Ostatnie kilka tygodni to droga przez mękę dla piłkarzy Warty Gorzów. Przedłużająca się seria ligowych meczów bez zwycięstwa zrzuca bordowo-granatowych coraz niżej w tabeli, ale wciąż jednak zespół prowadzony przez trenera Grzegorza Bajkę mógł na finiszu kampanii postawić bardzo pozytywny stempel. W środę bowiem Warciarze podjęli w meczu półfinału lubuskiego Pucharu Polski ekipę Lechii Zielona Góra. Nie ma co ukrywać, że przed meczem to rywale z południa województwa byli uznawani na faworyta. Lechiści w tym sezonie odgrywają przewodnią rolę w Betclic III lidze i kroczą w stronę awansu na szczebel centralny. Dodatkowo w bieżącej kampanii zielonogórzanie już dwukrotnie ogrywali Wartę - jesienią u siebie 3:0, a w marcu w Gorzowie 1:3. Puchar to jednak zawsze jeden mecz i o wszystkim mogła zadecydować dyspozycja dnia.
Zobacz też:
Mecz rozpoczął się dla gospodarzy w najgorszy możliwy sposób. Już w 2. minucie zielonogórzanie przeprowadzili dynamiczną akcję prawą stroną, a płaskie dogranie zamknął Marcel Kurek, który bez przyjęcia zaskoczył Szymona Wadasa. Warta nie zdążyła jeszcze złapać oddechu, a po pięciu minutach było już 0:2. Po rzucie rożnym piłka spadła na przedpole, gdzie najlepiej odnalazł się Tymon Ziarkowski, precyzyjnie kierując ją do siatki. Pierwszy kwadrans był dla bordowo-granatowych prawdziwym wstrząsem. Brakowało pomysłu na rozegranie, a gospodarze ograniczali się do prostych wybić. Dopiero w 23. minucie gorzowianie zagrozili bramce Jakuba Bursztyna – po dośrodkowaniu z prawej strony Jowin Radziński próbował uderzenia z powietrza, lecz został w ostatniej chwili zablokowany. Był to sygnał do krótkiego naporu Warty, jednak Lechia wytrzymała presję i sama zadała trzeci cios. W 30. minucie Dominik Więcek idealnie obsłużył podaniem Dawida Dębskiego, który w sytuacji sam na sam nie dał szans Wadasowi. Do przerwy goście prowadzili trzema bramkami i w pełni kontrolowali przebieg gry.
Zobacz też:
Po zmianie stron obraz meczu uległ jednak zmianie. Lechia, mając komfortowy wynik i w perspektywie walkę o awans ligowy, nieco spuściła z tonu. Warta natomiast zaczęła grać odważniej i częściej gościła pod polem karnym rywali. W 58. minucie przyszła nagroda za większą aktywność. Jakub Iskra indywidualną akcją wdarł się w pole karne i płaskim strzałem przy dalszym słupku pokonał Bursztyna. Gol wyraźnie pobudził zespół trenera Bajki. Warta ruszyła do wysokiego pressingu, a Iskra był motorem napędowym kolejnych akcji, imponując zaangażowaniem także w defensywie. Z czasem gospodarze coraz śmielej atakowali, zmuszając Lechię do głębokiej defensywy. Strzały oddawane przez Warciarzy nie znajdowały jednak drogi do siatki – na posterunku pozostawał Bursztyn. Końcówka przyniosła jeszcze jeden dramatyczny moment. W 88. minucie goście wywalczyli rzut karny. Do piłki podszedł Wiktor Nahrebecki, lecz jego intencje znakomicie wyczuł Wadas, broniąc uderzenie i podtrzymując nadzieje trybun.
Na więcej zabrakło już czasu. Arbiter zakończył spotkanie, a Warta pożegnała się z rozgrywkami pucharowymi. Teraz przed gorzowianami pełna koncentracja na lidze – już w sobotę zmierzą się u siebie z Polonią Nysa.
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze