Zegarek za 40 tys. euro to tylko część problemów Radosława Piesiewicza. Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego został zatrzymany i usłyszał dwa zarzuty. Jeden dotyczy płatnej protekcji, drugi pieniędzy wycofanych z Zondacrypto przed kryzysem.
Piesiewicz: Polityka, polityka, polityka
Szef PKOl został zatrzymany w czwartek rano przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Następnie przewieziono go do Katowic, gdzie śledztwo w sprawie Zondacrypto prowadzi Śląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej.
Przesłuchanie trwało wiele godzin. Jeszcze przed rozpoczęciem czynności Piesiewicz przekonywał, że czuje się „bardzo dużą” ofiarą, a sprawę komentował słowami: „Polityka, polityka, polityka”.
Kilkanaście minut po północy funkcjonariusze wyprowadzili go z budynku prokuratury i odjechali z nim samochodem.
Piesiewicz usłyszał dwa zarzuty
Informację o zarzutach potwierdził minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. Chodzi o płatną protekcję oraz zaspokojenie grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.
Pierwszy zarzut związany jest z art. 230 par. 1 Kodeksu karnego. Drugi z art. 302 par. 1.
W przypadku płatnej protekcji zagrożenie karą wynosi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Samo przedstawienie zarzutów nie oznacza oczywiście winy Piesiewicza. O ewentualnej odpowiedzialności karnej zdecyduje sąd.
Luksusowy zegarek za 40 tys. euro
Pierwszy wątek dotyczy głośnej sprawy opisanej kilka dni wcześniej przez Wirtualną Polskę i TVN24.
Według wspólnego śledztwa obu redakcji szef Zondacrypto Przemysław Kral kupił zegarek Patek Philippe Calatrava za 40 tys. euro, czyli około 172 tys. zł. Zegarek znalazł się później w rękach prezesa PKOl.
Dziennikarze ustalili, że Piesiewicz miał obiecywać Kralowi pomoc w rozwiązaniu problemów Zondacrypto z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Miał mówić o możliwości interwencji u ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego i prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego. Obaj zaprzeczyli, aby taka interwencja miała miejsce.
Piesiewicz od początku przedstawiał inną wersję wydarzeń. Przyznał, że zegarek przekazał mu Kral, ale utrzymuje, że nie dostał go w prezencie. Według jego relacji kupił go za własne pieniądze, które przekazywał Kralowi w gotówce i w ratach.
Według medialnych informacji podczas przeszukania domu prezesa PKOl funkcjonariusze znaleźli zegarek.
Drugi zarzut. Chodzi o pieniądze w Zondacrypto
Na historii luksusowego zegarka problemy Piesiewicza jednak się nie kończą. Drugi zarzut może okazać się równie istotny.
Dotyczy zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.
Według ustaleń TVN24 Piesiewicz miał ulokowane pieniądze na Zondacrypto. Przed kryzysem giełdy miał jednak otrzymać informację, aby je wypłacić.
Reporterzy TVN24 ustalili, że w obliczu nadciągającego krachu Piesiewicz odzyskał 100 proc. zainwestowanego kapitału. Według śledczych miał więc zostać potraktowany w sposób uprzywilejowany wobec tysięcy innych klientów giełdy.
To właśnie okoliczności odzyskania tych pieniędzy stały się podstawą drugiego zarzutu.
Zondacrypto została sponsorem PKOl
Relacje Piesiewicza z Zondacrypto nie ograniczały się do kontaktów z Przemysławem Kralem.
Jesienią 2025 r. giełda została sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego i polskiej reprezentacji olimpijskiej na lata 2026-2028. Jej logo pojawiło się m.in. na siedzibie PKOl, a Dom Polskiego Sportu otrzymał nazwę Zondacrypto Centrum Olimpijskie.
Kilka miesięcy później sytuacja zmieniła się diametralnie. Zondacrypto znalazła się w centrum wielkiego śledztwa.
Postępowanie dotyczy m.in. podejrzenia wprowadzenia klientów w błąd i doprowadzenia ich do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem. Według informacji podawanych przez prokuraturę wartość szkody szacowano na co najmniej 350 mln zł, przy czym nie była to kwota ostateczna.
Teraz jednym z podejrzanych w tej sprawie jest także prezes PKOl.
Punkty widzenia
Mec. Tymoteusz Paprocki, prawnik, w wypowiedzi dla „Faktu” ocenił zatrzymanie Piesiewicza jako potencjalnie bardzo istotny moment w całej aferze Zondacrypto. Zwrócił uwagę przede wszystkim na sposób działania śledczych.
– Zatrzymanie Radosława Piesiewicza pokazuje, że prokuratura działa w sposób szybki, cichy i chirurgiczny – stwierdził.
To, jak ocenił, daje nadzieję na wyjaśnienie całej afery.
Paprocki poszedł jeszcze dalej, wskazując na możliwe konsekwencje polityczne śledztwa. Stwierdził, że ujawniane związki kolejnych osób z Zondacrypto mogą okazać się „przełomowe i wstrząsające dla polskiej sceny politycznej”.
A mistrz olimpijski i członek prezydium zarządu PKOl Leszek Blanik ocenił w Sport.pl: – Jego wyjaśnienia nie brzmią ani trochę wiarygodnie.
Kim jest Radosław Piesiewicz?
Radosław Piesiewicz urodził się w 1981 r. w Warszawie. Jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, ukończył również studia MBA.
Do władz polskiego sportu wszedł jako wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej odpowiedzialny za sprzedaż i marketing. Później kierował Polską Ligą Koszykówki, a w 2018 r. został prezesem Polskiego Związku Koszykówki.
22 kwietnia 2023 r. został wybrany na prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W głosowaniu zdecydowanie pokonał Kewina Rozuma – otrzymał 138 głosów przy 24 oddanych na kontrkandydata.
Od tego czasu Piesiewicz stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych, ale też budzących największe kontrowersje postaci w polskim sporcie. Teraz jego sytuację może jednak zdefiniować już nie spór wokół zarządzania PKOl, lecz śledztwo dotyczące Zondacrypto i dwa przedstawione mu zarzuty.
Dziękujemy że jesteś z nami
Napisz komentarz
Komentarze