Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 28 października 2026 02:23
Reklama

Sklepy sprowadzają zagraniczne jajka, ale nie mówią o tym klientom

W Polsce brakuje jaj. Dlatego sklepy kupują je w Rumunii czy Holandii. Branża narzeka, że klient jest wprowadzany w błąd, bo jest przekonany, że kupuje krajowy produkt.

Między innymi ptasia grypa wpłynęła na to, że produkcja polskich kur spadła. Zaczęło brakować jaj, a to oznacza jedno – wyższe ceny w sklepach. I to przed Wielkanocą.

W sklepach jedno jajko kosztuje często 1,5 zł – mówi pani Dominika. I przyznaje się, że sama kupuje na targowisku. – Norma to cena 1,2 zł, ale ja mam pewnego dostawcę i przy większych partiach cena spada do 1 zł.

Wolny wybieg i ściółkowe. Te jaja wolimy bardziej niż klatkowe

Brak jaj najbardziej widać w konkretnych grupach – wolny wybieg i ściółkowe. Sytuacja w Polsce wygląda tak, że najwięcej jaj produkujemy z klatek (72 proc. niosek), ale to te inne kategorie cenią najbardziej klienci.

Dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz Katarzyna Gawrońska tłumaczy, że sytuacja na rynku nie jest tak zła. 

Mimo występującej w Polsce grypy ptaków wewnętrzna produkcja jaj jest wystarczająca, by zaspokoić krajowe potrzeby. Niestety, niektórzy detaliści podjęli ryzykowne decyzje o rezygnacji ze sprzedaży jaj klatkowych, co prowadzi obecnie do sytuacji, w której polskie pakownie jaj muszą importować jaja ściółkowe spoza Polski – mówi Polskiej Agencji Prasowej.

Chodzi o to, że sieci handlowe kupują teraz jaja ściółkowe lub z wolnego wybiegu za granicą. Może to być Rumunia lub Holandia. I tu branża ma problem. Zarzuca sklepom, że nie informują klientów, skąd jest towar.

Ptasia grypa spustoszyła kurniki

Z powodu choroby tylko w tym roku zostało wybitych ok. 4,5 mln kur. Branża ocenia, że w ostatnich miesiącach zlikwidowano około 10 proc. potencjału produkcyjnego. 

Liczba utrzymywanych w Polsce w zeszłym roku kur spadła o niemal 5 mln sztuk i jest obecnie niemal o 20 proc. niższa niż rok temu.

Dziękujemy że jesteś z nami


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

W Gorzowie sporo się dzieje. Jan Kaczanowski komentuje ostatnie wydarzenia W Gorzowie sporo się dzieje. Jan Kaczanowski komentuje ostatnie wydarzenia - dlaczego nie podpisał wniosku o odwołanie przewodniczącego – nie chciało mu się po drodze z przedstawicielami Konfederacji (nawiązując krytycznie m.in. do wypowiedzi Grzegorza Brauna). - Apel o współpracę: Kaczanowski apeluje do radnych Koalicji Obywatelskiej, aby nie żywili urazy („nie robili fochów”), wyciągali wnioski z trudnych sytuacji i dążyli do odbudowy zaufania społecznego. - Relacje z prezydentem i koalicje: Gość wyraża sceptycyzm wobec formalnych umów koalicyjnych między prezydentem a radą, uważając, że każda ze stron ma swoje ustawowe kompetencje, a prezydent powinien szukać większości poprzez negocjacje, a nie sztywne układy. 2. Miejskie inwestycje i priorytety - Rozwój infrastruktury: Odpowiadając na obawy mieszkańców, że radni zajmują się sobą zamiast dziurami w chodnikach i drogach, Kaczanowski przedstawia najważniejsze plany inwestycyjne. Wymienia m.in.: - Kontynuację budowy północnej obwodnicy miasta. - Modernizację i remonty dróg oraz chodników (m.in. druga nitka ul. Walczaka, ul. Deszkarta czy ul. Marcinkowskiego, która jest jego „marzeniem” i o której rozmawiał z wiceprezydent Małgorzatą Domagałą). - Termomodernizację obiektów publicznych. - Intensyfikację renowacji starych kamienic w Gorzowie od przyszłego roku. - Stadion piłkarski: Pojawia się wątek modernizacji stadionu piłkarskiego przy ul. Olimpijskiej (dla Warty Gorzów i Stilonu), co dopełniłoby nasycenie miasta obiektami sportowymi (arena, stadion żużlowy, lekkoatletyczny). Kaczanowski podkreśla, że miasto jest bogate w infrastrukturę sportową, jednak kluczowe będzie nie samo wybudowanie obiektów, ale późniejsze koszty ich utrzymania. 3. Sytuacja finansowa i zadłużenie miasta - Kwestia kredytów: Pod koniec programu poruszany jest temat obaw mieszkańców związanych z zaciąganiem przez miasto kolejnego kredytu (w kwocie ok. 130 milionów złotych). - Uspokojenie nastrojów: Wiceprzewodniczący zapewnia, że finanse miasta są pod stałą kontrolą pani skarbnik oraz radnych. Wyjaśnia, że część środków z nowego kredytu pójdzie na spłatę wcześniejszych zobowiązań, a część na inwestycje. Podaje, że przy budżecie rzędu 1,4 miliarda złotych planowane zadłużenie na poziomie ok. 500 milionów złotych stanowi ok. 38% budżetu, co jest bezpiecznym wskaźnikiem (daleko poniżej dopuszczalnego limitu 60%) i wypada korzystnie na tle innych miast, np. Zielonej Góry. Przetwarzano przez 34s Przygotuję artykuł z naciskiem na zmiany w Radzie Miasta, zapowiadane inwestycje i zadłużenie Gorzowa. Oddzielę wypowiedzi Jana Kaczanowskiego od potwierdzonych decyzji i planów. Przeszukane witryny: 11 5 propozycji tytułów SEO 1. Polityczne zamieszanie w Gorzowie. Jan Kaczanowski zabrał głos i wskazał, co dalej 2. Co dalej z Gorzowem po zmianach w Radzie Miasta? Padły ważne deklaracje 3. Gorzów przed ważnymi decyzjami. Kaczanowski o pieniądzach, inwestycjach i polityce 4. 130 milionów złotych kredytu i zmiany w Radzie Miasta. Co czeka Gorzów? 5. Jan Kaczanowski o sytuacji w Gorzowie. Nie zabrakło trudnych tematów Lead Ostatnie wydarzenia w gorzowskim samorządzie wywołały wiele pytań o przyszłość miasta. Zmiana przewodniczącego Rady Miasta, napięcia między radnymi, wielomilionowe inwestycje i rosnące zadłużenie to tylko część tematów, które budzą zainteresowanie mieszkańców. W programie „Prosto z miasta” Telewizji Gorzów do tych spraw odniósł się wiceprzewodniczący Rady Miasta Jan Kaczanowski. Data dodania artykułu: 27.10.2026 09:19
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama