Stal Gorzów przetrwała jeden z najtrudniejszych sezonów
Zwycięstwo 49:41 nad Hunters PSŻ Poznań w rewanżowym meczu barażowym pozwoliło Stali Gorzów odrobić straty z pierwszego spotkania i zapewnić sobie utrzymanie w PGE Ekstralidze. Dla kibiców i zawodników był to koniec niezwykle nerwowego sezonu, naznaczonego kontuzjami i problemami kadrowymi.
Marek Towalski przyznał, że podczas decydującego spotkania towarzyszyły mu ogromne emocje. Były zawodnik Stali miał momenty zwątpienia, czy drużyna zdoła wreszcie przełamać pecha, który prześladował ją przez niemal całe rozgrywki. Jak podkreślał, szczególnie zależało mu na tym, aby mecz zakończył się bez kolejnych wypadków i urazów.
Za jeden z ważnych momentów spotkania uznał szósty bieg, po którym nabrał przekonania, że gorzowianie zaczynają łapać właściwy rytm. Choć później nie brakowało jeszcze nerwowych chwil, Stal ostatecznie dopięła swego.
Dlaczego kibice innych klubów nie lubią Stali?
W rozmowie pojawił się również temat niechęci części kibiców z innych miast do gorzowskiego klubu. Towalski zwrócił uwagę, że Stal przez dziesięciolecia wychowała wielu wybitnych zawodników i regularnie walczyła o medale.
Przypomniał nazwiska Edwarda Jancarza, Zenona Plecha, Bartosza Zmarzlika, Tomasza Golloba i Krzysztofa Kasprzaka. Jego zdaniem wieloletnie sukcesy gorzowskiego żużla mogą wywoływać u części kibiców innych drużyn chęć zobaczenia Stali w trudnej sytuacji.
Jednocześnie podkreślał, że sportowa rywalizacja nie musi oznaczać braku wzajemnego szacunku. Przywołał historię swojego udziału w pogrzebie Stanisława Sochackiego, zasłużonego szkoleniowca zielonogórskiego Falubazu. Jak wspominał, delegacja Stali została przyjęta z dużą życzliwością, a kibice z Zielonej Góry dziękowali za obecność i gratulowali gorzowianom utrzymania.
Mocna krytyka regulaminu. Towalski proponuje zmiany
Były żużlowiec Stali nie szczędził krytyki systemowi rozgrywek, szczególnie fazie play-down i barażom. Jego zdaniem dodatkowe spotkania generują ogromne koszty, a drużyny osłabione kontuzjami nie zawsze mają możliwość skutecznego uzupełnienia składu.
Towalski wskazywał, że klub walczący o utrzymanie musi ponosić kolejne wydatki, choć jego sytuacja finansowa może być już bardzo trudna.
Zaproponował rozwiązanie pozwalające w wyjątkowych okolicznościach wypożyczać zawodników z drużyn, które zakończyły sezon. Takie transfery miałyby być możliwe przede wszystkim w przypadku poważnych problemów kadrowych spowodowanych kontuzjami.
Według Towalskiego skorzystaliby na tym zarówno osłabieni uczestnicy rozgrywek, jak i zawodnicy, którzy mogliby zdobywać kolejne punkty, zarabiać oraz pokazywać się potencjalnym pracodawcom.
Milionowe kontrakty czy własna młodzież?
Najwięcej emocji może jednak wzbudzić pomysł Towalskiego dotyczący budowy Stali na kolejne sezony. Były zawodnik gorzowskiego klubu sceptycznie odniósł się do wydawania ogromnych pieniędzy na kontrakty doświadczonych żużlowców.
W tym kontekście pojawiły się nazwiska Przemysława Pawlickiego, którego łączy się z przejściem do Gorzowa, oraz Pawła Przedpełskiego, reprezentującego Stal w zakończonym sezonie.
Towalski zaznaczał, że ceni tych zawodników, ale jego zdaniem koszty ich zatrudnienia mogą być zbyt wysokie w stosunku do możliwości finansowych klubu.
Zamiast tego proponuje znacznie mocniejsze postawienie na gorzowską młodzież. Jak oceniał, Stal dysponuje grupą sześciu–ośmiu utalentowanych młodych zawodników, którym należy zapewnić odpowiednie warunki rozwoju.
Jego pomysł zakłada nie tylko intensywne treningi, ale również regularne starty w ligach duńskiej i szwedzkiej oraz udział we wszystkich dostępnych zawodach młodzieżowych.
Towalski nie ukrywał, że takie rozwiązanie mogłoby oznaczać trudny początek sezonu, a nawet kilka porażek. Uważa jednak, że zdobyte doświadczenie pozwoliłoby młodym żużlowcom stopniowo nawiązywać walkę z bardziej utytułowanymi rywalami.
Przywołał historię Bogusława Nowaka, Mieczysława Woźniaka i Ryszarda Fabiszewskiego, którzy przed laty potrafili zaskoczyć znacznie bardziej doświadczonych przeciwników z Rybnika. W jego ocenie właśnie takie podejście do szkolenia młodzieży stanowiło jeden z fundamentów późniejszych sukcesów Stali.
Gorzowscy mechanicy pracują dla innych. Dlaczego nie dla Stali?
Kolejnym elementem proponowanej przebudowy miałoby być stworzenie mocnego zaplecza sprzętowego.
Towalski zwrócił uwagę, że wielu cenionych mechaników wywodzących się z Gorzowa pracuje obecnie dla zawodników reprezentujących inne kluby. Wymienił między innymi Adama Czechowicza i Roberta Flisa.
Jego zdaniem Stal powinna rozważyć przeznaczenie większych środków na zatrudnienie takich specjalistów, aby mogli przygotowywać motocykle młodym gorzowskim zawodnikom i przekazywać im swoją wiedzę.
W rozmowie pojawiły się również kwoty rzędu 15 tysięcy złotych, jakie według Towalskiego mogą zarabiać doświadczeni mechanicy.
Były żużlowiec przekonywał, że inwestycja we własnych zawodników i lokalne zaplecze techniczne mogłaby przynieść klubowi korzyści sportowe, a jednocześnie wzmocnić więź z kibicami. W jego ocenie gorzowianie chętnie przychodziliby na stadion, aby oglądać wychowanków walczących w barwach Stali.
Co z przyszłością Pawła Przedpełskiego?
Ważnym wątkiem rozmowy była również przyszłość Pawła Przedpełskiego. Po zakończeniu barażu zawodnik nie zadeklarował jednoznacznie, czy pozostanie w Gorzowie na kolejny sezon.
Zapytany o swoje plany odpowiedział, że jest jeszcze czas na podjęcie decyzji.
Towalski uważa, że powściągliwość żużlowca może wynikać z sytuacji finansowej Stali. Jego zdaniem władze klubu muszą najpierw dokładnie przeanalizować budżet i ustalić, jakimi pieniędzmi będą dysponować w przyszłym roku.
Dopiero wtedy możliwe będzie podejmowanie ostatecznych decyzji dotyczących składu.
Czy Paweł Przedpełski pozostanie w Stali Gorzów? Na razie odpowiedź na to pytanie pozostaje otwarta.
Towalski krytycznie o finale Ekstraligi
W rozmowie nie zabrakło również podsumowania finałowej rywalizacji pomiędzy Toruniem a Wrocławiem.
Towalski krytycznie ocenił działania Betard Sparty Wrocław, szczególnie zamieszanie związane z przygotowaniem toru przed rewanżem. Jego zdaniem odrobienie dwudziestopunktowej straty było zadaniem niezwykle trudnym, a próby radykalnego przygotowania nawierzchni nie przyniosły oczekiwanego rezultatu.
Zwrócił także uwagę na słaby występ wrocławskiej formacji młodzieżowej, która na własnym torze nie była w stanie powtórzyć osiągnięć z wcześniejszej części sezonu.
Znacznie lepiej ocenił postawę toruńskiej drużyny. Chwalił pracę trenera Piotra Barona, stabilność składu oraz sposób zarządzania zespołem.
Stal Gorzów przed 80-leciem. Czas wrócić do korzeni?
W przyszłym roku Stal Gorzów będzie obchodziła jubileusz 80-lecia. Towalski uważa, że to dobry moment, aby zastanowić się nad przyszłością klubu i jego sportową tożsamością.
Nie ukrywał, że walka o najwyższe miejsca w PGE Ekstralidze może być niezwykle trudna. W jego ocenie Lublin, Wrocław, Toruń i Bydgoszcz mogą stanowić bardzo silną konkurencję.
Jako ambitny, ale bardziej realistyczny cel wskazał walkę o piąte miejsce, a przy korzystnym przebiegu sezonu nawet o czwartą pozycję. Chciałby jednak, aby Stal osiągała takie wyniki przede wszystkim dzięki własnym wychowankom.
Towalski podkreślał również potrzebę godnego uczczenia jubileuszu. Jego zdaniem 80-lecie powinno być okazją do uroczystego spotkania, choćby w filharmonii lub teatrze, przypomnienia historii klubu oraz podziękowania ludziom i sponsorom, którzy przez lata wspierali gorzowski żużel.
Napisz komentarz
Komentarze