Drugi odcinek tegorocznego cyklu Speedway Grand Prix przywiódł najlepszych żużlowców globu do czeskiej Pragi. Na legendarną Marketę w roli lidera klasyfikacji przejściowej zawitał Kacper Woryna, który trzy tygodnie wcześniej zwyciężył inauguracyjny turniej w niemieckim Landshut. Broniący tytułu Mistrza Świata Bartosz Zmarzlik znalazł się wówczas na najniższym stopniu podium i już od startu nowej kampanii zmuszony był do gonienia rywali. Gorzowski stały rodzynek natomiast do zawodów w Pradze przystępował ze środka tabeli - Jack Holder bowiem swój udział w niemieckiej rundzie zakończył na etapie wyścigów barażowych o finał. Początek sezonu Australijczyka w PGE Ekstralidze jest jednak imponujący i z pewnością duża liczba kibiców to właśnie w nim mogła upatrywać jednego z faworytów sobotnich zawodów. Na liście startowej znalazło się jeszcze oczywiście dwóch pozostałych Polaków w cyklu - Patryk Dudek i Dominik Kubera. W turnieju pojechali także Anders Thomsen i Adam Bednar, którzy wystąpili w miejsce kontuzjowanych w ostatnich dniach Fredrika Lindgrena i Daniela Bewley'a
Zobacz też:
Zawody świetnie otworzył Dominik Kubera pewnie, zwyciężając po fantastycznym starcie. Za jego plecami znalazł się Doyle, korzystając z zamieszania wywołanego przez Lamberta i Thomsena. Duńczyk finalnie wysforował się przed Brytyjczyka i ukończył wyścig na trzeciej pozycji. Podobnie sytuacja wyglądała w biegu 2. Znów zawodnik z pola A – Brady Kurtz – objął prowadzenie, a z tyłu toczyła się walka o 1 i 2 punkty. Z tej rywalizacji najlepiej wyszedł Kacper Woryna, a za nim znalazł się Nazar Parnistkyi. Daleko z tyłu został, natomiast reprezentant miejscowych Jan Kvech. W 3. wyścigu fenomenalnie spod taśmy z pola C wyszedł Patryk Dudek, po czym od razu odjechał reszcie stawki na kilkadziesiąt metrów. O drugie miejsce walkę stoczyli dwaj Duńczycy – Jepsen Jensen i Madsen. Ostatecznie „Liglad” obronił dwa punkty przed zawodnikiem Falubazu. Seria zakończyła się podobnie jak się rozpoczęła, a więc zwycięstwem Polaka z najbardziej wewnętrznego pola. Tym razem 3 punkty do mety przywiózł Zmarzlik, a drugi na metę dojechał Fricke po krótkiej walce z Holderem.
Drugą serię rozpoczęliśmy od pojedynku Polsko-Australijskiego. Pod taśmą ustawili się bowiem Kubera, Dudek, Holder i Kurtz. Początkowo to Kurtz wysforował się na prowadzenie, lecz na początku drugiego okrążenia jego motocykl zdefektował. Na prowadzenie wyszedł, zatem Kubera, którego gonił bardzo szybki Holder. Swoją prędkość Australijczyk udowodnił na ostatnim łuku, wyprzedzając reprezentanta Falubazu o długość koła. Kolejna gonitwa przyniosła kolejne mijanki na dystansie – tym razem to Robert Lambert zdołał przechytrzyć Maxa Fricke’a na wjeździe w trzecie okrążenie, mijając go ładnym atakiem przy krawężniku. Ogromną niespodziankę w biegu 7. chciał sprawić Jan Kvech – reprezentant Czech na pierwszym łuku wyprzedził Zmarzlika i przez następne dwa okrążenia skutecznie się przed nim bronił. Jednak na wejściu w trzecie okrążenie sześciokrotny mistrz świata podobnie jak wcześniej Lambert wyprzedził Czecha, ścinając do krawężnika. Bardzo dużo działo się na pierwszym okrążeniu 8. gonitwy. Na przeciwległej prostej Woryna chciał zamknąć napędzającego się Doyle’a z czego skorzystał Madsen, wychodząc na pierwsze miejsce. Chwilę po tym Australijczyk odbił drugą pozycję i w takiej kolejności zawodnicy dojechali do mety.
Zobacz też:
Po raz trzeci świetnie spod taśmy wyszedł Kubera, lecz tym razem nie oddał już prowadzenia. Za jego plecami Nazar Parnitskyi został wyprzedzony najpierw przez Lebiediewa, a później przez Bubbe Bednara. Fantastyczne ściganie miało miejsce w biegu 10. Madsen niespodziewanie objął prowadzenie, a za jego plecami walkę toczyli mistrz i wicemistrz świata. Początkowo to Zmarzlik był górą w tej rywalizacji, ale Kurtz na trzecim okrążeniu niesamowicie się napędził i minął Zmarzlika. Akcji torowych nie zabrakło też w następnej gonitwie. Ponownie dobry start zaliczył Dudek, który znalazł się na czele stawki. Długo się tam jednak nie utrzymał, bo bardzo szybko minął go Thomsen napędzony po zewnętrznej. Tego samego czynu na końcu wyścigu próbował dokonać Woryna, ale bezskutecznie. W ostatnim biegu serii nie ujrzeliśmy już mijanek na dystansie. Po niezłym wyjściu spod taśmy prowadzenie objął „Liglad”, a za nim do samego końca podążał Holder.
13. bieg został przerwany chwilę po starcie ze względu na mikro ruchy Madsena, który otrzymał za nie ostrzeżenie. Mimo to w powtórce fantastycznie ruszył spod taśmy, za jego plecami znalazł się Kvech, którego szybko wyprzedził jednak Fricke. Australijczyk przez następne okrążenia budował prędkość, aby w końcu przypuścić atak po zewnętrznej na samej kresce. Ta strategia podziałała – zawodnik GKM-u finalnie wyprzedził Duńczyka o długość motocykla. Piękny pokaz jazdy pod płotem zaserwował Kacper Woryna w 14. gonitwie. Polak na wyjściu z pierwszego łuku udał się pod samą bandę gdzie osiągnął kosmiczną prędkość mijając jednocześnie Holdera i Lamberta. Udało mu się utrzymać w ten sposób wywalczone prowadzenie do kreski, a więc w czwartej serii mógł zapisać pierwszą trójkę na swoje konto. Na początku następnego wyścigu stworzyła się niesamowita kotłowanina. Z tego galimatiasu najlepiej wyszedł Lebiediew po twardym ataku na Jepsena Jensena. Defekt na ostatnim miejscu zaliczył Anders Thomsen. Ostatni wyścig idealnie pokazał zmianę toru w trakcie zawodów. Pomimo dobrego startu Nazara Parnitskyiego ten został w krawężniku z czego skorzystali Doyle i Zmarzlik wypuszczając się tuż pod bandę i mijając go już na drugim łuku. Chwilę później Polak uporał się również z Australijczykiem i w takiej kolejności zawodnicy dojechali do mety.
Zobacz też:
Początek piątej serii to kolejna lekcja z jazdy pod płotem tym razem w wykonaniu sześciokrotnego mistrza świata. Woryna objął prowadzenie, lecz Zmarzlik napędził się tuż przy bandzie i już na wejściu w drugi łuk minął wychowanka ROW-u Rybnik. W biegu 18. świetnie zaprezentował się Lebiediew najpierw, wyprzedzając Dudka, a chwilę po tym Kvecha czym zapewnił sobie awans do baraży. Już na starcie 19. gonitwy zdefektował motocykl Thomsena co zabrało mu szansę na awans do baraży. Awansu nie zabrał Madsenowi, Holder mimo tego, że wyprzedził na trasie Duńczyka bowiem ten dojechał na drugiej pozycji co zagwarantowało mu bezpośredni awans do finału. Rundę zasadniczą w dobrym stylu zakończył tercet z Antypodów – Kurtz, Fricke i Doyle bowiem w tej kolejności dojechali na metę finalnego biegu rundy zasadniczej. Dało im to awans do baraży co analogicznie zabrało ów awans Dudkowi, oraz Lambertowi.
Półfinały rozpoczęły się niestety od upadku Maxa Fricke’a na drugim łuku pierwszego okrążenia. Australijczyk, chcąc napędzić się po zewnętrznej przeszarżował i w wyniku własnego błędu musiał ewakuować się z motocykla. Został on wykluczony z powtórki pierwszego półfinału. W niej ponownie ze startu świetnie zabrał się Kurtz i utrzymał prowadzenie do samego końca, zapewniając sobie awans do finału. Dużo ścigania czekało nas w drugim, półfinale ze startu fantastycznie wyszedł Kubera, który prowadził przez pierwsze okrążenie. Na drugim natomiast wyprzedził go bardzo szybki Jepsen Jensen, a w pogoń za wychowankiem Unii Leszno rzucił się Woryna. Reprezentant Lublina szukał wszelkich sposobów na minięcie kolegi z reprezentacji, aż w końcu na samej kresce minął go o przysłowiowy błysk szprychy. Pomimo tej walki polsko-polskiej do finału awansował popularny „Liglad”, dołączając do Kurtza, Zmarzlika i Madsena.\n\nWielki finał to też wielkie ściganie. Madsen zaliczył fantastyczny start i wyszedł na prowadzenie. Niespodziewanie na ostatnim miejscu znalazł się Zmarzlik, a w pogoń za Duńczykiem ruszył Kurtz. Następne cztery okrążenia to dwie niesamowicie interesujące pary. Kurtz cały czas ścigał Madsena, a Zmarzlik szukał sposobu na minięcie Jepsena Jensena. Ostatecznie obydwie pary wpadły na metę praktycznie w tym samym momencie. O kolejności na mecie zadecydowały detale – ostatecznie to Leon Madsen po ponad 3 latach przerwy zwyciężył swoją piątą rundę SGP w karierze! Walkę o trzecią pozycję o grubość opony wygrał Bartosz Zmarzlik, czym zapewnił sobie miejsce lidera cyklu Speedway Grand Prix, pokonując Worynę o zaledwie jeden punkt.
Wyniki GP Czech:
1. Leon Madsen (Dania) - 14 (1,3,3,2,2,3) - 20 pkt GP
2. Brady Kurtz (Australia) - 11+3 (3,d,2,1,3,2) - 18
3. Bartosz Zmarzlik (Polska) - 14 (3,3,1,3,3,1) - 16
4. Michael Jepsen Jensen (Dania) - 10 (2,3,3,2,0,0) - 14
5. Jack Holder (Australia) - 11+2 (1,3,2,2,3) - 12
6. Kacper Woryna (Polska) - 9+2 (2,1,1,3,2) - 11
7. Dominik Kubera (Polska) - 9+1 (3,2,3,0,1) - 10
8. Andrzej Lebiediew (Łotwa) - 7+1 (0,0,2,3,2) - 9
9. Jason Doyle (Australia) - 7+0 (2,2,0,2,1) - 8
10. Max Fricke (Australia) - 8+w (2,1,0,3,2) - 7
11. Robert Lambert (Wielka Brytania) - 6 (0,2,0,1,3) - 6
12. Patryk Dudek (Polska) - 6 (3,1,2,0,0) - 5
13. Anders Thomsen (Dania) - 5 (1,1,3,d,d) - 4
14. Jan Kvech (Czechy) - 5 (0,2,1,1,1) - 3
15. Nazar Parnicki (Ukraina) - 3 (1,0,0,1,1) - 2
16. Adam Bednar (Czechy) - 1 (0,0,1,0,0) - 1
17. Daniel Klima (Czechy) - ns - 0
18. Adam Nejezchleba (Czechy) - ns - 0
Bieg po biegu:
1. (66,47) Kubera, Doyle, Thomsen, Lambert
2. (66,54) Kurtz, Woryna, Parnicki, Kvech
3. (65,53) Dudek, Jepsen Jensen, Madsen, Bednar
4. (65,64) Zmarzlik, Fricke, Holder, Lebiediew
5. (65,76) Holder, Kubera, Dudek, Kurtz (d/1)
6. (64,61) Jepsen Jensen, Lambert, Fricke, Parnicki
7. (65,14) Zmarzlik, Kvech, Thomsen, Bednar
8. (64,91) Madsen, Doyle, Woryna, Lebiediew
9. (65,77) Kubera, Lebiediew, Bednar, Parnicki
10. (65,33) Madsen, Kurtz, Zmarzlik, Lambert
11. (65,11) Thomsen, Dudek, Woryna, Fricke
12. (65,04) Jepsen Jensen, Holder, Kvech, Doyle
13. (64,93) Fricke, Madsen, Kvech, Kubera
14. (64,89) Woryna, Holder, Lambert, Bednar
15. (65,57) Lebiediew, Jepsen Jensen, Kurtz, Thomsen (d/4)
16. (xx,xx) Zmarzlik, Doyle, Parnicki, Dudek
17. (65,43) Zmarzlik, Woryna, Kubera, Jepsen Jensen
18. (65,74) Lambert, Lebiediew, Kvech, Dudek
19. (65,25) Holder, Madsen, Parnicki, Thomsen (d/st)
20. (65,63) Kurtz, Fricke, Doyle, Bednar
Półfinały:
21. (64,91) Kurtz, Holder, Lebiediew, Fricke (w/u)
22. (66,15) Jepsen Jensen, Woryna, Kubera, Doyle
Finał:
23. (65,87) Madsen, Kurtz, Zmarzlik, Jepsen Jensen
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze