Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
sobota, 14 lutego 2026 22:18
Reklama

Nieoczekiwana porażka Kangoo Basket w Prudniku

W walentynkowe popołudnie drużyna EIG CEZiB Kangoo Basket przegrała w Prudniku ze Smykiem 84:73 (22:16,11:26,32:8,19:23). Jest to pierwsza porażka Kangurów po pięciu zwycięstwach z rzędu.
Nieoczekiwana porażka Kangoo Basket w Prudniku

Autor: Piotr Kaczmarek

Źródło: Facebook / Kangoo Basket

Ostatnie tygodnie minęły drużynie EIG CEZiB Kangoo Basket Gorzów pod znakiem gry przed własną publicznością. Kangury na przestrzeni niespełna miesiąca zagrały w hali CEZiB-u czterokrotnie i wszystkie te spotkania wygrały. W sobotę drużyna prowadzona przez trenera Marka Mańkowskiego zaczęła natomiast serię trzech delegacji z rzędu. Premierową destynacją gorzowskich koszykarzy był Prudnik, gdzie Kangury skrzyżowały miecze z miejscowym Smykiem. Przed pierwszą rzucona piłką faworyt wydawał się jeden - było nim oczywiście Kangoo Basket. Przed spotkaniem bowiem zainteresowane ekipy znajdowały się na dwóch zupełnie obcych sobie krańcach ligowej rzeczywistości. Gospodarze plasowali się na odległym trzynastym miejscu z bilansem gier na poziomie 6-16, a gorzowianie byli na najniższym stopniu podium z rekordem 15-8. Dodatkowo za Kangurami przemawiało wspomnienie pierwszego meczu, w którym to drużyna trenera Mańkowskiego spokojnie wygrała 84:64. Rozpędzone Kangooo Basket udało się więc do Prudnika po kolejny triumf w drodze do play-off.

Zobacz też:

Mecz rozpoczął się dla Kangurów wręcz modelowo. Już w pierwszej akcji Aleksander Wiśniewski pewnie przymierzył zza łuku, otwierając wynik spotkania. Odpowiedź gospodarzy była jednak natychmiastowa i – jak się później okazało – zapowiadała trudny wieczór dla gorzowskiej drużyny. Skuteczne akcje Filipa Sieradzkiego oraz Michała Krawca pozwoliły prudniczanom złapać rytm. To właśnie Krawiec nadawał ton grze Smyka – dynamiczny w ataku, aktywny na tablicach, bezlitosny przy każdej luce w defensywie gości. Po czterech minutach było już 12:3 dla miejscowych. Kangury długo nie mogły odnaleźć właściwego tempa. Drugi celny rzut z gry padł dopiero po trafieniu z dystansu Marcina Zarzecznego. W pierwszej kwarcie dominowały niecelne próby i brak płynności w ofensywie. Nawet krótka seria pięciu punktów nie pozwoliła zniwelować strat. Smyk kontrolował sytuację i wygrał premierową odsłonę 22:16.
Druga kwarta przyniosła jednak zupełnie inne oblicze zespołu trenera Mańkowskiego. Co prawda po wznowieniu gry punkty zdobyli Patryk Kociuga i Krawiec, a przewaga gospodarzy wzrosła do dziesięciu oczek, ale wtedy ciężar odpowiedzialności wziął na siebie Jakub Dłoniak. Doświadczony skrzydłowy zaczął trafiać z półdystansu i wymuszać przewinienia. Gdy dołączył do niego Wiśniewski z kolejną trójką, na tablicy pojawił się remis 28:28. Chwilę później Konrad Jelski przymierzył zza łuku i to Kangury objęły prowadzenie.
Od tego momentu inicjatywa była po stronie gości. Gra może nie była widowiskowa, ale skuteczna i zdyscyplinowana. Dłoniak dyrygował tempem, a gorzowianie zamknęli drugą kwartę kapitalnym bilansem 11:26. Do szatni Kangoo Basket schodziło z prowadzeniem 33:42 i wydawało się, że mecz jest pod kontrolą.

Zobacz też:

Niestety, po przerwie role się odwróciły. Smyk wrócił na parkiet z ogromną energią. Wymiana ciosów między Łukaszem Kłusiem a Tomaszem Urbanem była tylko wstępem do ofensywnego koncertu gospodarzy. Kangury wpadły w głęboki przestój – przez pięć minut nie zdobyły ani jednego punktu. W tym czasie prudniczanie najpierw odrobili straty, a potem zaczęli budować przewagę. Gdy wreszcie przełamał się Zarzeczny, było już 52:47 dla Smyka. Końcówka trzeciej kwarty całkowicie należała do miejscowych. Gorzowianie ponownie zacięli się w ataku, a defensywa nie była w stanie zatrzymać rozpędzonego Krawca i jego partnerów. Wynik tej części – aż 32:8 – mówi wszystko. Przed ostatnią odsłoną gospodarze wygrywali 65:50.
W finałowej kwarcie Kangury próbowały jeszcze wrócić do gry. Wiśniewski nie odpuszczał, a w końcówce wsparli go Michał Cheba oraz Dłoniak celnymi rzutami z dystansu. Na pięć minut przed końcem było 72:59, jednak czas działał na korzyść gospodarzy. Smyk grał dojrzale, rozkładając odpowiedzialność na kilka ogniw i kontrolując tempo. Ostatecznie Kangoo Basket wygrało czwartą kwartę 19:23, lecz cały mecz padł łupem prudniczan 84:73.
W Prudniku zakończyła się znakomita seria gorzowskiego zespołu. Pięć kolejnych triumfów rozbudziło apetyty kibiców, ale tym razem rywal okazał się skuteczniejszy, zwłaszcza po przerwie. Teraz przed Kangurami kolejny wyjazd – do Kątów Wrocławskich na starcie z Maxiumusem. Jeśli zespół chce szybko wrócić na zwycięską ścieżkę, musi wyeliminować przestoje, które w sobotę kosztowały go zbyt wiele.

W sobotnim meczu drużynę Smyka Prudnik do zwycięstwa poprowadzili: Michał Krawiec (28 punktów), Patryk Kociuga (15 punktów i 12 zbiórek) i Marcin Miklaszewski (11 punktów).

W ekipie Kangoo Basket Gorzów najlepiej zapunktowali: Jakub Dłoniak (18 punktów), Aleksander Wiśniewski (14 punktów), Marcin Zarzeczny (13 punktów) i Michał Cheba (13 punktów).

Aktualna tabela 2. ligi. 

 DrużynaPunktyMeczeBilans
1PGE GiEK Turów Zgorzelec452322 - 1
2EIG CEZIB Kangoo Basket Gorzów392415 - 9
3U&R Calor Twierdza Kłodzko382414 - 10
4Pogoń Prudnik382117 - 4
5Dijo Polkąty Maximus Kąty Wrocł372215 - 7
6Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew362115 - 6
7WKK II Active Hotel Wrocław342014 - 6
8Team-Plast KK Oleśnica322111 - 10
9Exact Forestall Śląsk Wrocław32239 - 14
10Pyra AZS Szkoła Gortata Poznań30219 - 12
11MKS Smyk Prudnik30237 - 16
12Enea Basket Poznań302010 - 10
13ECO Sudety Jelenia Góra29236 - 17
14REWE digitalPoland SKMZastal Z.Góra27207 - 13
15Wiara Lecha Poznań26224 - 18
16Röben Gimbasket Wrocław22220 - 22

Najlepsze osiem drużyn awansuje do fazy play-off. Dwie ostatnie ekipy spadną do niższej klasy rozgrywkowej. 

Dziękujemy, że jesteś z nami! 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama