Do zdarzenia doszło 27 maja przy ulicy Plac Kasztanowy. O godzinie 9:14 strażacka syrena zaalarmowała druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej w Lubniewicach. Zgłoszenie przekazane przez dyspozytora z SK KP PSP Sulęcin dotyczyło kota, który wpadł do komina budynku mieszkalnego.
Na miejsce natychmiast wyjechał średni samochód ratowniczo-gaśniczy MAN. Po przybyciu strażacy potwierdzili treść zgłoszenia i rozpoczęli działania. W pierwszej kolejności próbowali dotrzeć do zwierzęcia od strony dachu.
Jeden z ratowników, wykorzystując sprzęt oraz techniki ratownictwa wysokościowego, próbował ustalić położenie kota przy szczycie przewodu kominowego. Działania były jednak bardzo trudne. Zwierzę znajdowało się w przewodzie wentylacyjnym na głębokości około sześciu metrów i było zaklinowane głową w dół.
Kolejne próby nie przynosiły efektu. Kierujący działaniem ratowniczym podjął więc decyzję o wykuciu otworu w ścianie jednego z mieszkań. Do ustalenia dokładnego położenia zwierzęcia wykorzystano kamerę termowizyjną oraz kamerę wziernikową.
Precyzyjne prace wyburzeniowe przyniosły oczekiwany skutek. Po ponad trzech godzinach akcji strażakom udało się wydostać kota. Zwierzę było wystraszone, ale całe. Następnie zostało przekazane właścicielce.
— Bo każde życie jest najważniejsze. W dniu dzisiejszym o godzinie 09.14 strażacka syrena po raz kolejny oznajmiła, że ktoś potrzebuje naszej pomocy. Dyspozytor z SK KP PSP Sulęcin przekazał informację, że przy ulicy Plac Kasztanowy kot wpadł do komina budynku mieszkalnego — poinformowali strażacy z OSP Lubniewice.
W działaniach brała udział jednostka OSP Lubniewice.














Napisz komentarz
Komentarze