W środowe popołudnie na gorzowskim stadionie piłkarskim doszło do pojedynku dużej wagi. Odbył się bowiem finał wojewódzkiego Pucharu Polski, którego stawką było lokalne trofeum, ale także awans do przyszłosezonowej edycji obejmującej całą Polskę i drużyny z poziomu centralnego. Problem w tym, że na gorzowską murawę nie wybiegła żadna z naszych drużyn. Stilon Gorzów swój udział w turnieju zakończył jeszcze we wrześniu ubiegłego roku, a Warta Gorzów kilka tygodni temu poległa w półfinałowym starciu z Lechią Zielona Góra. W związku z tym do ostatecznej rywalizacji przystąpili wspomniani Lechiści oraz Odra Bytom Odrzański. W bieżącej kampanii ligowej obie te drużyny wspięły się na wyżyny swoich możliwości i prawdopodobnie kolejne rozgrywki rozpoczną już w nowych rzeczywistościach. Lechia na kolejkę przed końcem Betclic III ligi zajmuje pierwsze miejsce, a tę samą pozycję w Keeza IV lidze okupuje na trzy serie gier przed finiszem Odra. Fakty te pokazują, iż awans tych zespołów do finału nie był dziełem przypadku. W środę Lechia stanęła przed szansą na zdobycie dziewiątego pucharu w swojej historii, a Odra na obronę tytułu sprzed roku.
Zobacz też:
Spotkanie od początku lepiej rozpoczęła Lechia. Już w pierwszych minutach podopieczni trenera Sebastiana Mordala mogli objąć prowadzenie. Po dokładnym dośrodkowaniu Mateusza Zientarskiego w polu karnym odnalazł się Przemysław Mycan, który próbował zaskoczyć Bartka Szafera strzałem po ziemi. Bramkarz Odry popisał się jednak świetną interwencją, a chwilę później wspólnie z defensorami zatrzymał jeszcze dobitkę Mateusza Lisowskiego. Był to wyraźny sygnał, że Lechia zamierza od początku narzucić swoje warunki gry. Z biegiem czasu mecz się wyrównał, a Odra coraz śmielej zaczęła zapuszczać się pod bramkę rywali. Kluczowy moment pierwszej połowy nastąpił w 28. minucie, kiedy w polu karnym sfaulowany został Kacper Koppenhagen. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr, a do piłki podszedł Krzysztof Drzazga. Napastnik Odry pewnym strzałem pokonał Jakuba Bursztyna i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po zdobytym golu drużyna z Bytomia Odrzańskiego nabrała pewności siebie i do przerwy częściej utrzymywała się przy piłce na połowie Lechii, schodząc do szatni z prowadzeniem 1:0.
Zobacz też:
Po zmianie stron spotkanie zrobiło się znacznie bardziej fizyczne. Nie brakowało ostrych starć i walki o każdy metr boiska, ale to Lechia coraz mocniej naciskała na defensywę Odry. Zielonogórzanie regularnie stwarzali zagrożenie po stałych fragmentach gry i właśnie po jednym z nich doprowadzili do wyrównania. W 74. minucie Lisowski po raz czwarty z rzędu podszedł do rzutu rożnego i tym razem jego dośrodkowanie idealnie odnalazł Rafał Ostrowski. Obrońca Lechii wygrał pojedynek w powietrzu i strzałem głową pokonał Szafera, doprowadzając do remisu 1:1. W końcówce regulaminowego czasu gry obie drużyny miały jeszcze swoje okazje. Najbliżej rozstrzygnięcia meczu była Odra, gdy już w doliczonym czasie gry świetną szansę otrzymał Michał Bednarski. Pomocnik stanął oko w oko z Bursztynem, ale golkiper Lechii zachował zimną krew i uratował swój zespół przed porażką.
Dogrywka należała już jednak do Lechii. Zielonogórzanie potrzebowali ponad stu minut gry, aby po raz pierwszy objąć prowadzenie. W pierwszej części dodatkowego czasu gry defensywę Odry przełamał Dawid Dębski, który skutecznie wykończył akcję swojego zespołu i dał Lechii prowadzenie 2:1. Sytuacja Odry skomplikowała się jeszcze bardziej w 112. minucie, kiedy Mykyta Łoboda obejrzał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną. Grając w osłabieniu zespół z Bytomia Odrzańskiego nie był już w stanie skutecznie odpowiedzieć. Ostateczny cios zadał w 115. minucie Lisowski, który kapitalnym strzałem zza pola karnego ustalił wynik meczu na 3:1.
Lechia Zielona Góra pokazała charakter, odrobiła straty i po emocjonującym finale sięgnęła po lubuski Puchar Polski. Odra z kolei długo dzielnie się broniła i była bliska sprawienia niespodzianki, ale w dogrywce to doświadczenie i większa jakość zielonogórzan przesądziły o końcowym triumfie. Szkoda tylko, że tak emocjonujący mecz na stadionie w Gorzowie odbył się bez udziału żadnego z gorzowskich klubów... Teraz Lechia zagra w ogólnopolskich rozgrywkach, a gorzowianom przyjdzie czekać na podobny sukces przynajmniej rok.
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze