Dwa tygodnie temu piłkarze ręczni Rajbud Development Stali Gorzów stoczyli bój na samym szczycie tabeli Ligi Centralnej, po tym jak przez kilka kolejek z rzędu dotrzymywali kroku dwóm głównym faworytom rozgrywek. Niestety, wyprawa do Szczecina na starcie z Pogonią zakończyło znakomitą serię żółto-niebieskich, gdyż to ostatecznie Portowcy zgarnęli pełną pulę po zwycięstwie 32:31. Porażka ta odepchnęła nieco drużynę prowadzoną przez trenera Michała Nieradkę od czuba klasyfikacji, lecz bynajmniej nie przekreśliła dalszej walki o Orlen Superligę. W sobotę gorzowscy szczypiorniści wrócili po tygodniowej przerwie na ligowe parkiety, by ponownie wejść na zwycięską ścieżkę i na nowo mozolnie budować pozytywną serię gier. Rywal ku temu wydawał się być idealny, ponieważ do Gorzowa przyjechał AZS UW Warszawa, czyli zdecydowanie najgorszy zespół bieżącego sezonu. Zespół ze stolicy przez całą kampanię dorobił się zaledwie trzech punktów w dwudziestu seriach spotkań i właściwie już nie ma szans na utrzymanie. Również różnica w tabeli między drużynami mówiła sama za siebie, bo przed sobotnim starciem wynosiła ona aż 41 oczek.
Zobacz też:
Początek spotkania upłynął pod znakiem bardzo intensywnej i momentami ostrej obrony gości, którzy nie szczędzili gospodarzom twardych starć i często powalali Stalowców na parkiet. Mimo tego to gorzowianie jako pierwsi znaleźli drogę do siatki. W drugiej minucie Igor Drzazgowski sprytnie przemknął przez defensywę warszawian i otworzył wynik meczu. Chwilę później AZS mógł wyrównać, jednak Jakub Gawlik popisał się świetną interwencją i obronił rzut karny, co tylko dodatkowo napędziło gospodarzy. Pierwsze minuty szybko przerodziły się w ofensywny popis obu drużyn. W ciągu kilkudziesięciu sekund kibice obejrzeli trzy trafienia, a po czterech minutach Stal prowadziła 3:1. Goście złapali kontakt po skutecznie wykonanym rzucie karnym Marka Wasilewskiego, lecz był to tylko moment. Na parkiecie dominowali gorzowianie, a szczególnie aktywny był Drzazgowski, który bez przerwy szarżował na bramkę rywali. Swoje trafienie dorzucił także Antoni Zając, który rzadko wpisuje się na listę strzelców, co spotkało się z głośną reakcją trybun. Od początku spotkania Stal przejęła inicjatywę i systematycznie powiększała przewagę. Warszawianie mieli ogromne problemy z przedarciem się przez szczelną defensywę gospodarzy, a gdy już dochodzili do sytuacji rzutowych, pudłowali lub natrafiali na znakomicie dysponowanego Gawlika. Po dziesięciu minutach było już 7:3, a do Drzazgowskiego zaczęli dołączać Konrad Koss, Bartosz Sarnowski oraz Gabriel Bartnicki. Koncert gospodarzy zmusił szkoleniowca AZS-u do wzięcia pierwszej przerwy na żądanie, jednak nie przyniosła ona oczekiwanego efektu. Stal wciąż dominowała, a premierowy kwadrans zakończył się wynikiem 12:4. Żółto-niebiescy grali z dużą swobodą, a publiczność regularnie podnosiła się z miejsc po kolejnych efektownych akcjach. Jeszcze przed 20. minutą gospodarze osiągnęli dziesięciobramkową przewagę (15:5), a dobre wejście z ławki zanotował Konrad Wątroba. Do przerwy obraz gry nie uległ zmianie i Stal schodziła do szatni z komfortowym prowadzeniem 20:12.
Zobacz też:
Druga połowa rozpoczęła się spokojniej, a tempo meczu wyraźnie spadło. Gorzowianie zdobywali bramki wolniej, ale wciąż kontrolowali wydarzenia na parkiecie. W pierwszych minutach po przerwie trafiali Dawid Pietrzkiewicz oraz Mateusz Stupiński, a goście długo nie potrafili znaleźć sposobu na Gawlika. W kolejnych fragmentach spotkania warszawianie zaczęli popełniać błędy w ataku pozycyjnym, choć kilka trudnych sytuacji wybronił ich bramkarz Tomasz Zagański, dzięki czemu różnica nie rosła tak szybko. Swojemu vis-à-vis nie ustępował jednak Gawlik, który nadal prezentował wysoką formę. Po dwunastu minutach drugiej połowy wynik tej części wynosił zaledwie 5:3, a AZS nawet zbliżył się na osiem bramek po trafieniu Macieja Filipowicza. Był to jednak tylko chwilowy przebłysk gości. Stal szybko wróciła do bezpiecznej przewagi i spokojnie kontrolowała przebieg spotkania. W końcówce gorzowianie nie forsowali już tempa, choć w bramce nadal imponował Gawlik. Na osiem minut przed końcem Stal zdobyła 30. gola, a chwilę później Wątroba podwyższył na 31:19. Ostatecznie żółto-niebiescy zwyciężyli 35:20, a ostatnie trafienie meczu należało do Jakuba Rogody, który zdobył swoją premierową bramkę w Lidze Centralnej.
Sobotnie zwycięstwo pozwoliło Stali utrzymać się w grze o awans do Orlen Superligi. Teraz przed gorzowianami przerwa związana ze Świętami Wielkiej Nocy, a do ligowych zmagań podopieczni trenera Nieradki wrócą za dwa tygodnie wyjazdowym spotkaniem z SMS-em Kielce.
Pozostałe wyniki kolejki:
AZS AWF Biała Podlaska 29:29 (9:8) Nielba Wągrowiec
Grunwald Poznań 30:32 AZS AGH Kraków
Gwardia Koszalin 36:29 Padwa Zamość
Śląsk Wrocław 44:30 Anilana Łódź
Miedź Legnica - Pogoń Szczecin (sobota, 19:00)
Jurand Ciechanów - SMS ZPRP Kielce (niedziela, 15:00)
Aktualna tabela Ligi Centralnej.
| Drużyna | Mecze | Punkty | Bramki | |
| 1. | WKS Śląsk Wrocław | 21 | 52 | 691-565 |
| 2. | Sandra Spa Pogoń Szczecin | 20 | 47 | 636-586 |
| 3. | RAJBUD DEVELOPMENT Stal Gorzów | 21 | 47 | 669-635 |
| 4. | AZS AGH Kraków | 21 | 43 | 705-629 |
| 5. | ENEA WKS Grunwald Poznań | 21 | 40 | 609-579 |
| 6. | KPR Padwa Zamość | 21 | 34 | 641-614 |
| 7. | Jurand Ciechanów | 20 | 33 | 666-610 |
| 8. | AKPR AZS AWF Biała Podlaska | 21 | 32 | 647-630 |
| 9. | MKS Nielba Wągrowiec | 21 | 31 | 694-708 |
| 10. | Siódemka Miedź Legnica | 20 | 21 | 602-649 |
| 11. | Grot Blachy Pruszyński Anilana | 21 | 21 | 605-663 |
| 12. | ENERGA GWARDIA Koszalin | 21 | 18 | 538-601 |
| 13. | SMS ZPRP I Kielce | 20 | 13 | 601-672 |
| 14. | AZS UW Warszawa | 21 | 3 | 589-752 |
Do Orlen Superligi awans uzyska najlepsza drużyna, a drugi zespół w tabeli będzie miał prawo gry w barażach. Z Ligą Centralną pożegnają się dwie najsłabsze ekipy.
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze