Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
niedziela, 7 czerwca 2026 15:21
Reklama

TOP Mama: program na papierze. Jeszcze nigdzie go nie ma

Program wystartował w lutym. Żeby zapewnić darmowy transport do porodówki. To miała być pomoc kobietom w ciąży z miejsc, skąd zniknęły oddziały położnicze.

Okazuje się, że do tej pory – jak podaje RMF24 – ani jeden szpital w Polsce nie uruchomił dotychczas rządowego programu dla kobiet w ciąży TOP Mama. 

Dlaczego? Z braku chęci dyrektorów szpitali albo placówka nie spełniała określonych warunków. 

Minimum 700 porodów rocznie

Co na to Ministerstwo Zdrowia? – To nie jest obligatoryjne, nikogo nie zmuszamy – podkreśla Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia

I dodaje: – Ośrodek w Jędrzejowie w województwie świętokrzyskim chciał, ale nie spełnił wymogów, bo odległość była zbyt bliska. Podobnie było w przypadku innego ośrodka, w Wielkopolsce, blisko Poznania. Program na razie zostaje, bez zmian, jako opcja.

Sprowadza się on do tego, żeby wprowadzić minimalną liczbę porodów dla szpitali na poziomie 700 rocznie. Daje to najmniej dwa porody dziennie. 

Placówki, w których porodów jest mniej, dostałyby pieniądze tylko wtedy, gdy na najbliższy oddział położniczy jest na tyle daleko, że transport byłby ryzykowny.

Albo poród, albo najbliższa porodówka

Idea Terenowych Oddziałów Położniczych – przypomina serwis – zakłada, że przez 7 dni w tygodniu dyżurowałyby w nich położna, a od poniedziałku do piątku także lekarz-ginekolog. Mieliby oni być gotowi do odbioru porodu albo do podjęcia decyzji o konieczności transportu kobiety ciężarnej na oddział położniczy do innej placówki.

Zgodę na uruchomienie programu TOP Mama każdorazowo musi wyrazić wojewódzki konsultant w dziedzinie położnictwa.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama