Sobota, godz. 19.30. Państwowa Straż Pożarna odbiera dwa zgłoszenia. Pierwsze – jak informuje w mediach społecznościowych – dotyczy „możliwości wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz”. Drugie – nagłego zatrzymania krążenia.
Do tragedii miało dojść w mieszkaniu należącym do matki prezydenta Karola Nawrockiego.
Nie było zagrożenia pożarowego ani poszkodowanych
Z uwagi na „powagę informacji oraz fakt, że próby skontaktowania się z osobami zgłaszającymi nie przynosiły rezultatu, na miejsce niezwłocznie zadysponowano siły i środki PSP” – czytamy w komunikacie Państwowej Straży Pożarnej.
„Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty” – podali strażacy.
I – jak się okazało – mieszkanie, którego dotyczyło zgłoszenie nie należy do prezydenta, ale do jego matki.
„W związku z tym adres ten nie jest objęty ochroną SOP” – napisała na X Karolina Gałecka, rzeczniczka MSWiA.
Premier: zidentyfikujemy i wyłapiemy sabotażystów
A premier Tusk poinformował: „Byłem jeszcze w nocy w bezpośrednim kontakcie z panem prezydentem. Minister Kierwiński także rozmawiał z przedstawicielami kancelarii prezydenta”.
I dodał, że na rano (niedziela 24 maja) zwołał odprawę rządu.
„Działania prowokatorów są wymierzone w bezpieczeństwo państwa. W nas wszystkich. Użyjemy wszystkich dostępnych metod, aby zidentyfikować i wyłapać sabotażystów, niezależnie od tego, skąd są i kto nimi kieruje” – zapewnił.
MSWiA: Sprawcy tych zdarzeń nie pozostaną bezkarni
Odprawa z ministrami i przedstawicielami służb odbyła się w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Rozpoczęła się o godz. 8 i – jak informował w mediach społecznościowych premier – dotyczyła reakcji państwa na prowokacje wymierzone w jego bezpieczeństwo.
W pilnej, porannej naradzie uczestniczyli: szef straży pożarnej generał Wojciech Kruczek, szef policji generał Marek Boroń, komendant Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości młodszy inspektor Wojciech Olszowy oraz wiceministrowie Czesław Mroczek i Wiesław Leśniakiewicz.
– Sprawcy tych zdarzeń nie pozostaną bezkarni – zapowiedział po zakończonej odprawie Czesław Mroczek, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.
W nocy spotkanie z podległymi sobie służbami zwołał Marcin Kierwiński, szef MSWIA. Obecny był na nim szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker. Po zakończeniu narady powiedział dziennikarzom, że – jak cytuje TVN24 – „kolejna czerwona granica została przekroczona”.
– Ta sprawa musi zostać wyjaśniona systemowo i takie jest oczekiwanie pana prezydenta. Ustaliliśmy także, że gabinet pana prezydenta będzie informowany o kolejnych działaniach służb związanych z wyjaśnieniem tej sprawy – powiedział.
Straż pożarna i policja muszą reagować natychmiast
Premier Tusk zwrócił także uwagę, że w takich przypadkach państwo musi reagować surowymi karami dla sprawców.
„Trzeba się zastanowić, dlaczego prawo, które jest teoretycznie bardzo surowe, nie odstrasza sprawców takich prowokacji. To jest szczególnie ważne pytanie, bo przygniatająca część tych fałszywych zgłoszeń to są głupie dowcipy, często bardzo nieletnich”.
Szef rządu zaapelował również, aby w związku z prowokacjami nie atakować straży pożarnej ani policji, podkreślając, że funkcjonariusze wykonują swoje obowiązki zgodnie z przepisami.
– Straż pożarna i policja nie mogą ryzykować, że zginie dziecko czy spłonie mieszkanie. Muszą reagować natychmiast i nie mają czasu ani narzędzi, aby w danej chwili ocenić, czy alarm jest fałszywy. Dla nich zawsze priorytetem jest szybkie podjęcie akcji – wyjaśnił.
12 podobnych interwencji służb w ciągu kilku dni
Zdarzenie dotyczące domu rodziny prezydenta to już kolejny fałszywy tego typu alarm. Jak informowało MSWiA, między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi „czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia”.
Jedna z interwencji – przypomina RMF24 – dotyczyła mieszkania redaktora naczelnego TV Republika. Policja pojawiła się tam po sygnale o zagrożeniu życia osoby nieletniej. Alarm okazał się fałszywy, a funkcjonariusze uznali zgłoszenie za próbę wprowadzenia służb w błąd.
Tydzień temu o nietypowym incydencie poinformował także były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz. Jak napisał, po godzinie 2 w nocy kontaktowano się z nim w sprawie rzekomej dostawy jedzenia.
Tego samego dnia policja pojawiła się również przy posesji Jarosława Kaczyńskiego. Według rzecznika PiS Rafała Bochenka, zgłoszenie dotyczyło rzekomego podłożenia ładunków wybuchowych w ogrodzie prezesa partii. Wszystkie alarmy okazały się nieprawdziwe.
Fot.













Napisz komentarz
Komentarze