Do naszej redakcji w czwartek dotarły dwa zgłoszenia od mieszkańców osiedla Dolinki. Oba dotyczą zachowań osób przebywających w przestrzeni publicznej, które – zdaniem mieszkańców – stają się coraz częstszym problemem.
Pierwsze zdarzenie miało miejsce w czwartkowe przedpołudnie na przystanku tramwajowym przy ulicy Pomorskiej, w kierunku ulicy Fieldorfa-Nila. Jak relacjonują świadkowie, mężczyzna położył się na przystanku i urządził sobie drzemkę. Według mieszkańców, gdy obok przechodzili piesi, miał coś bełkotać i używać wulgarnych słów.
– Piękny mamy obrazek naszego miasta. Kloszardzi rządzą – mówi rozgoryczona mieszkanka.
Kobieta zwraca uwagę, że jeszcze kilka lat temu sytuacja na osiedlu wyglądała inaczej.
– Kilka lat temu można było swobodnie przejść i nie było ich tylu, a teraz nawet na przystanku nie mogę usiąść – wyjaśnia.
To jednak nie jedyne zgłoszenie, jakie otrzymaliśmy tego dnia. Kolejne dotyczy okolic sklepu Biedronka w N-Parku. Według relacji mieszkańców, młody mężczyzna regularnie zaczepia klientów i prosi o pieniądze. Jak twierdzą osoby mieszkające w okolicy, zdarza się również, że zachowuje się w sposób, który budzi niepokój.
– Czasem bywa tak, że dziwnie się zachowuje, coś pokrzykuje, czasami się boję – mówi jedna z mieszkanek.
Mieszkańcy zwracają również uwagę na niewielką – ich zdaniem – obecność służb porządkowych na osiedlu.
– Patrole policji lub straży miejskiej na naszym osiedlu są praktycznie niespotykane – mówi pani Anita.
Jak podkreślają mieszkańcy, problem nie dotyczy wyłącznie estetyki przestrzeni publicznej. Ich zdaniem chodzi przede wszystkim o poczucie bezpieczeństwa osób korzystających z przystanków komunikacji miejskiej, sklepów i okolicznych chodników. Wielu z nich liczy na częstsze patrole oraz reakcję odpowiednich służb.
Opisywane sytuacje są relacjami mieszkańców przekazanymi naszej redakcji.

Napisz komentarz
Komentarze