Minione dwanaście miesięcy było prawdziwym pasmem sukcesów dla drużyny KSSSE Enea AJP Gorzów. Zespół prowadzony przez trenera Dariusza Maciejewskiego w styczniu ubiegłego roku po raz pierwszy w historii klubu sięgnął po Orlen Puchar Polski, następnie zdobył srebrny medal w Orlen Basket Lidze Kobiet, a we wrześniu zwyciężył Orlen SuperPuchar. Trwające rozgrywki są na obecnym etapie niemniej udane dla akademiczek, gdyż w klasyfikacji ligowej zajmują one pozycję lidera, a w sobotę wygrały półfinał pucharu - 99:72 z Zagłębiem Sosnowiec. W niedzielny wieczór gorzowianki stanęły więc przed szansą obrony tytuły wywalczonego rok temu. Ostatnim przystankiem na tej drodze okazała się być Ślęza Wrocław. Team ze stolicy Dolnego Śląska do finału zmuszony był przedzierać się przez dwa etapy pucharowych zmagań - w piątek wrocławianki zwyciężyły AZS-em Lublin 75:74, a w sobotę odprawiły z kwitkiem VBW Gdynia 80:76. Koszykarki Ślęzy przystąpiły do niedzielnego pojedynku zdecydowanie bardziej wyeksploatowane fizycznie, co jeszcze bardziej postawiło gorzowianki w roli zdecydowanych faworytek do triumfu. Dodatkowym, psychicznym handicapem było wspomnienie dwóch spotkań obu drużyn w tym sezonie, w których to za każdym razem zwyciężał gorzowski AZS.
Zobacz też:
Walka o trofeum rozpoczęła się po myśli gorzowianek. Pierwsze punkty finału zdobyła Courtney Hurt i wydawało się, że AZS od samego początku narzuci swoje warunki. Szybko odpowiedziała jednak Gmrice Davis, a na sosnowieckim parkiecie rozpoczął się prawdziwy bój. Ku zaskoczeniu kibiców to wrocławianki przejęły inicjatywę w pierwszych minutach. Ślęza raz po raz atakowała gorzowski kosz, a po trójce Digny Strautmane prowadziła już 9:4. Akademiczki długo nie potrafiły znaleźć rytmu, a niemoc strzelecka udzieliła się obu zespołom, szczególnie w rzutach z dystansu. Dopiero w drugiej części pierwszej kwarty AZS zaczął odrabiać straty. Gra się otworzyła, skuteczność wzrosła, a po akcjach Rebeki Mikulasikovej gorzowianki objęły prowadzenie 15:17. Końcówka tej partii była wyrównana i zakończyła się remisem 19:19, co zapowiadało zacięty finał.
Druga kwarta zaczęła się obiecująco dla zespołu trenera Maciejewskiego. Charisma Osborne dała AZS-owi trzypunktowe prowadzenie, a po efektownej trójce Klaudii Gertchen gorzowianki odskoczyły na 19:25. Niestety, był to jeden z ostatnich momentów, gdy akademiczki realnie kontrolowały wydarzenia na parkiecie. Ślęza długo nie mogła trafić, ale gdy przełamała się dzięki Davis, zaczęła systematycznie odrabiać straty. Kluczowe okazały się ostatnie minuty pierwszej połowy. Trójka Zuzanny Kulińskiej doprowadziła do remisu, a kolejne akcje Davis wyprowadziły wrocławianki na prowadzenie. Mimo przerwy na żądanie, gorzowianki nie zdołały zatrzymać rozpędzonej rywalki. Ślęza wygrała drugą kwartę 20:14 i do szatni schodziła z prowadzeniem 39:33.
Zobacz też:
Decydujące okazały się pierwsze minuty po przerwie. Wrocławianki wróciły na parkiet z ogromną energią i serią punktową praktycznie ustawiły mecz. Trafiały Davis, Mehryn Kraker i Aleksandra Zięborska, a AZS przez blisko cztery minuty nie potrafił odpowiedzieć. Gdy Weronika Telenga zdobyła pierwsze punkty dla gorzowianek w trzeciej kwarcie, strata wynosiła już szesnaście oczek. Faworyzowany AZS wyglądał na zespół bezradny, a kolejne błędy – jak niewykorzystany rzut wolny Ashley Owusu czy straty piłki – tylko potęgowały problemy. Choć w końcówce tej części akademiczki nieco się przebudziły, Ślęza konsekwentnie utrzymywała przewagę i wygrała trzecią kwartę 26:15. Przed ostatnimi dziesięcioma minutami było 65:48.
Finałowa odsłona nie przyniosła już przełomu. AZS próbował gonić wynik, ale Ślęza grała dojrzale, spowalniała tempo i neutralizowała wszystkie atuty gorzowianek. Gdy Dominika Fiszer trafiła zza łuku na 75:55, stało się jasne, że puchar wymyka się z rąk mistrzyń sprzed roku. Akademiczki walczyły do końca, jednak nieskuteczność rzutowa i świetna organizacja gry rywalek nie pozwoliły na odwrócenie losów meczu. Ostatecznie Ślęza wygrała finał 87:68 i odebrała AZS-owi trofeum.
Dla gorzowskiej drużyny to bolesna lekcja i wyraźny sygnał ostrzegawczy przed dalszą częścią sezonu. Puchar Polski w ten sposób zawitał po raz pierwszy w historii Wrocławia, a AZS musi przełknąć gorycz porażki i wyciągnąć wnioski, by w kolejnych meczach znów pokazać siłę, do której przyzwyczaił swoich kibiców.
W niedzielnym finale w zespole KSSSE Enea AJP Gorzów najlepiej zapunktowały: Magdalena Szymkiewicz (15 punktów), Ashley Owusu (15 punktów) i Courtney Hurt (12 punktów).
Ślęzę Wrocław do triumfu poprowadziły: Gmrice Davis (23 punkty), Aleksandra Zięborska (17 punktów) i Ketija Vihmane (14 punktów).
Dziękujemy, że jesteś z nami!













Napisz komentarz
Komentarze