Derbowe spotkania Stali Gorzów z Falubazem Zielona Góra od lat należą do najbardziej emocjonujących wydarzeń żużlowych w regionie. Ostatni mecz w Zielonej Górze również dostarczył wielu tematów do dyskusji. Do wydarzeń na torze i trybunach odniósł się były żużlowiec Marek Towalski, który był gościem programu „Sportinfo” Telewizji Gorzów.
Towalski oglądał spotkanie na stadionie i pozytywnie ocenił przede wszystkim postawę zawodników Stali. Jego zdaniem gorzowianie pokazali w Zielonej Górze odpowiednie nastawienie i agresywną jazdę. Znacznie bardziej krytycznie były zawodnik wypowiedział się natomiast o pracy arbitra.
„Stal tam się sprzedała rewelacyjnie, powiem byłem, widziałem osobiście i mile zaskoczony byłem naszą postawą, naszą agresją. No niestety padliśmy ofiarą złego sędziowania. No sędzia nie dorósł do ekstraklasy i skrzywdził nas jednym słowem...” – powiedział Marek Towalski w programie „Sportinfo”.
Były żużlowiec zwrócił również uwagę na występ Adama „Buby” Bednářa. Chwalił jego formę oraz umiejętności, wskazując przy tym na doświadczenia zawodnika związane z motocrossem.
Towalski krytycznie o przygotowaniu torów
Jednym z tematów rozmowy było przygotowanie nawierzchni oraz rola komisarzy toru. Towalski przedstawił w tej sprawie jednoznaczne stanowisko.
„Ja jestem za tym, żeby tych komisarzy wszystkich zlikwidować. Najlepiej gospodarz wie, jak ma sobie przygotować tor...” – stwierdził.
Jego zdaniem sposób przygotowywania torów w Polsce ma znaczenie nie tylko dla ligowych spotkań, ale może przekładać się również na późniejszą rywalizację polskich zawodników na arenie międzynarodowej.
„Dopóki w Polsce będziemy jeździć na takich torach jak tu – wygłaskanych, równiuśkich, gdzie jedna dziurka wyklucza (...) to my w wyniku w światowym żużlu no niestety będziemy najlepszą ligą świata, ale niekoniecznie najlepszą drużynową, nie będziemy mistrzami świata...” – mówił Towalski.
Równie gorąco było na trybunach
Rozmowa nie ograniczyła się jednak do wydarzeń sportowych. Towalski odniósł się także do sytuacji związanej z racami odpalonymi przez kibiców. Jego zdaniem widoczność na torze była wówczas ograniczona, a mimo tego sędzia zdecydował się na kontynuowanie zawodów.
„Gołym okiem było widoczne, że w momencie kiedy odpalili racę, ta... ten dym i to oświetlenie po racach były na torze, sędzia puścił przed wykorzystaniem 20 minut. Moim zdaniem tu już pachniało walkowerem dla Falubazu...” – powiedział były żużlowiec.
Pod koniec spotkania doszło również do zamieszania na trybunach. Towalski relacjonował, że podczas policyjnej interwencji kibice rzucali przedmiotami, a użyty przez funkcjonariuszy gaz został przez wiatr przeniesiony w kierunku sektora VIP, gdzie przebywał były zawodnik.
„Coś takiego mnie dotyczy, gdzie ja jestem zaproszony tam jako gość na VIP-a i dostaję gazem po oczach, to już w ogóle... Ja w innym świecie żyję po prostu, ja sobie tego nigdy nie wyobrażałem...” – relacjonował.
Towalski odniósł się przy tym szerzej do zachowania kibiców i wizerunku dyscypliny.
„Żużel kiedyś w takich sytuacjach... przecież była piłka zawsze na jakimś cenzurowanym, że kibole, że to, że tamto, a żużel potem pokazywano jako przykład i do tego musimy wrócić.”
Stal może odrobić straty?
Sportowo rywalizacja pozostaje otwarta. Marek Towalski optymistycznie ocenił szanse Stali przed spotkaniem rewanżowym w Gorzowie. Gorzowianie mają do odrobienia sześć punktów straty.
W ocenie byłego zawodnika postawa Stali w pierwszym spotkaniu daje podstawy, aby z nadzieją patrzeć na rewanż. O tym, kto ostatecznie okaże się lepszy w derbowej rywalizacji, zdecyduje jednak wynik na torze w Gorzowie.
Napisz komentarz
Komentarze