W ubiegłym sezonie koszykarki KSSSE Enea AJP Gorzów osiągnęły największy sukces w historii klubu, kiedy to sięgnęły po triumf w Orlen Pucharze Polski. W sobotę, po niemal roku, akademiczki przystąpiły do obrony tytułu. Jako, że drużyna prowadzona przez trenera Dariusza Maciejewskiego na półmetku sezonu Orlen Basket Ligi Kobiet zajmowała pozycję lidera tabeli, toteż rywalizację zainaugurowała od fazy półfinałowej, gdzie czekała na zwycięzcę pary utworzonej z MB Zagłębia Sosnowiec i Brother MUKS Poznań. W piątek sosnowiczanki, czyli gospodynie całego turnieju, wygrały z liderkami 1 ligi 89:68. Do starcia z Zagłębiem gorzowianki przystąpiły w roli faworytek. W pierwszym ligowym meczu obu drużyn w bieżącym sezonie AZS wygrał w Arenie Gorzów 83:76, a najwięcej punktów rzuciła wówczas Ashley Owusu - 22 oczka.
Zobacz też:
Początek spotkania miał jednak nerwowy charakter. Przez pierwszą minutę kibice oglądali wyłącznie punkty zdobywane z linii rzutów wolnych, bo akcje z gry nie przynosiły efektu ani jednej, ani drugiej drużynie. Impas przełamała Klaudia Niedźwiecka, trafiając za trzy dla Zagłębia, lecz odpowiedź AZS-u była natychmiastowa – pół minuty później zza łuku przymierzyła Klaudia Gertchen. To właśnie ona od pierwszych minut wzięła na siebie ciężar ofensywy gorzowianek, regularnie nękając rywalki rzutami z dystansu. Akademiczki szybko złapały właściwy rytm i w połowie pierwszej kwarty prowadziły 16:10. Choć sosnowiczanki zdołały doprowadzić do remisu 19:19 po zrywie Sydney Taylor, Eweliny Jackowskiej i Natalii Kurach, końcówka należała do AZS-u, który wygrał premierową odsłonę 25:21.
Druga kwarta tylko potwierdziła rosnącą przewagę gorzowskiej drużyny. Trójki Magdaleny Kloski i Magdaleny Szymkiewicz rozpoczęły prawdziwy koncert rzutowy akademiczek. Gdy do tego swoje punkty dokładała niezmordowana Gertchen, a zza łuku trafiła także Wiktoria Stasiak, przewaga AZS-u szybko urosła do jedenastu punktów (36:25). Dopiero końcówka pierwszej połowy przyniosła chwilowe przebudzenie Zagłębia, które po serii celnych rzutów z dystansu zmniejszyło straty. Do przerwy gorzowianki prowadziły jednak pewnie 53:42.
Zobacz też:
Po zmianie stron na parkiecie istniała już praktycznie tylko jedna drużyna. Rebeka Mikulasikova, Courtney Hurt i ponownie Mikulasikova błyskawicznie powiększyły przewagę, a Zagłębie przez kilka minut nie potrafiło znaleźć odpowiedzi. Gdy na półmetku trzeciej kwarty tablica pokazywała 65:47 dla AZS-u, stało się jasne, że droga do finału stoi przed gorzowiankami otworem. Trener Maciejewski, mimo wysokiego prowadzenia, nie pozwalał na chwilę dekoncentracji, co przyniosło efekt w postaci kolejnych punktów Hurt, Szymkiewicz i Kloski. Trzecią kwartę AZS wygrał aż 23:12, budując przewagę 76:54.
Ostatnie dziesięć minut było już formalnością, choć akademiczki nie zwalniały tempa. Przy większym luzie w defensywie obu zespołów oglądaliśmy efektowne akcje i kolejne trójki, m.in. w wykonaniu Stasiak. Na pięć minut przed końcem było 89:65, a AZS otarł się nawet o zdobycie stu punktów – po trafieniu Ashley Owusu miał ich już 99. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 99:71, a gorzowianki mogły świętować w pełni zasłużony awans.
Tym samym AZS Gorzów stanie przed szansą obrony pucharowego tytułu. W niedzielnym finale rywalkami akademiczek będzie Ślęza Wrocław, która w drugim półfinale pokonała VBW Gdynia 80:76. Jeśli gorzowianki zaprezentują się tak, jak w sobotnim półfinale, kibice w Gorzowie mogą mieć realne powody do kolejnej pucharowej radości.
W sobotnim półfinale drużynę AZS-u do finału poprowadziły: Courtney Hurt (18 punktów), Klaudia Gertchen (14 punktów), Magdalena Szymkiewicz (13 punktów), Charisma Osborne (12 punktów) i Rebeka Mikulasikova (11 punktów).
W zespole Zagłębia Sosnowiec najlepiej zapunktowały: Marina Burliga (17 punktów), Sydney Taylor (15 punktów), Martyna Pyka (14 punktów) i Aleksandra Kuczyńska (10 punktów).
Dziękujemy, że jesteś z nami!













Napisz komentarz
Komentarze