Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
środa, 19 sierpnia 2026 22:32
Reklama

Konsultacje w sprawie Stali. Jeśli żużel, to dlaczego nie inne miejskie miliony?

Do Urzędu Miasta Gorzowa wpłynął wniosek grupy 68 mieszkańców o przeprowadzenie konsultacji społecznych dotyczących dalszego finansowania Stali Gorzów. To kolejny etap dyskusji, która rozpoczęła się od pisma samego klubu. Warto jednak wyraźnie rozdzielić dwie rzeczy: Stal wystąpiła o zwiększenie finansowania, ale miasto nie podjęło jeszcze decyzji o przyznaniu tych pieniędzy.
Konsultacje w sprawie Stali. Jeśli żużel, to dlaczego nie inne miejskie miliony?

Autor: Marcin Imański

Źródło: FB Stal Gorzów

Najpierw był wniosek Stali

27 lipca Stal Gorzów skierowała do prezydenta Jacka Wójcickiego oraz Rady Miasta wniosek o zwiększenie środków przeznaczanych na promocję Gorzowa poprzez sport żużlowy.

Klub zwrócił się o dodatkowe 2,5 mln zł w 2026 roku, a także zaproponował wieloletni model finansowania – 6 mln zł rocznie przez pięć lat, z coroczną waloryzacją.

To jednak na razie wniosek Stali, a nie decyzja czy przyjęty plan finansowy miasta.

Klub argumentuje, że prywatni inwestorzy zaangażowali własne środki w momencie, gdy ważyła się przyszłość Stali, a później – w związku z procesem licencyjnym – udzielone przez nich pożyczki zostały zamienione na akcje spółki.

„Nigdy nie planowaliśmy zostać właścicielami klubu ani przejmować odpowiedzialności za jego długoterminowe funkcjonowanie. Naszym jedynym celem było uratowanie Stali Gorzów przed upadkiem” – napisali przedstawiciele klubu.

68 mieszkańców chce konsultacji

19 sierpnia do Kancelarii Ogólnej Urzędu Miasta wpłynął wniosek grupy 68 mieszkańców. Chcą ogólnomiejskich konsultacji dotyczących zasadności, skali i warunków dalszego finansowania Stali.

Inicjatorzy podkreślają, że nie opowiadają się z góry ani za, ani przeciwko dalszemu wsparciu.

„Stal jest ważną częścią Gorzowa. Ale równie ważny jest głos mieszkańców” – przekonują.

Przy wielomilionowych kwotach postulat publicznej rozmowy trudno uznać za nieracjonalny. Tyle, że konsekwencją takiego podejścia mogą być kolejne pytania.

Prywatna Stal? Nie do końca

W dyskusji pojawia się argument, że Stal Gorzów jest prywatną spółką. To prawda tylko częściowo, bo jednym z akcjonariuszy Stali jest Miasto Gorzów, posiadające blisko 20 procent akcji spółki.

Sam udział prywatnego kapitału również nie jest w gorzowskim sporcie czymś wyjątkowym.

Prywatni właściciele zaangażowani są także w funkcjonowanie Cuprum Stilon Gorzów, występującego na najwyższym poziomie rozgrywek siatkarskich, oraz Aurum Gorzów, reprezentującego miasto w piłce ręcznej.

Jeżeli więc przedmiotem dyskusji ma być nie tylko wysokość miejskiego wsparcia, ale także to, czy publiczne pieniądze powinny trafiać do podmiotów z prywatnymi właścicielami, warto postawić pytanie o jednolite zasady dla całego gorzowskiego sportu.

Czy konsultacje powinny dotyczyć tylko Stali? Czy wszystkich zawodowych klubów korzystających z miejskich pieniędzy? A może miasto powinno najpierw stworzyć jasny model określający, na jakich zasadach finansuje sport zawodowy?

Miejskie obiekty też są formą wsparcia

Warto dodać jeszcze jeden element do dyskusji o zasadach finansowania gorzowskiego sportu – korzystanie przez kluby z miejskich obiektów sportowych. Stadion żużlowy, stadiony piłkarskie, Arena Gorzów czy inne obiekty należą do miasta lub miejskich podmiotów, a warunki ich udostępniania poszczególnym klubom mogą się różnić. Dlatego tworząc przejrzysty model wsparcia sportu, należałoby ustalić nie tylko zasady przekazywania pieniędzy, ale również jednolite i czytelne reguły korzystania z miejskiej infrastruktury, ponoszenia kosztów jej utrzymania oraz odpłatności za jej użytkowanie. Dopiero uwzględnienie zarówno bezpośredniego finansowania, jak i wartości udostępnianej infrastruktury pozwala rzetelnie porównywać rzeczywiste wsparcie miasta dla poszczególnych klubów.

A co z pozostałymi milionami?

Dyskusja może pójść jeszcze dalej.

Autorzy wniosku wychodzą z założenia, że przy wielomilionowym zaangażowaniu publicznych pieniędzy mieszkańcy powinni mieć możliwość wypowiedzenia się, na co przeznaczane są wspólne środki.

Jeżeli potraktujemy tę zasadę konsekwentnie, nie sposób zatrzymać się na żużlu.

Gorzów każdego roku przeznacza miliony złotych na funkcjonowanie instytucji kultury, sportu i rekreacji. Wielomilionowe kwoty związane są chociażby z działalnością Filharmonii Gorzowskiej, Miejskiego Centrum Kultury czy CSR Słowianka.

Nie oznacza to oczywiście, że mieszkańcy powinni w referendum ustalać budżet każdej miejskiej instytucji. Pokazuje jednak problem, który pojawia się wraz z hasłem: „Nic o mieście bez mieszkańców”.

Jeżeli kryterium uruchamiającym konsultacje ma być skala publicznych pieniędzy, trzeba odpowiedzieć na pytanie: od jakiej kwoty?

Miliona? Pięciu? Dziesięciu?

I dlaczego konsultować jeden wielomilionowy wydatek, a innego już nie?

Konsultacje nie zastąpią decyzji

Mieszkańcy mają pełne prawo oczekiwać informacji o sposobie wydawania publicznych pieniędzy i wyrażać swoją opinię. Konsultacje mogą być jednym z narzędzi takiej debaty.

Nie mogą jednak zastąpić odpowiedzialności władz miasta.

Prezydent i radni zostali wybrani między innymi po to, aby podejmować decyzje dotyczące budżetu – także trudne, kosztowne i niepopularne. To oni ostatecznie będą musieli odpowiedzieć, czy proponowany przez Stal model jest dla Gorzowa korzystny i czy miasto na niego stać.

Na razie są dwa wnioski, a nie decyzja o milionach

Na dziś sytuacja jest więc znacznie prostsza, niż mogłoby wynikać z temperatury dyskusji.

Stal wystąpiła o dodatkowe 2,5 mln zł w tym roku i zaproponowała 6 mln zł rocznie przez kolejnych pięć lat. Miasto tych pieniędzy jeszcze nie przyznało. Z kolei 68 mieszkańców wystąpiło o konsultacje przed podjęciem decyzji dotyczących dalszego finansowania klubu.

I być może właśnie ten wniosek otworzy znacznie większą dyskusję niż tylko tę dotyczącą żużla.

Bo jeżeli Gorzów ma pytać mieszkańców o miliony dla Stali, naturalne stają się pytania o zasady finansowania innych zawodowych klubów, miejskich instytucji i pozostałych wielomilionowych przedsięwzięć.

Hasło „Nic o mieście bez mieszkańców” brzmi dobrze. Najciekawsze będzie jednak ustalenie, jak szeroko chcemy je stosować.

Inicjatorem zbierania podpisów jest Tomasz Stefaniak. Poniżej link do jego posta w mediach społecznościowych dotyczącego wniosku o przeprowadzenie konsultacji społecznych. 

Dziękujemy że jesteś z nami


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama