Do środowej pucharowej potyczki piłkarze Warty Gorzów podeszli w roli zdecydowanych faworytów. Na ich drodze do zdobycia trofeum stanęła bowiem drużyna na co dzień występująca w zielonogórskiej Klasie Okręgowej - Promień Żary. Różnica dwóch poziomów rozgrywkowych mówiła sama przez siebie, a dodatkowo bordowo-granatowi w poprzedniej rundzie tych rozgrywek poradzili sobie już z innym reprezentantem tej ligi - Budowlanymi Lubsko. Z drugiej jednak strony Promień to lider swojej grupy, który dość pewnym krokiem zmierza w stronę IV ligi, a Warta w kwietniu nieco spuściła z tonu, gdyż w lidze w trzech meczach wzbogaciła się tylko o dwa oczka. W tej statystyce gospodarze mogli upatrywać swojej szansy na sprawienie dużej niespodzianki.
Zobacz też:
Dla gorzowian środowy mecz rozpoczął się znacznie wcześniej, bo już we wtorkowy wieczór, kiedy klub poinformował o zakończeniu współpracy z trenerem Patrykiem Szymikiem. Ta decyzja wprowadziła w szeregi bordowo-granatowych sporo niepewności i chaosu, który – jak się szybko okazało – znalazł odzwierciedlenie na murawie. Ostatecznie Wartę w Żarach poprowadził dotychczasowy asystent Szymika - Grzegorz Bajko.
Pierwsza połowa była daleka od oczekiwań gorzowskiej publiczności. Warta nie przypominała zespołu znanego z ligowych występów – brakowało płynności, zdecydowania i charakterystycznej dla niej organizacji gry. Z kolei gospodarze, występujący na co dzień w Klasie Okręgowej, podjęli rękawicę bez kompleksów. Promień Żary grał odważnie, konsekwentnie i z dużą wiarą w sukces. Nagroda przyszła tuż przed przerwą – w 42. minucie efektownym strzałem popisał się Bartłomiej Pruchniak, dając swojej drużynie prowadzenie.
Przerwa musiała być w szatni Warty bardzo gorąca. Po zmianie stron gorzowianie wyszli odmienieni. Już w 55. minucie do wyrównania doprowadził Oliwier Niklas po podaniu Maciej Pałaszewski. Chwilę później Warta poszła za ciosem – wywalczyła rzut karny, który pewnie wykorzystał kapitan Piotr Majerczyk. Od tego momentu przewaga zespołu z Gorzowa była już wyraźna. Rywale zaczęli tracić tempo, a różnica klas stawała się coraz bardziej widoczna. Na dziesięć minut przed końcem wynik podwyższył Mateusz Kaczmarek po asyście Jakuba Iskry. Ostateczny cios zadał w doliczonym czasie gry Bartłomiej Gajda, ustalając rezultat na 1:4.
Mimo pozaboiskowych perturbacji Warta Gorzów udowodniła, że potrafi reagować w trudnych momentach i ostatecznie zameldowała się w półfinale rozgrywek. Do grona najlepszej czwórki dołączyli również inni faworyci: Lechia Zielona Góra, Odra Bytom Odrzański oraz Carina Gubin. Losowanie półfinałów zaplanowano na czwartek 23 kwietnia, natomiast same mecze odbędą się w maju. Dla gorzowian to szansa nie tylko na trofeum, ale i na szybkie uporządkowanie sytuacji wokół zespołu.
Pozostałe wyniki 1/4 finału lubuskiego Pucharu Polski:
Polonia Słubice 0:1 Carina Gubin
Lubuszanin Drezdenko 1:3 Lechia Zielona Góra
Celuloza Kostrzyn 1:3 Odra Bytom Odrzański
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze