Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 26 września 2026 22:19
Reklama

Robert Lambert nowym Mistrzem Świata w jeździe na żużlu!

W sobotni wieczór na toruńskiej Motoarenie odbyła się ostatnia runda cyklu Grand Prix 2026. W niej rozdane zostały najważniejsze karty, a Bartosz Zmarzlik oddał panowanie w światowym żużlu.
Robert Lambert nowym Mistrzem Świata w jeździe na żużlu!

Źródło: Facebook / FIM Speedway Grand Prix

Nigdy wcześniej cykl Grand Prix nie był tak wyrównany, jak w sezonie 2026. Przed ostatnim turniejem w Toruniu na czele stawki panował ogromny ścisk, a na samym jej szczycie znajdował się Robert Lambert, który wskoczył tam po zwycięstwie w duńskim Vojens. Brytyjczyk wzbogacił się wówczas o 20 punktów, co dało mu 142 punkty. Tuż za nim, z jednym zaledwie oczkiem straty znajdował się Bartosz Zmarzlik, który do miasta Mikołaja Kopernika przyjechał po swój siódmy tytuł Indywidulnego Mistrza Świata. Jego triumf w tegorocznym cyklu oznaczałby, że wychowanek Stali Gorzów stałby się najbardziej utytułowanym żużlowcem w historii dyscypliny. Po swój laur do Torunia przyjechał również Brady Kurtz, który przed sobotnimi zawodami miał w swoim dorobku 139 oczek. Wszelkie scenariusze medalowe były więc możliwe. W tle batalii o globalne panowanie na Motoarenie pojawiło się czterech innych Polaków walczących o swoje cele - Kacper Woryna i Patryk Dudek pragnęli zapewnić sobie udział w przyszłorocznym cyklu, Dominik Kubera zamierzał z honorem pożegnać się z Grand Prix, a jadący z dziką kartą Maksymilian Pawełczak chciał zostać najmłodszym zwycięzcą pojedynczej rundy. Na torze zameldował się także jeden z zawodników Stali Gorzów - Anders Thomsen.

Zobacz też:

Sobotnia rywalizacja zaczęła się już kilka godzin przed głównym daniem. O 14:00 bowiem odbyły się piekielnie ważne kwalifikacje, które zakończyły się punktowanym wyścigiem sprinterskim. W nich już w pierwszej fazie swój udział zakończyli Kurtz i Lambert, a Zmarzlik wszedł do samego finału. W nich wychowanek Stali uznał wyższość tylko Kubery, a dzięki temu wzbogacił się o trzy punkty do klasyfikacji generalnej. Oznaczało to, że to on toruński turniej zaczął ze złotym plastronem lidera i na pole position w kwestii ostatecznej rozgrywki.
Główne ściganie rozpoczęło się od upadku na pierwszym łuku Woryny i Thomsena. O ile wychowanek ROW-u Rybnik szybko podniósł się z toru, to gorzowski Duńczyk nieco dłużej się zbierał. W tym momencie cały żużlowy Gorzów wstrzymał oddech, ale kapitan Stali w końcu o własnych siłach wrócił do parku maszyn. Sędzia zawodów zarządził powtórkę w pełnej obsadzie, w której to najlepszy okazał się być Max Fricke. Australijczyk musiał odpierać ataki poturbowanego Thomsena. Duńczyk przebijał się na tę pozycję z końca stawki, a w między czasie zostawił za sobą Worynę i Andrzeja Lebiediewa. Po chwili doszło do pierwszego bezpośredniego starcia na linii Zmarzlik - Lambert. Obrońca tytułu nie dał cienia wątpliwości kto ma na koniec już sześć złotych medali i na pierwszych metrach zostawił wszystkich rywali za sobą. Lambert z kolei musiał stoczyć zacięty bój o dwa punkty z Dudkiem. Dwóch zawodników Apatora Toruń zajęło się sobą, a Zmarzlik popędził niepokojony po pierwsze zwycięstwo. W trzeciej gonitwie dnia poważną lekcję żużla odebrał od bardzo doświadczonych oponentów Pawełczak. Długo junior Polonii Bydgoszcz walczył z Jasonem Doyle'em o triumf, ale ostatecznie do mety dojechał ostatni. Co więcej, przedostatni był Doyle, ponieważ jego po wewnętrznej minął Leon Madsen, a po zewnętrznej Fredrik Lindgren. Premierową serię skutecznie zamknął Kurtz, który poszedł w ślady Zmarzlika i z dużą przewagą pokonał swoich rywali. 

Zobacz też:

Drugą serię zawodów od walki o dwa punkty zaczął Zmarzlik, który niespodziewanie przez niemal cały wyścig toczył bitwę o jedno oczko z Pawełczakiem. Ostatecznie jednak obrońca tytułu był drugi, ponieważ jeszcze na ostatnich metrach zdołał wyprzedzić Lebiediewa. Pierwszy z kolei był Kubera, który tym samym już drugi raz tego dnia miał na rozkładzie Zmarzlika, ponieważ w sprincie uczynił to samo. Po chwili zwycięstwem odpowiedział Lambert, gdy w bratobójczej walce pokonał Daniela Bewley'a. W siódmym biegu turnieju po raz drugi na torze zameldował się Thomsen. Tym razem gorzowski Duńczyk stoczył batalię o dwa punkty z Doyle'em, którą ostatecznie wygrał. Przed wspomnianą dwójką do mety dojechał Michael Jepsen Jensen, a daleko za nim Nazar Parnicki. Finisz drugiej serii był jej ozdobą. Przez cztery okrążenia cała stawka biegu jechała w bliskim kontakcie, a na jej końcu szalał Kurtz, który szukał sposobu na zdobycie jakichkolwiek punktów. Sztuka ta Australijczykowi się nie powiodła, ponieważ, mimo szaleńczego ataku na samej kresce, był on ostatni. Gonitwę tę wygrał dobrze spasowany Dudek, a drugi był Woryna. 
Trzecią fazę toruńskich zmagań otworzył pojedynek Lamberta i Kurtza. I to znowu Brytyjczyk okazał się być zdecydowanie najlepszy, a dodatkowo pretendentów do czempionatu przedzielił Mistrz Świata z 2017 roku - Doyle. Tym samym Lambert zrobił duży krok w kierunku bezpośredniego awansu do wielkiego finału. Kilka minut później Zmarzlik odpowiedział drugim miejscem. Polak znowu do końca wyścigu walczył o pełną pulę, ale zabrakło mu metrów, aby minąć na kresce Madsena. Wcześniej wychowanek Stali musiał poradzić sobie z Fricke'em. W jedenastym biegu defekt na trasie zanotował Thomsen. Stało się to jednak na trzeciej pozycji, czego beneficjentem został Pawełczak. Dużo więcej działo się z przodu, gdzie Bewley efektownie pokonał Dudka. Pierwszą połowę sobotniego turnieju zakończył upadek Lindgrena, który został sprokurowany przez Worynę. W powtórce zwycięski okazał się być Jepsen Jensen. Na półmetku zawodów na czele stawki był Lambert z ośmioma punktami. Po siedem oczek mieli z kolei Zmarzlik oraz Madsen, a ,,szóstkami" mogli pochwalić się Jepsen Jensen, Bewley i Dudek.

Zobacz też:

Czwartą serię znakomicie otworzył Bewley. Zawodnik Sparty Wrocław pierw minął wszystkich pod samą bandą, a następnie nabrał tak dużej prędkości, że do mety dojechał z ogromną przewagą nad rywalami. Ostatni był za to Madsen, co mocno skomplikowało mu drogę do bezpośredniego awansu do finału. Kilka chwil później z podobną przewagą swój wyścig wygrał Dudek. Wychowanek Falubazu Zielona Góra idealnie przeczytał, to co napisał Bewley i dokładnie tą samą ścieżką powtórzył wyczyn Brytyjczyka. Zero do mety dowiózł za to Kubera, czym również wypisał się z walki o finał. W piętnastym biegu spotkali się ze sobą Kurtz i Zmarzlik, a pod taśmą znalazł się także Thomsen. Duńczyk całemu zdarzeniu przyglądał się jednak z końca stawki, ponieważ od samego startu został z tyłu. W walce gigantów natomiast do żywych wrócił Kurtz, który wygrał start i tak też pozostało do końca. Zmarzlik był drugi, ale musiał się o to pobić z Lindgrenem. Czwarty etap zawodów zamknął trzecią swoją ,,trójką" Lambert. Zawodnik miejscowego klubu nie dał żadnych szans oponentom. Brytyjczyk na wyciągnięcie ręki miał już wówczas bezpośredni awans do finału, gdyż w czterech startach uzbierał imponujące jedenaście punktów. 
Finalna zasadnicza seria zainagurowana została biegiem bez historii, który padł łupem świetnie spasowanego Dudka. Za nim co prawda szalał Lindgren, ale kombinacje te nie mogły Szwedowi dać pozytywnego efektu. Za wspomnianą dwójką do mety dojechali Lebiediew oraz Parnicki, którzy w ten sposób zakończyli swój udział w zawodach i tegorocznym cyklu Grand Prix. Parę minut później efektowny pojedynek stoczyli ze sobą dwaj Australijczycy. Kurtz długo ścigał Fricke'a i ostatecznie znalazł sposób na rodaka atakiem pod samą bandą. Tym samym wicemistrz świata wrócił na ostatniej prostej do gry o złoto. Przedostatni bieg podstawowego turnieju był kolejnym potwierdzeniem wielkiej formy Lamberta. Znowu Brytyjczyk wygrał, ale tym razem musiał powalczyć o to z Thomsenem. Zawodnik Stali z kolei spadł jeszcze na trzecie miejsce i tym akcentem zakończył swój udział. Pod prysznic udał się również Kubera, który toruński turniej zamknął pięcioma oczkami. W ostatniej gonitwie rundy zasadniczej wygrał Zmarzlik, ale to nie dało mu bezpośredniego awansu do finału. Tam bowiem zameldowali się Lambert oraz Dudek. Drugi do mety w dwudziestym wyścigu dojechał Woryna, a to zakończyło jego udział w turnieju. Zmarzlik i Kurtz weszli do półfinałów, ale tabela ułożyło się w ten sposób, że nie zawitali do tego samego. 
W pierwszym półfinale Zmarzlik zrobił swoje, kiedy to w bardzo zimny, stonowany sposób prowadził od startu do kreski. Za Polakiem dwoił się i troił Lindgren, ale nie potrafił on znaleźć odpowiedniej ścieżki, aby przedrzeć się do finału. Po chwili w identyczny sposób do finału wszedł także i Kurtz, który bronił się przed Bewley'em. Wicemistrz świata zrobił to z wielką precyzją. Oznaczało to, że ostatni bieg całego sezonu miał rozdać medale, a niewykluczony pozostawał nawet bieg dodatkowy. Emocje w Toruniu sięgały zenitu, jak nigdy wcześniej. 
Wielki finał był kolejnym popisem Lamberta! Brytyjczyk wygrał, a Zmarzlik był ostatni. Wynik ten oznaczał, że wychowanek Stali po czterech latach dominacji w cyklu Grand Prix zszedł z najwyższego stopnia podium. Mistrzem Świata w jeździe na żużlu został Robert Lambert!

Wyniki:

1. Robert Lambert – 14 (2,3,3,3,3) + 1. miejsce w finale
2. Brady Kurtz – 10+3 (3,0,1,3,3) + 2. miejsce w finale
3. Bartosz Zmarzlik – 12+3 (3,2,2,2,3) + 3. miejsce w finale
4. Patryk Dudek – 12 (1,3,2,3,3) + 4. miejsce w finale
5. Daniel Bewley – 10+2 (1,2,3,3,0) – 12
6. Fredrik Lindgren – 7+2 (2,1,1,1,2) – 11
7. Leon Madsen – 9+1 (3,1,3,0,3) – 10
8. Michael Jepsen Jensen – 8+1 (0,3,3,2,0) – 9
9. Max Fricke – 7+0 (3,0,1,1,2) – 8
10. Jason Doyle – 6+0 (1,1,2,2,0) – 7
11. Kacper Woryna – 6 (1,2,w,1,2) – 6
12. Dominik Kubera – 5 (0,3,2,0,0) – 5
13. Anders Thomsen – 5 (2,2,d,0,1) – 4
14. Nazar Parnicki – 4 (2,0,0,2,0) – 3
15. Andrzej Lebiediew – 3 (0,1,0,1,1) – 2
16. Maksymilian Pawełczak – 2 (0,0,1,0,1) – 1
17. Antoni Kawczyński – NS
18. Mikołaj Duchiński – NS

Bieg po biegu:

1. FRICKE, Thomsen, Woryna, Lebiediew
2. ZMARZLIK, Lambert, Dudek, Jepsen Jensen
3. MADSEN, Lindgren, Doyle, Pawełczak
4. KURTZ, Parnicki, Bewley, Kubera
5. KUBERA, Zmarzlik, Lebiediew, Pawełczak
6. LAMBERT, Bewley, Lindgren, Fricke
7. JEPSEN JENSEN, Thomsen, Doyle, Parnicki
8. DUDEK, Woryna, Madsen, Kurtz
9. LAMBERT, Doyle, Kurtz, Lebiediew
10. MADSEN, Zmarzlik, Fricke, Parnicki
11. BEWLEY, Dudek, Pawełczak, Thomsen (d)
12. JEPSEN JENSEN, Kubera, Lindgren, Woryna (w)
13. BEWLEY, Jepsen Jensen, Lebiediew, Madsen
14. DUDEK, Doyle, Fricke, Kubera
15. KURTZ, Zmarzlik, Lindgren, Thomsen
16. LAMBERT, Parnicki, Woryna, Pawełczak
17. DUDEK, Lindgren, Lebiediew, Parnicki
18. KURTZ, Fricke, Pawełczak, Jepsen Jensen
19. LAMBERT, Madsen, Thomsen, Kubera
20. ZMARZLIK, Woryna, Bewley, Doyle
21. ZMARZLIK, Lindgren, Madsen, Fricke
22. KURTZ, Bewley, Jepsen Jensen, Doyle
23. LAMBERT, Kurtz, Zmarzlik, Dudek

Dziękujemy, że jesteś z nami!


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama