Pierwsze tygodnie Ligi Centralnej w 2026 roku odbywają się zgodnie z planem z perspektywy Rajbud Development Stali Gorzów. Żółto-niebiescy w wiosenną część rozgrywek weszli wraz z domową porażką z faworyzowanym Śląskiem Wrocław, ale w kolejnych tygodniach podopieczni trenera Michała Nieradki pewnie pokonywali Miedź Legnica i Gwardię Koszalin. Dzięki tym rezultatom Stalowcy wciąż trzymają się ligowego podium i liczą się w walce o awans do Orlen Superligi. W sobotnie popołudnie Stal wybiegła na parkiet łódzkiej hali, gdzie czekała na nią miejscowa Grot Blachy Pruszyński Anilana. Przed tą konfrontacją wszystkie znaki na niebie i ziemi zwiastowały kolejne zwycięstwo gorzowskich szczypiornistów. Gospodarze bowiem to zespół regularnie zawodzący swoich sympatyków, który przed 18. kolejką zajmował dopiero dziesiąte miejsce w klasyfikacji, a do Stali tracił aż siedemnaście punktów. W pierwszym starciu obu ekip górą byli gorzowianie, którzy pokonali Anilanę przed własną publicznością 34:28.
Zobacz też:
Spotkanie rozpoczęło się wymarzenie dla żółto-niebieskich. Już pierwsza akcja przyniosła prowadzenie – Igor Drzazgowski bez chwili zawahania otworzył wynik meczu. Gospodarze odpowiedzieli błyskawicznie, gdy Aleksander Pinda doprowadził do remisu, jednak od pierwszych minut było widać, że inicjatywa leży po stronie przyjezdnych. Po stracie łodzian kapitalnym przeglądem pola popisał się Mateusz Stupiński. Długie, precyzyjne podanie przez całe boisko trafiło do Filipa Rybarczyka, a ten wyprowadził Stal na kolejne prowadzenie. Mecz szybko nabrał tempa – zespoły wymieniały się ciosami, gra była impulsywna i twarda. Gdy Anilana musiała grać w osłabieniu, Stal bezlitośnie to wykorzystała, odskakując na dwie bramki. W ósmej minucie Rafał Renicki zdecydował się na dynamiczne wejście i podwyższył na 3:6 dla gości. Defensywa Stali funkcjonowała wzorowo – agresywna obrona, skuteczne wyjścia do rzutów przeciwnika i szybkie przejście do kontrataku. Łodzianie, wycofując bramkarza, próbowali szukać przewagi w ataku pozycyjnym, lecz często kończyło się to stratą i łatwymi trafieniami do pustej bramki. Gospodarze potrafili odpowiedzieć w grze w przewadze – trzy bramki z rzędu i wynik 6:7 przywróciły emocje. W środkowej fazie pierwszej połowy Anilana złapała wiatr w żagle, przejmując na moment kontrolę. Jednak w kluczowych fragmentach odpowiedzialność brali na siebie liderzy Stali – Renicki i Drzazgowski. Po 20 minutach było 12:13 dla gorzowian. Za każdym razem, gdy miejscowi zbliżali się na jedno trafienie, Stal natychmiast odpowiadała dwoma ciosami. Świetnie między słupkami spisywał się Cezary Marciniak, dokładając ważne interwencje. Choć długo nie udawało się przełamać bariery trzech bramek przewagi, w 27. minucie efektowna kontra zakończyła się golem na 13:17. Końcówka pierwszej połowy to już koncert przyjezdnych – Drzazgowski w ofensywie imponował skutecznością, swoje dołożył Mateusz Ripa i do przerwy Stal prowadziła 13:20.
Zobacz też:
Drugą część lepiej rozpoczęli łodzianie, jednak rzut karny pewnie wykorzystał Drzazgowski. Anilana grała ambitnie, trafiała regularnie, lecz różnica jakości była widoczna. Stal prezentowała znacznie bogatszy repertuar rozegrania – zmiany tempa, gra z obrotowym, skuteczne skrzydła. W bramce ważne interwencje notował Krzysztof Nowicki, a doświadczenie Dawida Pietrzkiewicza porządkowało grę w kluczowych momentach. Choć w ostatnim kwadransie gospodarze podjęli jeszcze próbę pościgu, wcześniej wypracowana przewaga pozwalała gorzowianom zachować chłodną głowę. W decydujące pięć minut Stal wchodziła z prowadzeniem 30:36 i nie pozwoliła już sobie wydrzeć zwycięstwa. W ekipie Anilany wyróżniał się głównie Pinda, lecz to było za mało na zgrany i konsekwentny zespół z Gorzowa.
Ostatecznie Stal wygrała 35:38, podtrzymując serię zwycięstw i umacniając się na ligowym podium. Gorzowianie nie ukrywają – celem pozostaje walka o awans do Orlen Superligi. Już za tydzień, w Dzień Kobiet, żółto-niebiescy podejmą we własnej hali Padwę Zamość. Jeśli utrzymają obecną dyspozycję, kibice mogą spodziewać się kolejnych powodów do dumy.
Pozostałe wyniki kolejki:
Śląsk Wrocław 35:32 AZS AGH Kraków
SMS ZPRP Kielce 34:43 Nielba Wągrowiec
Gwardia Koszalin - Miedź Legnica (sobota, 17:00)
Padwa Zamość - Jurand Ciechanów (sobota, 17:00)
Pogoń Szczecin - Grunwald Poznań (sobota, 18:00)
AZS UW Warszawa - AZS AWF Biała Podlaska (sobota, 19:00)
Aktualna tabela Ligi Centralnej.
| Drużyna | Mecze | Punkty | Bramki | |
| 1. | WKS Śląsk Wrocław | 18 | 43 | 572-477 |
| 2. | RAJBUD DEVELOPMENT Stal Gorzów | 18 | 41 | 575-556 |
| 3. | Sandra Spa Pogoń Szczecin | 17 | 38 | 541-496 |
| 4. | AZS AGH Kraków | 17 | 34 | 567-500 |
| 5. | ENEA WKS Grunwald Poznań | 17 | 34 | 483-463 |
| 6. | Jurand Ciechanów | 17 | 30 | 570-519 |
| 7. | MKS Nielba Wągrowiec | 18 | 30 | 602-598 |
| 8. | KPR Padwa Zamość | 17 | 28 | 526-495 |
| 9. | AKPR AZS AWF Biała Podlaska | 17 | 21 | 515-517 |
| 10. | Grot Blachy Pruszyński Anilana | 18 | 21 | 525-561 |
| 11. | Siódemka Miedź Legnica | 17 | 18 | 517-563 |
| 12. | SMS ZPRP I Kielce | 17 | 13 | 509-569 |
| 13. | ENERGA GWARDIA Koszalin | 17 | 9 | 418-488 |
| 14. | AZS UW Warszawa | 17 | 3 | 490-608 |
Do Orlen Superligi awans uzyska najlepsza drużyna, a drugi zespół w tabeli będzie miał prawo gry w barażach. Z Ligą Centralną pożegnają się dwie najsłabsze ekipy.
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze