatnich tygodniach jest na fali. Brzeżanie jeszcze kilka tygodni temu byli mocno zaaferowani walką w okolicach strefy spadkowej. Później nastąpiła jednak duża poprawa formy w Stali i przed meczem w Gorzowie ekipa ta powoli zadomawiała się w środku tabeli. Niebiesko-biali natomiast, po bardzo wymagającym październiku i serii pojedynków z czubem tabeli, zaczęli ostatnio osuwać się w zestawieniu. Dla Stilonowców starcie ze Stalą miało więc bardzo duże znaczenie i urosło do rangi meczu o sześć punktów.
Zobacz też:
Początek spotkania nie zapowiadał wielkich emocji. Obie drużyny długo nie potrafiły stworzyć zagrożenia pod bramkami rywali. Pierwszy celny strzał przyniósł jednak od razu gola. W 19. minucie Waldemar Gancarczyk popisał się kapitalnym uderzeniem z około 30 metrów, trafiając w samo okienko bramki Adama Stachowiaka. Stal po objęciu prowadzenia przejęła inicjatywę, a w 32. minucie gospodarzy przed stratą kolejnej bramki uratował Stachowiak, efektownie broniąc próbę Mateusza Mozoły. Stilon odpowiedział dopiero w końcówce pierwszej połowy, gdy Dominik Czeremski zatrzymał groźne uderzenie Jakuba Osmulskiego. Na przerwę zespoły zeszły z minimalnym prowadzeniem gości.
Po zmianie stron gorzowianie ruszyli do odrabiania strat. Już w 46. minucie bliski szczęścia był Jakub Kaczor, ale jego główka minęła bramkę. Ofensywne ożywienie wniósł również wprowadzony Marcel Pawłowski. Mimo przewagi Stilonu to goście zadali kolejny cios. W 61. minucie wywalczyli rzut karny, a jedenastkę na gola ponownie zamienił Gancarczyk. Niebiesko-biali nie zamierzali jednak składać broni. Siedem minut później Maksym Krutin wykorzystał zamieszanie w polu karnym po dośrodkowaniu Mateusza Walczaka i zdobył bramkę kontaktową. W końcówce emocji nie brakowało. Obie drużyny miały swoje okazje, a Stal mogła nawet przypieczętować zwycięstwo. Gancarczyk pomylił się jednak z bliskiej odległości, a w kolejnej sytuacji świetnie interweniował Stachowiak. Gdy wydawało się, że komplet punktów pojedzie do Brzegu, Stilon zadał ostatni cios. W 90. minucie dośrodkowanie z lewej strony zakończyło się strzałem w słupek, ale dobitka Antoniego Bezdela znalazła drogę do pustej bramki.
Gorzowianie uratowali remis, choć z przebiegu spotkania mogą mówić o sporym szczęściu. Sytuacja w tabeli staje się coraz bardziej niepokojąca, a seria bez zwycięstwa niebezpiecznie się wydłuża. Przed Stilonem teraz dwa wyjazdowe sprawdziany. Za tydzień niebiesko-biali zmierzą się z LKS-em Goczałkowice-Zdrój, a następnie pojadą do Wrocławia na spotkanie ze Ślęzą.
Pozostałe wyniki kolejki:
Zagłębie II Lubin 1:2 LKS Goczałkowice
Górnik Polkowice 0:4 Sparta Katowice
Carina Gubin 2:1 Raków II Częstochowa
Karkonosze Jelenia Góra 1:2 Miedź II Legnica
ROW Rybnik 1:2 MKS Kluczbork
Odra Bytom Odrzański 1:0 Ślęza Wrocław
Mecz Barycz Sułów - Polonia Nysa został przełożony ze względów na mgłę.
Aktualna tabela III ligi.
| Drużyna | Mecze | Punkty | Bramki | |
| 1. | Zagłębie Sosnowiec | 16 | 37 | 26-10 |
| 2. | Sparta Katowice | 16 | 36 | 31-10 |
| 3. | Odra Bytom Odrzański | 16 | 31 | 17-11 |
| 4. | Zagłębie II Lubin | 16 | 27 | 29-22 |
| 5. | ROW 1964 Rybnik | 16 | 26 | 32-24 |
| 6. | Miedź II Legnica | 16 | 23 | 36-28 |
| 7. | Karkonosze Jelenia Góra | 16 | 23 | 21-16 |
| 8. | MKS Kluczbork | 16 | 23 | 18-21 |
| 9. | Górnik Polkowice | 16 | 22 | 29-28 |
| 10. | Barycz Sułów | 15 | 21 | 22-22 |
| 11. | LKS Goczałkowice Zdrój | 16 | 21 | 20-22 |
| 12. | Stal Brzeg | 16 | 19 | 29-24 |
| 13. | KS Stilon Gorzów Wielkopolski | 16 | 18 | 23-26 |
| 14. | Carina Gubin | 16 | 16 | 14-27 |
| 15. | Ślęza Wrocław | 16 | 14 | 23-35 |
| 16. | Warta Gorzów Wielkopolski | 16 | 14 | 13-32 |
| 17. | Raków II Częstochowa | 16 | 13 | 19-30 |
| 18. | Polonia Nysa | 15 | 13 | 15-29 |
Do II ligi bezpośredni awans uzyska najlepszy zespół, a druga drużyna w tabeli zagra w barażach. Z ligą pożegnają się przynajmniej trzy ostatnie ekipy.
Dziękujemy, że jesteś z nami!

Napisz komentarz
Komentarze