Radny wyjaśnił, że myśl o ewentualnym starcie pojawiła się po ostatnich wyborach samorządowych, gdzie jak powiedział "No nie będę ukrywał, że że gdzieś się to w mojej głowie pojawiło chociażby po ostatnich wyborach samorządowych, w których udało mi się w bardzo przecież platformerskim mieście, można tak powiedzieć, pod kątem wyborów uzyskać najlepszy wynik procentowy ze wszystkich radnych". Mówiąc o swoim wyniku, Rafalski odnosił się jednak do głosowania do Rady Miasta, a nie do wyborów prezydenckich. Jak wskazał, uzyskał najlepszy wynik procentowy spośród radnych, co jego zdaniem pokazuje rozpoznawalność i poparcie wśród części mieszkańców.
Sytuacja w wyborach na prezydenta Gorzowa wyglądała jednak inaczej. Do drugiej tury weszli Jacek Wójcicki, który uzyskał 49 proc. głosów, oraz Piotr Wilczewski z Koalicji Obywatelskiej z wynikiem 22 proc. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości Roman Sondej zdobył 15,5 proc. głosów.
To oznacza, że choć Rafalski może wskazywać na mocny indywidualny wynik w wyborach do rady, ewentualny start w wyborach prezydenckich byłby dla niego zupełnie innym wyzwaniem. Wymagałby nie tylko utrzymania własnego elektoratu, ale także przekonania szerszej grupy mieszkańców, również tych, którzy w ostatnich wyborach poparli kandydatów spoza Prawa i Sprawiedliwości.
Wątek przyszłych wyborów w Gorzowie jest szczególnie istotny, ponieważ wiele wskazuje na to, że obecny prezydent miasta, Jacek Wójcicki, nie będzie mógł ponownie ubiegać się o ten sam urząd przy obowiązujących obecnie przepisach. Zgodnie z regulacjami dotyczącymi samorządów, wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast mogą sprawować funkcję maksymalnie przez dwie kadencje liczone od wyborów samorządowych w 2018 roku. Wójcicki zwyciężył zarówno w wyborach w 2018, jak i w 2024 roku, co oznacza, że obecnie realizuje drugą kadencję w rozumieniu tych przepisów.
To sprawia, że coraz częściej pojawiają się pytania o polityczną przyszłość miasta po zakończeniu obecnej kadencji. W lokalnej przestrzeni publicznej zaczynają pojawiać się nazwiska potencjalnych kandydatów, którzy mogliby włączyć się do rywalizacji o fotel prezydenta Gorzowa.
Podczas rozmowy na antenie Radia Gorzów Rafalski ocenił również, że polityczna „karuzela wyborcza” rozpocznie się na dobre po wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Jego zdaniem ich wynik może mieć znaczący wpływ także na sytuację polityczną w Gorzowie i układ sił przed kolejnymi wyborami samorządowymi.
Samorządowiec podkreśla jednak, że na ostateczne decyzje jest jeszcze za wcześnie. Nie składa oficjalnej deklaracji startu, ale nie ukrywa, że możliwość ubiegania się o urząd prezydenta miasta pozostaje jednym z rozważanych przez niego scenariuszy. Jego słowa można traktować jako jeden z pierwszych wyraźnych sygnałów, że dyskusja o politycznej przyszłości Gorzowa po zakończeniu obecnej kadencji już się rozpoczęła.
Dziękujemy że jesteś z nami

Napisz komentarz
Komentarze