W sobotni wieczór w Zielonej Górze zainagurowany został finałowy cykl o Indywidualne Mistrzostwo Europy w jeździe na żużlu. W tym roku stawka zmagań o czempionat na Starym Kontynencie jest bardzo mocno obsadzona, gdyż aż sześciu uczestników walki o medale to jednocześnie stali bywalcy cyklu Grand Prix. Spowodowane jest to tym, że owa szóstka zajęła najwyższe miejsca w cyklu SEC przed rokiem i przy okazji różnymi drogami zapewniła sobie byt w walce o tytuł Mistrza Świata. Obrońcą złotego medalu sprzed roku jest Patryk Dudek, który dzięki znakomitej znajomości zielonogórskiego toru wyrastał na jednego z faworytów sobotnich zawodów. Na liście startowej znalazło się ponadto aż pięciu innych Polaków - Maciej Janowski, Kacper Woryna, Piotr i Przemysław Pawliccy oraz jadący z dziką kartą Damian Ratajczak. Jedynym reprezentantem Stali Gorzów w tym roku jest Mathias Pollestad. Dla młodego Norwega jest to debiut w międzynarodowych zawodach tej rangi.
Zobacz też:
Premierowe ściganie w Zielonej Górze okraszone zostało jednym skutecznym atakiem sportowym. Na ofensywną akcję na ostatnim okrążeniu zdecydował się Leon Madsen, który dzięki temu wyszarpał jedno oczko kosztem Woryny. O wiele mniej działo się na czele stawki, gdyż od startu do mety prowadził Michael Jepsen Jensen. Po chwili przyszedł czas na pierwsze zwycięstwo Polaka przy Wrocławskiej 69. W drugim biegu znakomicie spod taśmy wyszedł Piotr Pawlicki, a to pozwoliło zawodnikowi Unii Leszno założyć resztę zawodników i pognać do przodu. Pawlicki z każdym metrem zyskiwał tylko przewagę nad Adamem Ellisem, który niespodziewanie zdołał wywalczyć dwa punkty do swojego dorobku. Ostatni linię mety przekroczył Janowski. Trzecia gonitwa turnieju to kolejna wyraźna porażka reprezentanta Polski. Tym razem od reszty stawki odstawał Ratajczak. O wiele więcej za to działo się przed juniorem Falubazu Zielona Góra. Tam przez dwa pierwsze okrążenia zawzięcie o korzystny podział punktów walczyli Przemysław Pawlicki, Andrzej Lebiediew oraz Mikkel Michelsen. Z tego galimatiasu ostatecznie zwycięsko wyszedł Duńczyk, który tym samym pokonał wszystkich zawodników jeżdżących na co dzień w miejscowym klubie. W czwartym wyścigu po raz pierwszy na torze pokazał się Pollestad i uczynił to z bardzo korzystnej strony. Zawodnik Stali bardzo dobrze rozegrał start i pierwszy łuk, ale jeszcze lepiej spod taśmy wyskoczył obrońca tytułu. Dudek, znający doskonale każdy kąt zielonogórskiego owalu, nabierał prędkości i momentalnie odjechał rywalom. Pollestada do końca naciskał jeszcze Jan Kvech, ale Norweg skutecznie bronił cennych dwóch oczek.
Gorzowski rodzynek pojawił się ponownie na torze zaraz po pierwszym równaniu. Tym razem Pollestad zgarnął tylko jedno oczko, mimo że całkiem dobrze wyszedł spod taśmy. Jednak na dystansie poradzili sobie z Norwegiem bardziej doświadczeni żużlowcy - Jepsen Jensen oraz Janowski. Drugie zero natomiast trafiło na konto Ratajczaka. Dopiero w szóstym wyścigu turnieju zebrana publiczność zobaczyła zwycięstwo zawodnika miejscowego Falubazu. Wówczas uczynił to Madsen, który przyjechał tuż przed partnerem z polskiego klubu - Lebiediewem. Bezbarwni, podobnie jak w swoich pierwszych startach, byli za to Kim Nilsson oraz Nazara Parnicki. Do sporej niespodzianki doszło w siódmej gonitwie, gdyż Kai Huckenbeck w bardzo pewny sposób poradził sobie z szybkimi Dudkiem i Michelsenem. Między Polakiem i Duńczykiem toczyła się jeszcze walka o dwa punkty, ale górą w tym pojedynku był obrońca tytułu. Na tym etapie zawodów żużlowcy coraz częściej zaczęli korzystać z odsypanej nawierzchni pod bandą. Na taki manewr w ósmym biegu zdecydował się Kvech. Czech skierował się tam od samego startu i niczym ruchem cyrkla błyskawicznie minął wszystkich przeciwników. Kvech zrobił to na tyle skutecznie, że w ślad za nim poszli rywale. Tam jednak nie było już takiej drogi do zwycięstwa, ponieważ zawodnik ROW-u Rybnik zdecydowanie odjechał do przodu.
Po dwóch pełnych seriach niepokonany był jedynie Jepsen Jensen. Po pięć punktów widniało przy nazwiskach Huckenbecka oraz Dudka. Pollestad po dwóch startach był dziesiąty z trzema oczkami w dorobku.
Zobacz też:
Żadnych złudzeń co do swojej dyspozycji w trzeciej fazie zawodów nie pozostawiał Jepsen Jensen. W dziewiątym biegu Duńczyk uzyskał nieprawdopodobną wręcz przewagę nad resztą stawki wyścigu. Żużlowiec zdobywający na co dzień punkty dla GKM-u Grudziądz świetnie wystartował i już na przeciwległej prostej miał kilkadziesiąt metrów przewagi. Walka toczyła się za to o pozostałe pozycje, a z kotłowaniny tej zwycięsko wyszedł Nilsson. Bardzo biało-czerwono zrobiło się na starcie dziesiątej gonitwy, gdyż wtedy pod taśmą stanęło trzech Polaków. Z tego nagromadzenia reprezentantów naszego kraju nic nie zrobił sobie jednak Madsen. Duńczyk musiał napocić się jedynie przy obronie pierwszego miejsca w sytuacji gdy atakował go zawzięcie Dudek. Przemysław Pawlicki i Janowski byli jedynie statystami w tym starcie. Po chwili na zwycięską ścieżkę wrócił młodszy z braci Pawlickich, który podczas trwania pierwszego okrążenia poradził sobie z Huckenebckiem. Pierwszy punkt podczas sobotniego turnieju w biegu tym zapisał Ratajczak, a wciąż z kompletem zer pozostawał Parnicki. Ostatnia gonitwa pierwszej połowy zawodów musiała być rozgrywana na raty. Spowodowane to było tańcami żużlowców na starcie i w związku z tym nierównym wyjściem spod taśmy. Poskutkowało to ostrzeżeniami, którymi sędzia zawodów poczęstował Ellisa i Lebiediewa. Po chwili kibice zobaczyli najciekawszy dotychczasowy bieg sobotnich zawodów. Żużlowcy przed pierwsze dwa okrążenia tasowali się na zajmowanych pozycjach i każdy z nich przynajmniej przez chwilę był i pierwszy i ostatni. Ostatecznie z tego zamieszania korzystnie wyszedł Woryna, który tym samym zapisał na swoim koncie premierowe zwycięstwo. Trzeci natomiast był wówczas Pollestad, który po swoich trzech startach miał wywalczone cztery punkty.
Sobotnie zawody stały pod znakiem znakomitej formy Jepsena Jensena. Tym razem Duńczyk potwierdził to w biegu 13., kiedy to idealnie wykorzystał nawierzchnie pod bandą, gdyż to tam już na pierwszych metrach złapał ogromną prędkość i spokojnie objechał konkurentów. Lustrzanym odbiciem postawy lidera pozostawał Parnicki - kolejne bardzo smutne ,,zero" Ukraińca stało się wówczas faktem. Bardzo dużo działo się w czternastej gonitwie, kiedy to o triumf przez trzy okrążenia walczyli Michelsen, Madsen oraz Pollestad. To właśnie gorzowski rodzynek wytrzymał ciśnienie bardziej doświadczonych Duńczyków i po kilkudziesięciu metrach zaciętej walki ostatecznie odjechał do przodu. Norweg tym samym wydatnie zbliżył się do awansu do dalszej części zawodów. Po chwili receptę na swoje pierwsze zwycięstwo w turnieju odnalazł Janowski. Wychowanek Sparty Wrocław poszedł w ślady Jepsena Jensena i od pierwszych metrów znalazł się pod samą bandą, a tam porządnie odsypana nawierzchnia wypchnęła go wręcz na czoło stawki. Walkę o dwa punkty toczyli natomiast Huckenbeck i Lebiediew. Niemiec skutecznie się bronił i zrobił kolejny, bardzo duży krok w kierunku finału. Na tym etapie zawodów najkorzystniejsze było czwarte pole startowe i jazda po zewnętrznej. Perfekcyjnie odczytał to Dudek w 16. biegu, ponieważ skopiował zagrania Janowskiego i Jepsena Jensena. Blokować wychowanka Falubazu próbował Woryna, ale Dudek osiągnął już tak dużą prędkość, że mijanka była tylko kwestią czasu.
Przed finałową serią zasadniczą na czele stawki był oczywiście nieomylny Jepsen Jensen. Drugi w klasyfikacji był Dudek, który miał zapisane dziesięć oczek. Ciasno było natomiast w dalszej części tabeli. W grze o zwycięstwo w zawodach pozostawali: Huckenbeck (dziewięć punktów), Madsen (osiem), Pollestad oraz Przemysław Pawlicki (obaj po siedem oczek) i Piotr Pawlicki, Woryna, Michelsen oraz Lebiediew - wszyscy oni mieli po sześć punktów.
Zobacz też:
W swoim piątym starcie po raz pierwszy ze smakiem porażki zapoznał się Jepsen Jensen. I to od razu w postaci dwóch rywali. W biegu numer 17. Duńczyka pokonali Dudek, który tym samym wygrał rundę zasadniczą i zameldował się w wielkim finale, oraz Piotr Pawlicki. Niewiele brakowało, aby Jepsen Jensen przekroczył linię mety jako ostatni, ale atak na ostatnim łuku na Lebiediewa okazał się być skuteczny. Po chwili dwucyfrową zdobycz punktową osiągnął także Madsen. Tym razem Duńczyk spokojnie wygrał rywalizację, a za jego plecami walkę toczyli Kvech, Ratajczak i Ellis. W 19. gonitwie doszło do pierwszego upadku sobotnich zawodów. Na drugim łuku drugiego okrążenia doszło do kontaktu między Przemysławem Pawlickim i Nilssonem. Polak wszedł wówczas pod Szweda, a to doprowadziło do zapoznania się z torem drugiego z wymienionych. Nilsson wstał z toru o własnych siłach, a sędzia Aleksander Latosiński wykluczył Pawlickiego. W powtórce zwycięski okazał się być Huckenbeck, choć przez cały wyścig Niemca niepokoił Pollestad. Huckenbeck dzięki temu triumfowi został czwartym zawodnikiem turnieju, który przekroczył barierę dziesięciu oczek. W ostatniej gonitwie zasadniczej części sobotnich zmagań najlepszy okazał się być Michelsen, co dało mu przepustkę do biegu barażowego. Za jego plecami znaleźli się Woryna oraz Janowski, a to oznaczało koniec zawodów dla tych dwóch reprezentantów Polski.
Dwadzieścia wyścigów rozstrzygnęło, iż do wielkiego finału bezpośrednio weszli Jepsen Jensen i Dudek, którzy wywalczyli 13 oczek. W gonitwie ostatniej szansy znaleźli się Huckenbeck, Madsen, Michelsen i debiutujący Pollestad.
W starcie barażowym drogę do finału znalazła para duńskich żużlowców, którzy poradzili sobie z gorzowskim rodzynkiem. Tym samym Pollestad swój debiutancki start w cyklu SEC zakończył na bardzo dobrym piątym miejscu. W na wskroś duńskim finale najlepszy okazał się być Madsen, który wyprzedził Michelsena. Najniższy stopień podium przypadł Dudkowi. Znakomicie jadący w pierwszej połowie turnieju Jepsen Jensen obszedł się całkowicie ze smakiem, gdyż w sobotę nie znalazł się w ogóle na podium. Teraz żużlowców walczących o Mistrzostwo Europy czeka dłuższa przerwa w tej rywalizacji. Cykl na dobre rozpędzi się we wrześniu, a konkretnie stanie się to piątego dnia tego miesiąca, gdy rozegrany zostanie turniej w niemieckim Gustrow.
Wyniki 1. finału SEC:
1. Leon Madsen (Dania) - 14+3 (1,3,3,1,3,3) - 1. miejsce w finale
2. Mikkel Michelsen (Dania) - 11+2 (3,1,0,2,3,2) - 2. miejsce w finale
3. Patryk Dudek (Polska) - 14 (3,2,2,3,3,1) - 3. miejsce w finale
4. Michael Jepsen Jensen (Dania) - 13 (3,3,3,3,1,0) - 4. miejsce w finale
5. Kai Huckenbeck (Niemcy) - 12+0 (2,3,2,2,3)
6. Mathias Pollestad (Norwegia) - 9+1 (2,1,1,3,2)
7. Piotr Pawlicki (Polska) - 8 (3,0,3,0,2)
8. Kacper Woryna (Polska) - 8 (0,1,3,2,2)
9. Jan Kvech (Czechy) - 7 (1,3,1,0,2)
10. Przemysław Pawlicki (Polska) - 7 (2,2,1,2,w)
11. Maciej Janowski (Polska) - 6 (0,2,0,3,1)
12. Andrzej Lebiediew (Łotwa) - 6 (1,2,2,1,0)
13. Kim Nilsson (Szwecja) - 6 (1,1,2,1,1)
14. Adam Ellis (Wielka Brytania) - 3 (2,0,0,1,0)
15. Damian Ratajczak (Polska) - 2 (0,0,1,0,1)
16. Nazar Parnicki (Ukraina) - 0 (0,0,0,0,0)
17. Oskar Hurysz (Polska) - ns
18. Paweł Sitek (Polska) - ns
Bieg po biegu:
1. Jepsen Jensen, Huckenbeck, Madsen, Woryna
2. Pi. Pawlicki, Ellis, Nilsson, Janowski
3. Michelsen, Prz. Pawlicki, Lebiediew, Ratajczak
4. Dudek, Pollestad, Kvech, Parnicki
5. Jepsen Jensen, Janowski, Pollestad, Ratajczak
6. Madsen, Lebiediew, Nilsson, Parnicki
7. Huckenbeck, Dudek, Michelsen, Ellis
8. Kvech, Prz. Pawlicki, Woryna, Pi. Pawlicki
9. Jepsen Jensen, Nilsson, Kvech, Michelsen
10. Madsen, Dudek, Prz. Pawlicki, Janowski
11. Pi. Pawlicki, Huckenbeck, Ratajczak, Parnicki
12. Woryna, Lebiediew, Pollestad, Ellis
13. Jepsen Jensen, Prz. Pawlicki, Ellis, Parnicki
14. Pollestad, Michelsen, Madsen, Pi. Pawlicki
15. Janowski, Huckenbeck, Lebiediew, Kvech
16. Dudek, Woryna, Nilsson, Ratajczak
17. Dudek, Pi. Pawlicki, Jepsen Jensen, Lebiediew
18. Madsen, Kvech, Ratajczak, Ellis
19. Huckenbeck, Pollestad, Nilsson, Prz. Pawlicki (w/su)
20. Michelsen, Woryna, Janowski, Parnicki
Baraż:
21. Madsen, Michelsen, Pollestad, Huckenbeck
Finał:
22. Madsen, Michelsen, Dudek, Jepsen Jensen
Dziękujemy, że jesteś z nami!

Napisz komentarz
Komentarze