Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 24 lipca 2026 06:13
Reklama

Kloszardzi coraz śmielej zajmują przestrzeń publiczną? Mieszkańcy alarmują

Mieszkańcy jednego z gorzowskich osiedli alarmują o kolejnych sytuacjach związanych z osobami przebywającymi w przestrzeni publicznej. W czwartek otrzymaliśmy dwa zgłoszenia dotyczące zachowań, które – jak podkreślają mieszkańcy – wpływają na ich poczucie bezpieczeństwa i komfort korzystania z przystanków oraz okolicznych sklepów.
Kloszardzi coraz śmielej zajmują przestrzeń publiczną? Mieszkańcy alarmują

Źródło: archiwum

Do naszej redakcji w czwartek dotarły dwa zgłoszenia od mieszkańców osiedla Dolinki. Oba dotyczą zachowań osób przebywających w przestrzeni publicznej, które – zdaniem mieszkańców – stają się coraz częstszym problemem.

Pierwsze zdarzenie miało miejsce w czwartkowe przedpołudnie na przystanku tramwajowym przy ulicy Pomorskiej, w kierunku ulicy Fieldorfa-Nila. Jak relacjonują świadkowie, mężczyzna położył się na przystanku i urządził sobie drzemkę. Według mieszkańców, gdy obok przechodzili piesi, miał coś bełkotać i używać wulgarnych słów.

– Piękny mamy obrazek naszego miasta. Kloszardzi rządzą – mówi rozgoryczona mieszkanka.

Kobieta zwraca uwagę, że jeszcze kilka lat temu sytuacja na osiedlu wyglądała inaczej.

– Kilka lat temu można było swobodnie przejść i nie było ich tylu, a teraz nawet na przystanku nie mogę usiąść – wyjaśnia.

To jednak nie jedyne zgłoszenie, jakie otrzymaliśmy tego dnia. Kolejne dotyczy okolic sklepu Biedronka w N-Parku. Według relacji mieszkańców, młody mężczyzna regularnie zaczepia klientów i prosi o pieniądze. Jak twierdzą osoby mieszkające w okolicy, zdarza się również, że zachowuje się w sposób, który budzi niepokój.

– Czasem bywa tak, że dziwnie się zachowuje, coś pokrzykuje, czasami się boję – mówi jedna z mieszkanek.

Mieszkańcy zwracają również uwagę na niewielką – ich zdaniem – obecność służb porządkowych na osiedlu.

– Patrole policji lub straży miejskiej na naszym osiedlu są praktycznie niespotykane – mówi pani Anita.

Jak podkreślają mieszkańcy, problem nie dotyczy wyłącznie estetyki przestrzeni publicznej. Ich zdaniem chodzi przede wszystkim o poczucie bezpieczeństwa osób korzystających z przystanków komunikacji miejskiej, sklepów i okolicznych chodników. Wielu z nich liczy na częstsze patrole oraz reakcję odpowiednich służb.

Opisywane sytuacje są relacjami mieszkańców przekazanymi naszej redakcji. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama