Do tej pory kalendarz nowego sezonu koszykarskiej 2. ligi nie oszczędzał drużyny EIG Kangoo Basket Gorzów. Zespół prowadzony przez trenera Marka Mańkowskiego w trzech pierwszych kolejkach kampanii zdążył już zagrać ze swoim nemezis z poprzednich rozgrywek, faworytem do mistrzostwa ligi i zaliczyli wymagający wyjazd do Jeleniej Góry. Z tych starć gorzowianie wyszli z jednym zwycięstwem i dwoma porażkami. W sobotę do Gorzowa zawitała kolejna drużyna z górnej części tabeli - Smyk Prudnik. Ekipa ta przyjechała do hali I LO z szóstej lokaty w klasyfikacji i z dwoma domowymi zwycięstwami w kieszeni. Jednak jedyna jej delegacja zakończyła się porażką, w czym śmiało Kangury mogły upatrywać szansy na triumf.
Zobacz też:
Od pierwszych sekund sobotniego spotkania gospodarze ruszyli do zdecydowanego ataku. Kangury weszły na parkiet z ogromną energią, a ich ofensywne nastawienie szybko znalazło odzwierciedlenie na tablicy wyników. Premierowe punkty zdobył Paweł Kopycki, a choć chwilę później skutecznym wejściem pod kosz odpowiedział Szymon Pietrzak, był to tylko krótki moment wyrównanej walki. Następnie w hali I LO rozpętało się prawdziwe koszykarskie tornado. Marcin Zarzeczny rozpoczął serię gospodarzy, po chwili zza łuku trafił Konrad Jelski, a kolejne punkty dołożył Kopycki. Do ofensywnego koncertu dołączył również Jakub Dłoniak. Prudniczanie mieli spore problemy ze znalezieniem odpowiedzi na agresywną grę miejscowych, a ich próby rzutów z dystansu najczęściej kończyły się niepowodzeniem. W połowie pierwszej kwarty Kangoo Basket prowadziło już 16:4. Zespół trenera Mańkowskiego nieco zwolnił później tempo, ale w dalszym ciągu kontrolował wydarzenia na parkiecie. Gorzowianie regularnie punktowali zza linii trzech punktów i systematycznie powiększali przewagę. Po dziesięciu minutach gospodarze prowadzili aż 26:8, wyraźnie sygnalizując, że zamierzają wykorzystać atut własnej hali.
W drugiej kwarcie Smyk zaprezentował się znacznie lepiej. Prudniczanie najwyraźniej wyciągnęli wnioski z fatalnego początku i zaczęli skuteczniej odpowiadać na ataki gospodarzy. Punktowanie rozpoczął jednak dla Kangoo Krzysztof Czyżniejewski, który później dołożył również celny rzut zza łuku. Aktywny był także Dłoniak, a swoje punkty zdobył Marcin Warfoluk. Po stronie gości walkę próbowali nawiązać przede wszystkim Pietrzak i Jakub Tataruch. Mimo poprawy gry przyjezdnych Kangury nie zamierzały oddawać inicjatywy. Po kolejnych udanych akcjach przewaga gospodarzy wzrosła do 26. punktów, a na tablicy widniał wynik 43:17. W końcówce pierwszej połowy Smyk częściej trafiał, choć część dorobku zawdzięczał rzutom wolnym. Gorzowianie nadal twardo bronili i nie pozwalali rywalom na swobodne rozgrywanie akcji. Szczególnie odczuwał to Aleksander Smektała, który kilkukrotnie był faulowany. Drugą kwartę Kangoo wygrało 28:24, a na przerwę schodziło z komfortowym prowadzeniem 54:32.
Zobacz też:
Po zmianie stron obraz spotkania niespodziewanie się zmienił. Trzecią kwartę lepiej rozpoczęli goście, którzy błyskawicznie ruszyli do odrabiania strat. Tataruch i Pietrzak zdobyli pierwsze punkty, a chwilę później dołączył do nich Jakub Pawelec. Pietrzak ponownie trafił za trzy, a seria Smyka sprawiła, że w ciągu pierwszych dwóch minut tej części gry goście zanotowali run 0:10. Przewaga Kangurów stopniała do 12. punktów, a gospodarze przez niemal trzy minuty nie potrafili znaleźć drogi do kosza. W końcu niemoc miejscowych przełamał Kopycki, ale prudniczanie poczuli już, że mogą powalczyć o znacznie lepszy wynik. Na parkiecie rozgorzała wymiana ciosów, a szczególnie groźny był Pietrzak. Skrzydłowy złapał znakomity rytm rzutowy i regularnie trafiał z dystansu. Wsparcie kolegów sprawiło, że przewaga Kangoo zmalała do zaledwie siedmiu punktów. Przy stanie 59:52 sytuację musiał uspokoić doświadczony Dłoniak. Były król strzelców Polskiej Ligi Koszykówki w krótkim czasie zdobył pięć punktów i pomógł gospodarzom odzyskać część kontroli nad spotkaniem. Nie zmieniało to jednak faktu, że trzecia kwarta należała do Smyka. Goście imponowali skutecznością z dystansu i wygrali tę odsłonę 20:31. Przed decydującymi dziesięcioma minutami Kangoo Basket prowadziło już tylko 74:63, a wcześniejsza dominacja gospodarzy nie dawała jeszcze gwarancji spokojnego finiszu.
W czwartej kwarcie gorzowianie ponownie pokazali jednak, że potrafią odpowiednio reagować na trudne momenty. Obie drużyny miały już w nogach intensywną walkę, dlatego gra stała się bardziej wyrównana. Punktowanie rozpoczął Zarzeczny, a następnie zespoły wymieniały się skutecznymi akcjami. Prudniczanie próbowali podtrzymać nadzieję na odwrócenie losów meczu, ale tym razem gospodarze nie pozwalali im na tak swobodną grę jak w poprzedniej odsłonie. Ważnym momentem okazał się celny rzut zza łuku Kowackiego, który na niespełna siedem minut przed końcem podwyższył prowadzenie Kangoo do 83:69. Później przez dłuższy czas obie drużyny miały problemy ze skutecznym wykończeniem akcji, jednak upływające minuty działały na korzyść gorzowian. W końcówce Smyk próbował jeszcze odpowiedzieć, a Pietrzak starał się nawiązać do swojej znakomitej skuteczności z trzeciej kwarty. Kangury zachowały jednak koncentrację i nie pozwoliły rywalom ponownie złapać kontaktu. Gospodarze do końca kontrolowali przebieg spotkania, a w ostatnich akcjach spróbowali jeszcze przekroczyć granicę stu zdobytych punktów. Ta sztuka im się nie udała, ale nie miało to już większego znaczenia. Czwartą kwartę wygrali 23:14, a całe spotkanie zakończyło się ich zwycięstwem 97:77.
Kangoo Basket Gorzów dopisało tym samym kolejne zwycięstwo do ligowego dorobku i potwierdziło, że hala I LO przy ulicy Puszkina staje się trudnym terenem dla przyjezdnych. Po znakomitej pierwszej połowie gospodarze musieli przetrwać poważny zryw rywali, ale w decydującej części spotkania odzyskali kontrolę i nie pozwolili na sensację.
Przed gorzowskimi koszykarzami intensywny tydzień. Już w środę Kangury udadzą się do Zielonej Góry, gdzie zmierzą się z SKM-em Zastalem w derbach województwa lubuskiego. Tydzień później wrócą do własnej hali, by podejmować Pyrę AZS Poznań. Gorzowianie będą chcieli podtrzymać zwycięską passę i udowodnić, że ich nowy dom przy Puszkina rzeczywiście może stać się koszykarską twierdzą.
W sobotnim meczu zespół Kangoo Basket do triumfu poprowadzili: Jakub Dłoniak (29 punktów), Michał Cheba (12 punktów) i Jakub Kowacki (10 punktów). Dobry występ zanotował także Paweł Kopycki, który dołożył dziewięć punktów i dziesięć zbiórek.
W zespole Smyka Prudnik najlepiej zapunktowali: Szymon Pietrzak (26 punktów), Jakub Tataruch (19 punktów i 10 zbiórek) i Aleksander Smektała (13 punktów).
Aktualna tabela 2. ligi.
| Drużyna | Punkty | Mecze | Bilans | |
| 1 | Pyra AZS Szkoła Gortata Poznań | 8 | 4 | 4 - 0 |
| 2 | Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew | 8 | 4 | 4 - 0 |
| 3 | PGE GiEK Turów Zgorzelec | 6 | 3 | 3 - 0 |
| 4 | Exact Forestall Śląsk II Wrocław | 6 | 4 | 2 - 2 |
| 5 | EIG Kangoo Basket Gorzów | 6 | 4 | 2 - 2 |
| 6 | WKK Active Hotel II Wrocław | 6 | 3 | 3 - 0 |
| 7 | MKS Smyk Prudnik | 6 | 4 | 2 - 2 |
| 8 | AK Orły Wrocław | 6 | 4 | 2 - 2 |
| 9 | Diablo Chairs SKMZastal ZielonaGóra | 5 | 3 | 2 - 1 |
| 10 | Dijo Polkąty Maximus Kąty Wrocł. | 5 | 3 | 2 - 1 |
| 11 | Pogoń Prudnik | 4 | 3 | 1 - 2 |
| 12 | ECO Sudety Jelenia Góra | 4 | 3 | 1 - 2 |
| 13 | U&R Calor Twierdza Kłodzko | 4 | 4 | 0 - 4 |
| 14 | DGP Basket Legnica | 4 | 4 | 0 - 4 |
| 15 | Enea Basket II Poznań | 3 | 3 | 0 - 3 |
| 16 | Röben Gimbasket Wrocław | 3 | 3 | 0 - 3 |
Najlepsze osiem drużyn awansuje do fazy play-off. Dwie ostatnie ekipy spadną do niższej klasy rozgrywkowej.
Dziękujemy, że jesteś z nami!

Napisz komentarz
Komentarze