Młodzi mieszkańcy Gorzowa wskazali, czego brakuje im w mieście i z czym wiążą swoje obawy o przyszłość. Wyniki badań oraz diagnozę potrzeb gorzowskiej młodzieży zaprezentowano w ramach projektu zainicjowanego przez Gorzowską Radę Działalności Pożytku Publicznego.
Raport zatytułowany „Co jest nie tak z tym miastem?” dotyczy oczekiwań i potrzeb młodzieży ze szkół ponadpodstawowych w Gorzowie Wielkopolskim. Projekt miał pomóc lepiej zrozumieć perspektywę młodych mieszkańców oraz pokazać, jakie działania powinny zostać podjęte przez samorząd i lokalne instytucje.
Inicjatorem przedsięwzięcia była Gorzowska Rada Działalności Pożytku Publicznego III kadencji. Jak podkreślano podczas prezentacji wyników, celem było nie tylko zebranie opinii młodych ludzi, lecz także przygotowanie diagnozy, która stanie się punktem wyjścia do dalszej dyskusji o tym, jak zatrzymać młodzież w mieście i lepiej odpowiedzieć na jej potrzeby.
Badanie miało odpowiedzieć między innymi na pytania o to, czego najbardziej brakuje młodym gorzowianom, jakie mają obawy i nadzieje związane z przyszłością w Gorzowie oraz jakie konkretne rekomendacje płyną z ich głosu dla władz miasta i instytucji działających na rzecz mieszkańców.
To materiał, który może mieć znaczenie nie tylko dla samorządu, ale także dla szkół, organizacji społecznych i wszystkich tych, którzy zajmują się polityką młodzieżową w Gorzowie. Raport pokazuje bowiem, że rozmowa o przyszłości miasta nie może odbywać się bez udziału tych, którzy dopiero wchodzą w dorosłość i już dziś oceniają, co w Gorzowie działa dobrze, a co wymaga zmian.
Nie ma gdzie pójść, więc młodzi „włóczą się po mieście”
Z raportu wyłania się obraz dla Gorzowa fatalny. Młodzi mówią wprost: w mieście brakuje miejsc, gdzie można normalnie usiąść, spotkać się, pogadać, pouczyć się czy po prostu spędzić czas po lekcjach. Brakuje kawiarni otwartych dłużej, klubów bez alkoholu, świetlic, zadaszonych stref spotkań i niekomercyjnych przestrzeni, do których nie trzeba wchodzić z pełnym portfelem.
To nie jest błahy detal. To jest oskarżenie pod adresem miasta. Bo jeśli młodzież nie ma dokąd pójść, to potem słyszy, że „włóczy się po mieście”. Tyle że to nie młodzi zawalili ten temat, tylko miasto, które od lat nie potrafi stworzyć dla nich normalnej codzienności.
Centrum, bulwar, przystanki. Za dużo przestrzeni oddano menelom i agresji
Najmocniej wybrzmiewa bezpieczeństwo. Młodzi opisują centrum, bulwar i okolice przystanków jako miejsca, gdzie po zmroku zwyczajnie nie czują się pewnie. W relacjach wracają pijani, agresywni ludzie, osoby pod wpływem narkotyków, zaczepki, awantury i bójki.
Trzeba to powiedzieć bez owijania: miasto nie może oddawać przestrzeni publicznej menelstwu, pijackiemu syfowi i ulicznym cwaniakom. Przystanek nie może być meliną, a bulwar nie może być miejscem, gdzie nastolatek zastanawia się, czy wróci spokojnie do domu. To nie jest „koloryt miasta”, tylko zwykła kapitulacja wobec patologii.
„Stal czy Stilon?” — to nie folklor, tylko zastraszanie
Szczególnie mocny jest wątek zaczepiania młodych pytaniami w stylu: „Stal czy Stilon?”. Dla części ludzi to może wyglądać jak głupi lokalny rytuał. Dla młodzieży to często zwykła prowokacja i forma zastraszania.
I tu nie ma co udawać. Rywalizacja sportowa to jedno, ale robienie z ulicy terenu kibolskich przepytywanek to zwyczajna patologia. Jeśli młody człowiek ma się bać odpowiedzi na pytanie o klub, bo od tego może zależeć, czy dostanie wyzwiska albo w twarz, to znaczy, że miasto za długo przymykało oczy na bandycki klimat podszyty „kibicowaniem”.
Brakuje wydarzeń, brakuje życia, brakuje oferty
Raport pokazuje też, że młodzi chcą więcej koncertów, imprez i wydarzeń przez cały rok, a nie tylko sezonowych zrywów. Chcą miejsc podobnych do Wartowni, ale działających szerzej, dłużej i także poza latem. Chcą miasta, które żyje nie tylko na pokaz, lecz naprawdę.
Bo dziś problem wygląda tak: poza pojedynczymi wydarzeniami Gorzów za często sprawia wrażenie miasta, które młodym nie ma nic sensownego do zaproponowania. A wtedy wygrywa nuda, frustracja i myślenie: „byle skończyć szkołę i stąd wyjechać”.
Komunikacja długo była barierą. Coś drgnęło, ale to dopiero początek
Młodzi mocno krytykują komunikację miejską i dojazdy z okolicznych miejscowości. Z ich relacji wynika jasno, że słabe połączenia, spóźnienia i źle ustawione godziny kursów realnie odcinają część uczniów od zajęć dodatkowych, sportu i wydarzeń w mieście.
Uczciwie trzeba jednak dodać, że od czasu zakończenia badania pojawiły się dwie zmiany na plus. Od 1 stycznia 2026 roku posiadacze Gorzowskiej Karty Mieszkańca i Karty Miejskiej mogą korzystać z bezpłatnej komunikacji miejskiej. Z kolei PKP Intercity uruchomiło 5 par bezpośrednich połączeń dziennie z Gorzowa do Poznania, a przejazd ma trwać około 91 minut. To są realne plusy. Tyle że one nie załatwiają całego problemu. Największym problem to słaba lub brak komunikacji Gorzowa i okolicznych miejscowości.
Najgorszy wniosek? Młodzi nie chcą tu zostać
Najmocniejszy cios dla miasta jest jednak gdzie indziej. Z raportu wynika, że 70 procent młodych po zakończeniu nauki nie chce mieszkać w Gorzowie. Tylko około co trzeci uczeń czuje emocjonalny związek z miastem, a ogromna większość nie ma poczucia wpływu na to, co się tu dzieje.
To nie jest problem od wizerunku. To jest problem strategiczny. Bo miasto, z którym młodzi nie chcą się utożsamiać, staje się miastem, z którego młodzi po prostu uciekają.
Wnioski? Gorzów musi przestać udawać, że wszystko jest w porządku
Wnioski są proste i brutalne. Gorzów przegrywa nie brakiem wielkich haseł, tylko codziennością. Młody człowiek nie ma tu gdzie usiąść, nie zawsze ma jak wrócić do domu, nie czuje się bezpiecznie i nie wierzy, że kogokolwiek obchodzi jego zdanie.
Dlatego miasto musi zrobić pięć rzeczy. Po pierwsze, odzyskać przestrzeń publiczną z rąk meneli, agresorów i kibolskiej patologii. Po drugie, stworzyć prawdziwe, niekomercyjne miejsca dla młodych. Po trzecie, budować ofertę wydarzeń razem z młodzieżą, a nie tylko dla niej na papierze. Po czwarte, dalej naprawiać komunikację, zwłaszcza dla uczniów z gmin podmiejskich. Po piąte, dać młodym realny wpływ na to, co dzieje się w mieście.
Bo prawda jest taka: jeśli Gorzów nie stanie się miastem dla młodych, to zostanie miastem, z którego młodzi będą tylko wyjeżdżać.
Link do raportu: TUTAJ
Młodzi mówią wprost, co w Gorzowie im nie gra. Gorzowska Rada Działalności Pożytku Publicznego postanowiła to sprawdzić i zaprezentowała dziś wyniki badań oraz diagnozę potrzeb gorzowskiej młodzieży.














Napisz komentarz
Komentarze