Na osiedlu Dolinki w Gorzowie coraz częściej pojawia się problem obecności osób bezdomnych w częściach wspólnych budynków. Chodzi o klatki schodowe, przedsionki, windy i piwnice. Z relacji lokatorów wynika, że takie sytuacje wiążą się z hałasami w nocy, zabrudzeniami i dyskomfortem.
Jedna z kobiet opisała zdarzenie z wtorku na środę. Jak przekazała, około godziny 3.30 obudziło ją szuranie na klatce schodowej. Gdy spojrzała przez judasz, miała zobaczyć dwóch mężczyzn. Z jej relacji wynika, że głośno rozmawiali, a jeden z nich splunął na podłogę.
Rano na półpiętrze zauważyła brudne kartony, gazety, puszki po alkoholu i plamę, która mogła być moczem. Jak słyszymy, podobne przypadki nie są odosobnione. Po nocy w częściach wspólnych ma zostawać bałagan, a spokój domowników jest zakłócany.
Problem ma też drugie tło. Jak przyznają sami lokatorzy, część osób otwiera drzwi przez domofon praktycznie każdemu. W efekcie do środka bez większego problemu dostają się osoby postronne.
W rozmowach wraca także sytuacja z jednego ze sklepów. Jak relacjonowano, gdy ostatnio kloszard wszedł do Biedronki, żeby oddać butelki do automatu, do środka trudno było wejść. Powodem miał być bardzo silny odór. Podobnie, jak opisywano, miało być także na klatce schodowej.
Nikt nie mówi o braku pomocy dla osób w kryzysie bezdomności. Chodzi jednak o bezpieczeństwo, porządek i normalne funkcjonowanie w budynku. Klatka schodowa czy piwnica nie powinny zamieniać się w miejsce noclegu.
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze