Zgodnie z przepisami, do lasu można wjechać tylko drogą publiczną albo tam, gdzie pozwalają na to oznaczenia. W praktyce oznacza to, że pozostawianie pojazdu na wąskiej leśnej drodze jest złamaniem prawa. Wielu grzybiarzy lekceważy ten obowiązek i zostawia samochody w miejscach niedozwolonych – na bramach wjazdowych czy drogach pożarowych.
To nie jest błaha sprawa. Zablokowane trasy mogą opóźnić dojazd straży pożarnej, pogotowia lub policji. Kilka minut straty w przypadku pożaru czy wypadku może mieć dramatyczne skutki. Strażacy z regionu niejednokrotnie zwracali uwagę, że auta stojące w poprzek leśnych dróg skutecznie uniemożliwiały przejazd ciężkiego sprzętu.
Za złamanie zakazu wjazdu i parkowanie w miejscu niedozwolonym grozi mandat w wysokości nawet 500 złotych. To kara finansowa, ale w tym przypadku najważniejsze jest bezpieczeństwo – czyjś nieprzemyślany postój może sparaliżować działania ratowników.
Problem widać było szczególnie w miniony weekend na drodze z Gorzowa do Krzeszyc, zwłaszcza w okolicy Bolemina. Wielu kierowców dosłownie w ostatniej chwili włączało kierunkowskaz i zjeżdżało na pobocze, by zaparkować tuż przy lesie. Takie zachowanie stwarza dodatkowe zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
Eksperci i leśnicy przypominają: grzybobranie to świetna tradycja, ale powinna iść w parze z rozsądkiem. Warto wybierać tylko wyznaczone miejsca postojowe i pamiętać, że las to nie parking. Odpowiedzialne zachowanie może uchronić nie tylko przed mandatem, ale i przed tragedią.
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze