Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 6 października 2026 06:49
Reklama

Problem w centrum Gorzowa miał zniknąć? Niedzielny obraz przy katedrze mówi co innego

Wydawało się, że ten problem w centrum Gorzowa udało się przynajmniej częściowo opanować. Niedzielna sytuacja w jednym z najbardziej reprezentacyjnych miejsc miasta pokazuje jednak coś zupełnie innego. Jedna z mieszkanek opisuje to, co zastała tam przed południem. Jeszcze większe zaskoczenie przyszło kilka godzin później.
Problem w centrum Gorzowa miał zniknąć? Niedzielny obraz przy katedrze mówi co innego

Do sytuacji miało dojść w niedzielę w ścisłym centrum Gorzowa. O sprawie poinformowała nas pani Ola, która około godz. 11.20 przyjechała w okolice katedry.

Jej uwagę zwróciła grupa osób zajmująca ławkę na przystanku tramwajowym. Początkowo mieszkanka nie przywiązywała do tego większej uwagi. Jak mówi, sądziła, że osoby te po prostu czekają na tramwaj. Zauważyła jednak, że zachowują się głośno i coś piją.

Kobieta poszła załatwić swoje sprawy. Kiedy po godz. 12 wróciła na ten sam przystanek, grupa nadal miała znajdować się w tym miejscu. Według jej relacji osoby spożywały alkohol, krzyczały i głośno się śmiały. Jedna z kobiet oczekujących na przystanku miała zostać przez nie zaczepiona.

– W niedzielę około godz. 11.20 przyjechałam do centrum. Przystanek tramwajowy obok katedry był zajęty przez grupę osób. Początkowo nie zwracałam na to większej uwagi, bo pomyślałam, że jest niedziela i może po prostu czekają na tramwaj. Byli głośni i coś pili. Załatwiłam swoje sprawy i po godz. 12 wróciłam na przystanek, żeby pojechać do domu. Oni nadal tam byli. Krzyczeli, śmiali się i spożywali alkohol. Zaczepili też jedną panią. Nie czułam się bezpiecznie. Nie widziałam tam ani policji, ani straży miejskiej. Co ciekawe, około godz. 20 ponownie korzystałam z tego przystanku i sytuacja wyglądała podobnie. Gdzie w tym mieście są służby? – pyta pani Ola.

Mieszkanka zwróciła również uwagę, że osoby z grupy miały coś palić. Według niej nie były to papierosy. Nie ma jednak informacji, co dokładnie paliły, dlatego nie można przesądzać, z jaką substancją mieliśmy do czynienia.

Relacja gorzowianki pokazuje, że problem uciążliwych zachowań w ścisłym centrum miasta nadal jest zauważalny przez mieszkańców. Szczególne emocje budzi fakt, że opisywana sytuacja miała miejsce na przystanku przy katedrze, z którego korzystają pasażerowie komunikacji miejskiej.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Obywatel 05.10.2026 18:43
Takich miejsc w Gw jest wiele niestety koło bułek z pieczarkami w parku na Jagiełły w parku róż gdzie bawią się dzieci niestety kiedy jest potrzeba nikogo nie ma w przejściu podziemnym na Walczaka wracałam z córką miałam sytuację jak dwoje bezdomnych się szarpało o jakąś lufkę krzyczało co tu się dzieje pytam

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama