Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 21 czerwca 2026 01:25
Reklama

Nocny turniej Grand Prix we Wrocławiu wygrał Bartosz Zmarzlik

Po bardzo długim wieczorze na stadionie Olimpijskim we Wrocławiu piątą rundę tegorocznego cyklu Grand Prix wygrał Bartosz Zmarzlik. Dzięki temu wychowanek Stali wrócił na czoło klasyfikacji generalnej cyklu.
Nocny turniej Grand Prix we Wrocławiu wygrał Bartosz Zmarzlik

Źródło: Facebook / FIM Speedway Grand Prix

Piąty odcinek tegorocznego serialu pt. Speedway Grand Prix przywiódł najlepszych żużlowców świata po raz pierwszy do Polski. W sobotę bowiem kolejny turniej o Mistrzostwo Świata odbył się na stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Do tych zawodów z pozycji lidera klasyfikacji przejściowej przystąpił Brady Kurtz, który dwa tygodnie temu zamienił się miejscami z Bartoszem Zmarzlikiem. Przed sobotą różnica na korzyść Australijczyka wynosiła trzy punkty. Rywalizacja pomiędzy dwoma wspomnianymi żużlowcami rozgrzewa więc kibiców drugi rok z rzędu, ale tuż za ich plecami apetyt na laury wykazuje Jack Hoder. Zawodnik Stali Gorzów jest w tym sezonie w znakomitej formie, co chciał udowodnić we Wrocławiu. W turnieju w stolicy Dolnego Śląska udział wziął także Anders Thomsen, który po raz kolejny wskoczył do stawki z pozycji rezerwowego. Ponadto o Wielką Nagrodę Polski powalczyło aż pięciu reprezentantów Polski. Oprócz Zmarzlika byli to: Patryk DudekKacper WorynaDominik Kubera i jadący z dziką kartą Maciej Janowski.

Zobacz też:

Turniej na stadionie Olimpijskim został opóźniony ze względu na potężne opady deszczu, które nawiedziły stolicę Dolnego Śląska w sobotnie popołudnie. Wiele wskazywało na to, że zawody nie dojdą nawet do skutku, ponieważ większość obiektu dosłownie znalazła się pod wodą, łączenie z boksami zawodników. Jednak organizatorzy, z dyrektorem cyklu Grand Prix Philem Morrisem, stanęli na wysokości zadania i w ciągu kilkudziesięciu minut doprowadzili tor do użytku.
Samo ściganie rozpoczęło się dopiero przed godziną 22:00, ale w końcu żużlowcy po ogromnych przebojach wystartowali. Pierwsza seria biegów stała pod znakiem znakomitej jazdy spod samego płotu. Wszystkie wyścigi premierowej serii stały bowiem pod znakiem zwycięstw zawodników jadących w żółtych kaskach. Wśród nich było dwóch Polaków - Dudek i Janowski wykorzystali owe pole startowe. Bardzo biało-czerwono zrobiło się w trzecim wyścigu dnia, kiedy to na starcie zameldowało się aż trzech reprezentantów naszego kraju. Ze Zmarzlikiem, Kuberą i Woryną jednak wygrał Leon Madsen. Na tym etapie zawodów ze swojej dyspozycji nie mogli być zadowoleni Stalowcy - Holder w swoim starcie był ostatni, a Thomsen zapisał przy swoim nazwisku jedynkę.
Drugą serię zwycięsko otworzył Zmarzlik, który oczywiście perfekcyjnie wykorzystał ustawienie na czwartym polu startowym. Zawodnik Motoru Lublin na pierwszych metrach odstawił rywali, a za jego plecami do mety dojechali Robert Lambert oraz Michael Jepsen Jensen. Defekt natomiast zanotował Janowski. Po chwili w ślady obrońcy tytułu poszedł Kurtz, który także znakomicie wystrzelił spod bandy. Reszta stawki z ogromnej odległości mogła podziwiać jazdę lidera klasyfikacji Grand Prix, ponieważ on tylko zyskiwał na przewadze. W siódmej gonitwie dnia doszło do karambolu na pierwszym łuku. Wówczas w bardzo nieprzyjemny sposób z torem i bandą zapoznali się Holder i Jason Doyle. Drugi z wymienionych szybko wstał, czego nie można było powiedzieć z aktualnym zawodnikiem gorzowskiej Stali. Do Australijczyka bowiem wyjechała karetka i przez dłuższą chwilę lekarze zajmowali się jego stanem zdrowia. Ostatecznie obaj żużlowcy z Antypodów nie byli w stanie kontynuować zawodów, gdyż udali się oni do szpitala - Holder z podejrzeniem złamanej ręki, a Doyle ze wstrząśnięciem mózgu. W ich miejsce w turnieju swój udział zaznaczyło dwóch rezerwowych - Marcel Kowolik oraz Nikodem Mikołajczyk. W powtórce feralnej siódmej gonitwy wygrał Nazar Parnicki, który oczywiście jechał z czwartego pola. Drugą serię zmagań zakończył zwycięstwem Thomsen, a jego sprzymierzeńcem był oczywiście start spod bandy. Dzięki temu na tym etapie zawodów kompletem ,,trójek" mogło się pochwalić pole D

Zobacz też:

Abonament na zwycięstwa spod płotu dobiegł końca na początku trzeciej serii. Wówczas na torze działo się bardzo wiele, a jadący w żółtym kasku Woryna spadł z początku stawki na sam jej koniec. W międzyczasie wychowanka ROW-u Rybnik mijali Thomsen, Kurtz oraz Jepsen Jensen. Świetnie na stadionie Olimpijskim czuł się sobotniego wieczoru Madsen. Duńczyk w biegu dziesiątym najlepiej wyskoczył ze startu i zdobył swoją drugą ,,trójkę". Po chwili swoje trzecie starty zanotowali Zmarzlik i Dudek, ale obu Polaków pogodził Max Fricke. Australijczyk nie najlepiej wystartował, ale zdołał on wykorzystać uślizg Zmarzlika i pod samą bandą uciekł reszczie stawki. Kres trzeciej serii przyniósł bardzo efektowne ściganie z udziałem trzech Polaków. Przez większą część biegu na jego przedzie jechali Janowski i Kowolik. Młodszy z zawodników Sparty Wrocław notorycznie kąsał starszego partnera z zespołu, ale finalnie miejscowych żużlowców okiwał Andrzej Lebiediew. Łotysz stopniowo nabierał prędkości i ostatecznie minął rywali. Dzięki temu został on liderem tabeli sobotniego turnieju z ośmioma punktami na półmetku zawodów. Za jego plecami znajdowali się Thomsen oraz Madsen z siedmioma oczkami
Start kolejnego etapu turnieju stał pod znakiem walki dwóch Duńczyków. O triumf powalczyli wtedy Jepsen Jensen oraz Madsen. Przez większość wyścigu to drugi z wymienionych prowadził, lecz na trzecim okrążeniu jego rodak zdołał go oszukać i zostawić za swoimi plecami. W czternastej gonitwie ponownie na torze zrobiło się biało-czerwono, gdyż znowu w jednym biegu wystartowało aż trzech Polaków. Jednak całe trio pokonał Jan Kvech. Żużlowiec rodem z Czech na samej kresce wyprzedził Worynę, który za bardzo wysunął się na zewnętrzną i dał tym samym rywalowi bardzo dużo miejsca tuż przy krawężniku. Po chwili użytek z najlepszego pola startowego zrobił Lambert. Brytyjczyk bowiem na pierwszych metrach pojechał od razu w odsypaną nawierzchnię i dzięki temu nabrał ogromnej prędkości. To wystarczyło na wyprzedzenie Thomsena, który przez niemal całe pierwsze okrążenie prowadził. Na finiszu czwartej serii doszło do bezpośredniego pojedynku mistrza i wicemistrza świata. Gonitwę tę lepiej zaczął Zmarzlik, ale na dystansie popełnił on jeden mały błąd, a to skrzętnie wykorzystał Kurtz. Lider klasyfikacji nie poszedł w ślady swojego głównego rywala i utrzymał prowadzenie do końca. Przed ostatnią zasadniczą serią turniej nie miał samodzielnego lidera. Aż czterech zawodników miało dziewięć punktów w dorobku - Thomsen, Kurtz, Lebiediew oraz Madsen. Co więcej, tuż za nimi trzech żużlowców legitymowało się siedmiopunktową zdobyczą.

Zobacz też:

Siedemnasty wyścig przyniósł kolejną porażkę z kretesem polskiego tria. Tym razem trzech zawodników z naszego kraju pokonał w bardzo pewny sposób Jepsen Jensen, który w efektowny sposób wyprzedził na dystansie Dudka. Po chwili pewny triumf odnotował Zmarzlik, ale więcej się działo za jego plecami, gdyż tam pojedynek o dwa oczka stoczyli Thomsen i Kvech. Ostatecznie kapitan Stali Gorzów skutecznie odpierał ataki Czecha i to on wzbogacił się o dwa punkty. W ślady Zmarzlika po chwili poszedł Kurtz, a jego wygrana dała mu bezpośrednią przepustkę do wielkiego finału turnieju o Wielką Nagrodę Polski. Kilka chwil później zaledwie drugi w 20. wyścigu dnia był Lebiediew, a fakt ten przyznał dał awans do finału Zmarzlikowi. Ścisk na szczycie tabeli był bardzo duży, ponieważ tyle samo punktów co obrońca tytułu (11) uzbierało aż czterech innych żużlowców. Wśród nich był świetnie spisujący się na wrocławskim owalu Thomsen. Do półfinałów weszli także Dudek i Janowski. 
W pierwszym półfinale najlepszy okazał się być Lambert, a stało się to przy okazji jednego z nudniejszych biegów sobotniego wieczoru. Za Brytyjczykiem linię mety przeciął Dudek, co oznaczało koniec jego imprezy urodzinowej na stadionie Olimpijskim. O wiele więcej działo się kilka chwil później, w na wskroś duńskim wyścigu. Trzech zawodników z tego kraju stoczyło ze sobą bratobójczą walkę o finał, a z tej batalii zwycięsko wyszedł Jepsen Jensen. Spowodowało to, że zawody na etapie półfinałów zakończył Thomsen.
Wielki finał był popisem Zmarzlika. Wychowanek Stali po ponad roku stanął wreszcie na najwyższym stopniu podium. Dużo więcej działo się na kolejnych pozycjach, gdzie cała pozostała stawka wymieniała się pozycjami na całej długości i szerokości toru. Ostatecznie drugie miejsce przypadło Lambertowi, a trzecie Jepsenowi Jensenowi. Kurtz na swoim domowym torze zawody skończył poza podium. Dzięki tym wszystkim składowym Zmarzlik ponownie przywdział złoty plastron lidera, a jego przewaga nad Kurtzem na półmetku cyklu wynosi zaledwie trzy punkty. Następna runda odbędzie się 11 lipca w szwedzkiej Mallili

Wyniki Grand Prix Polski:

1. Bartosz Zmarzlik (2,3,1,2,3) 11 + 1. miejsce w finale
2. Robert Lambert (2,2,1,3,3) 11 + 1. miejsce w LCQ1 + 2. miejsce w finale
3. Michael Jepsen Jensen (1,1,1,3,3) 9 + 1. miejsce w LCQ2 + 3. miejsce w finale
4. Brady Kurtz (1,3,2,3,3) 12 + 4. miejsce w finale
5. Anders Thomsen (1,3,3,2,2) 11 + 2. miejsce w LCQ2
6. Patryk Dudek (3,0,2,1,2) 8 + 2. miejsce w LCQ1
7. Leon Madsen (3,1,3,2,2) 11 + 3. miejsce w LCQ2
8. Jan Kvěch (2,1,2,3,1) 9 + 3. miejsce w LCQ1
9. Andrzej Lebiediew (3,2,3,1,2) 11 + 4. miejsce w LCQ1
10. Maciej Janowski (3,D,2,0,1) 6 + 4. miejsce w LCQ2
11. Max Fricke (W,2,3,1,0) 6
12. Kacper Woryna (0,2,0,2,1) 5
13. Nazar Parnitskyi (0,3,0,0,0) 3
14. Dominik Kubera (1,0,0,1,1) 3
15. Jason Doyle (2,U/-,-,-,-) 2
16. Marcel Kowolik (1,1,0,0) 2
17. Nikodem Mikołajczyk (0,0,0,0) 0
18. Jack Holder (0,U/-,-,-,-) 0

Bieg po biegu:
1. Lebiediew, Kvěch, Jensen, Parnitskyi
2. Dudek, Lambert, Kurtz, Holder
3. Madsen, Zmarzlik, Kubera, Woryna
4. Janowski, Doyle, Thomsen, Fricke (W)
5. Zmarzlik, Lambert, Jensen, Janowski (D)
6. Kurtz, Fricke, Kvěch, Kubera
7. Parnitskyi, Woryna, Kowolik (Holder U/-), Mikołajczyk (Doyle U/-)
8. Thomsen, Lebiediew, Madsen, Dudek
9. Thomsen, Kurtz, Jensen, Woryna
10. Madsen, Kvěch, Lambert, Mikołajczyk
11. Fricke, Dudek, Zmarzlik, Parnitskyi
12. Lebiediew, Janowski, Kowolik, Kubera
13. Jensen, Madsen, Fricke, Mikołajczyk
14. Kvěch, Woryna, Dudek, Janowski
15. Lambert, Thomsen, Kubera, Parnitskyi
16. Kurtz, Zmarzlik, Lebiediew, Kowolik
17. Jensen, Dudek, Kubera, Mikołajczyk
18. Zmarzlik, Thomsen, Kvěch, Kowolik
19. Kurtz, Madsen, Janowski, Parnitskyi
20. Lambert, Lebiediew, Woryna, Fricke

21. Lambert, Dudek, Kvěch, Lebiediew
22. Thomsen, Jensen, Janowski, Madsen

23: Zmarzlik, Lambert, Jepsen Jensen, Kurtz

Dziękujemy, że jesteś z nami!


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama