System RedLight na rondzie Santockim został uruchomiony 1 października 2025 roku. Jego zadaniem było rejestrowanie kierowców wjeżdżających na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Kamery działały jednak wyjątkowo krótko. System funkcjonował zaledwie 29 dni, ale w tym czasie zdążył pokazać, jak poważnym problemem jest ignorowanie sygnalizacji świetlnej.
Według danych w ciągu niespełna miesiąca urządzenia zarejestrowały około 1200 przejazdów na czerwonym świetle. Oznacza to średnio ponad 41 wykroczeń dziennie. Każdy kierowca, którego pojazd został zarejestrowany podczas wjazdu na skrzyżowanie przy czerwonym sygnale, musiał liczyć się z mandatem w wysokości 500 zł.
Dalszą pracę systemu przerwał jednak wypadek drogowy, do którego doszło 30 października 2025 roku. Kierowca opla, jadąc od strony ul. Warszawskiej, wjechał na skrzyżowanie mimo czerwonego światła. Podczas wykonywania manewru skrętu w lewo w ul. Podmiejską zderzył się z fordem poruszającym się prawidłowo na zielonym sygnale.
Siła zderzenia była na tyle duża, że ford został odrzucony na słup, na którym zamontowano kamery systemu RedLight oraz elementy sieci trakcyjnej tramwajów. W wyniku zdarzenia infrastruktura została uszkodzona, a system przestał działać.
Od tamtego momentu minęły kolejne miesiące, jednak urządzenia nadal pozostają wyłączone. Przez długi czas wskazywano, że przyczyną opóźnień jest trwające postępowanie związane z wypadkiem oraz kwestie formalne. Mimo upływu czasu kierowcy nadal nie mogą liczyć na powrót elektronicznego nadzoru na rondzie.
W tej sprawie zwróciliśmy się do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego z pytaniem o termin ponownego uruchomienia systemu. Odpowiedź nie pozostawia złudzeń.
„System jeszcze nie działa. Dokładny termin jego uruchomienia nie jest jeszcze znany” – poinformował Gabinet Głównego Inspektora Transportu Drogowego, Zespół do spraw Informacji i Komunikacji.
Oznacza to, że choć od wyłączenia systemu minęło już wiele miesięcy, nadal nie wiadomo, kiedy kamery ponownie zaczną rejestrować kierowców łamiących przepisy. Tymczasem statystyki z pierwszych tygodni działania pokazały, że urządzenia miały co robić. Ponad tysiąc wykroczeń w niespełna miesiąc to wynik, który pokazał skalę problemu na jednym z najważniejszych skrzyżowań w mieście.
Na razie kierowcy przejeżdżający przez rondo Santockie muszą uzbroić się w cierpliwość. Kiedy system RedLight wróci do pracy, pozostaje niewiadomą. Jedno jest pewne – po jego uruchomieniu ponownie będzie sprawdzał, czy uczestnicy ruchu stosują się do sygnalizacji świetlnej.

Napisz komentarz
Komentarze