Do naszej redakcji po raz kolejny dotarły informacje dotyczące sytuacji w parku przy ul. Walczaka, niedaleko gorzowskiego szpitala. Mieszkańcy relacjonują, że zarówno w ciągu dnia, jak i wieczorami na ławkach można spotkać osoby w kryzysie bezdomności. Według ich relacji część z nich spożywa alkohol, głośno się zachowuje i zaczepia osoby przechodzące przez park.
W ostatnim czasie w centrum Gorzowa zrobiło się spokojniej. Niektórzy mieszkańcy mają jednak wrażenie, że osoby, które wcześniej przebywały w ścisłym centrum miasta, przeniosły się właśnie w okolice parku przy Walczaka. To opinia zgłaszana przez mieszkańców, a nie potwierdzona informacja o przemieszczaniu się konkretnych osób.
Jedna z gorzowianek opisała sytuację, do której – jak twierdzi – doszło podczas spaceru z wnuczką i psem.
– Ostatnio szłam z wnuczkiem. Na jednej z ławek siedziało dwóch mężczyzn, głośno się śmiali i pili alkohol. Jeden z nich w bełkotliwy sposób zapytał, czy nie dam im pieniędzy, bo są głodni. Powiedziałam, że nic nie mam. W tym czasie mężczyzna użył kilku epitetów w moją stronę. Wnuczek był tak przestraszony, że się rozpłakał – relacjonuje kobieta.
Część mieszkańców zaczyna omijać park
Park przy Walczaka jest miejscem, z którego korzystają nie tylko spacerowicze. Przechodzą tędy również osoby idące w kierunku szpitala, seniorzy, rodziny z dziećmi czy właściciele psów.
Według sygnałów przekazywanych naszej redakcji część mieszkańców nie czuje się tam komfortowo, szczególnie gdy spotyka grupy osób spożywających alkohol lub zachowujących się głośno. Niektórzy deklarują, że wolą wybrać inną trasę albo zrezygnować ze spaceru przez park późniejszą porą.
To kolejny raz, kiedy mieszkańcy zwracają naszej redakcji uwagę na sytuację w tym miejscu. Ich relacje dotyczą przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa i zachowań, które – jak twierdzą – powtarzają się regularnie.

Napisz komentarz
Komentarze