Gorzowski SOR przyjmuje około 150 pacjentów dziennie. Tylko 15 łóżek
Szpitalny Oddział Ratunkowy w Gorzowie to miejsce, do którego każdego dnia trafiają osoby wymagające pomocy medycznej. Jak wynika z informacji przedstawionych w 92. odcinku programu „Recepta na zdrowie”, oddział przyjmuje średnio około 150 pacjentów na dobę. Do tej liczby nie wlicza się osób korzystających z nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej.
Gościem programu był Wojciech Brandt, koordynator gorzowskiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, który opowiedział o codziennych problemach związanych z funkcjonowaniem oddziału.
Jednym z największych wyzwań jest liczba pacjentów w stosunku do dostępnych miejsc. Gorzowski SOR dysponuje 15 łóżkami, co przy dużym napływie chorych oznacza konieczność zapewnienia ciągłej rotacji pacjentów.
Personel musi jednocześnie zajmować się osobami w stanie zagrożenia życia, prowadzić diagnostykę i organizować dalsze leczenie pozostałych chorych.
Nawet 70 procent pacjentów nie powinno trafiać na SOR
Jednym z najważniejszych tematów rozmowy był problem pacjentów, którzy zgłaszają się na oddział ratunkowy, choć ich stan nie wymaga interwencji w trybie nagłym.
Według informacji przedstawionych przez Wojciecha Brandta dotyczy to nawet 70 procent osób trafiających na SOR.
Chodzi między innymi o pacjentów z chorobami przewlekłymi, gorączką czy mniej poważnymi dolegliwościami, które mogą być diagnozowane i leczone w podstawowej opiece zdrowotnej lub poradniach specjalistycznych.
Jedną z przyczyn takiej sytuacji jest utrudniony dostęp do lekarzy pierwszego kontaktu. Pacjenci, którzy nie mogą uzyskać pomocy w odpowiednim czasie, zgłaszają się na oddział ratunkowy.
W rezultacie SOR musi obsługiwać zarówno osoby wymagające natychmiastowej interwencji, jak i pacjentów, których problemy zdrowotne nie stanowią bezpośredniego zagrożenia życia.
Dlaczego na SOR-ze w Gorzowie czeka się kilka godzin?
Wielu pacjentów zastanawia się, dlaczego osoby przychodzące później bywają przyjmowane wcześniej. Odpowiedzią jest system segregacji medycznej. Każda osoba zgłaszająca się na SOR przechodzi ocenę stanu zdrowia, na podstawie której ustalany jest stopień pilności udzielenia pomocy.
O kolejności przyjęć nie decyduje więc godzina pojawienia się na oddziale, lecz przede wszystkim stan zdrowia pacjenta.
Osoby zakwalifikowane do kategorii zielonej lub niebieskiej, czyli wymagające mniej pilnej pomocy, mogą czekać na pierwszy kontakt z lekarzem odpowiednio do 120 lub 240 minut.
W tym czasie personel zajmuje się przede wszystkim pacjentami, których życie lub zdrowie jest bezpośrednio zagrożone.
Długi czas oczekiwania prowadzi jednak do niezadowolenia, skarg i napięć między pacjentami a personelem.
Agresja wobec ratowników i lekarzy. Coraz większy problem
Podczas rozmowy poruszono również temat warunków pracy personelu medycznego. Lekarze, pielęgniarki i ratownicy medyczni każdego dnia mierzą się z dużą odpowiedzialnością, presją czasu oraz stresem.
Dodatkowym problemem są braki kadrowe, które utrudniają organizację pracy przy dużej liczbie pacjentów.
Wojciech Brandt zwrócił również uwagę na sytuacje konfliktowe oraz agresję ze strony osób korzystających z pomocy medycznej.
Frustracja związana z oczekiwaniem na przyjęcie może prowadzić do napięć, z którymi personel musi radzić sobie równolegle z udzielaniem pomocy chorym.
Praca na oddziale ratunkowym wymaga podejmowania szybkich decyzji, często w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia. Jednocześnie pracownicy muszą zapewniać opiekę kolejnym osobom zgłaszającym się do szpitala.
Jesienią i zimą więcej urazów i chorych dzieci. Latem inne zagrożenia
W rozmowie pojawił się także temat sezonowości pracy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
Chociaż duża liczba pacjentów utrzymuje się przez cały rok, charakter zgłoszeń zmienia się w zależności od pory roku.
W okresie jesienno-zimowym wzrasta liczba pacjentów z urazami oraz chorych dzieci. Z kolei latem personel częściej spotyka się z przypadkami udarów i problemami zdrowotnymi związanymi z wysokimi temperaturami.
Oznacza to, że niezależnie od sezonu gorzowski oddział musi być przygotowany na przyjmowanie pacjentów z różnymi dolegliwościami.
Czy sytuacja na gorzowskim SOR-ze może się poprawić?
Zdaniem Wojciecha Brandta problemy, z którymi mierzy się gorzowski oddział, nie dotyczą wyłącznie jednego szpitala. To wyzwania występujące w całym kraju.
Podczas rozmowy wskazano na potrzebę zmian systemowych, w tym dotyczących finansowania podstawowej opieki zdrowotnej przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Lepsza dostępność lekarzy rodzinnych oraz poradni specjalistycznych mogłaby ograniczyć liczbę osób zgłaszających się na SOR z dolegliwościami niewymagającymi pomocy ratunkowej.
W przypadku gorzowskiego oddziału skala obciążenia jest wyraźna: około 150 pacjentów dziennie, 15 łóżek i znaczna liczba osób, które według koordynatora powinny otrzymać pomoc w innych placówkach.

Napisz komentarz
Komentarze