Jedno z nich dotyczy Pawła Przedpełskiego, który po meczu nie zadeklarował, czy w przyszłym roku nadal będzie zawodnikiem Stali.
Sezon zupełnie inny od oczekiwań
Dla Stali Gorzów był to sezon pełen problemów. Zamiast walki o najwyższe cele gorzowianie musieli do ostatniego spotkania bronić miejsca w PGE Ekstralidze. Sytuację dodatkowo komplikowała prawdziwa plaga kontuzji, która w kluczowych momentach pozbawiała zespół ważnych zawodników.
Ostatecznie wszystko zakończyło się szczęśliwie. Zwycięstwo 49:41 nad PSŻ Poznań pozwoliło odrobić straty z pierwszego meczu i zapewnić sobie pozostanie w elicie.
Paweł Przedpełski zdobył w decydującym spotkaniu 9 punktów. Po meczu przyznał, że zdecydowanie inaczej wyobrażał sobie zarówno sezon drużyny, jak i własne występy.
– Na pewno kamień spadł mi z serca, bo taki był nasz plan. Może nie przed sezonem, na pewno nie mój, bo inaczej wyobrażałem sobie te rozgrywki w swoim wykonaniu. To był ciężki sezon. Koniec końców fajnie, że zakończyło się tak, jak się zakończyło i zostajemy w PGE Ekstralidze. Na dalszym etapie rozgrywek to był już dla nas priorytet. Teraz trzeba trochę oczyścić głowę, odpocząć i rozpocząć przygotowania do następnego sezonu – powiedział żużlowiec w rozmowie z Ekstraliga.pl.
Czy Przedpełski zostanie w Gorzowie?
Utrzymanie zostało wywalczone, ale teraz przed Stalą rozpoczyna się kolejny ważny etap – budowa zespołu na następny sezon. Jedną z niewiadomych pozostaje przyszłość Pawła Przedpełskiego.
Po barażu zawodnik został zapytany o pozostanie w Gorzowie. Nie złożył jednak jednoznacznej deklaracji.
– Jeszcze zobaczymy. Jest na to chwila czasu. Na razie cieszmy się z tego, że zostajemy, że Stal Gorzów zostaje w Ekstralidze – odpowiedział Przedpełski.
Tym samym sprawa pozostaje otwarta. Czy Paweł Przedpełski zostanie w GEZET STALI Gorzów na kolejny sezon? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać.
Bednar i Pollestad żegnają się ze Stalą
Zmiany w zespole już jednak się rozpoczęły. W niedzielę z gorzowskim klubem pożegnali się między innymi Adam Bednar i Mathias Pollestad. Szczególnie odejście młodego Czecha może być mocno odczuwalne przez kibiców. Bednar szybko zdobył ich sympatię i stał się jednym z najbardziej lubianych młodych zawodników Stali.
O tym, jak może wyglądać przyszłoroczny zespół, mówił również Władysław Komarnicki w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. Honorowy prezes Stali zwrócił uwagę przede wszystkim na powrót do zdrowia Jacka Holdera, formę Andersa Thomsena oraz możliwe dołączenie Przemysława Pawlickiego.
– Niemniej jak deklaracja Jacka Holdera, że będzie sprawny jaki był przed kontuzją, a dodatkowa operacja się udała. Jak wróci świetny Holder, jak Anders Thomsen nie spuści z tonu, jak Przemysław Pawlicki przypomni sobie jazdę, jak z czasów gdy sprowadzałem go z Leszna do Gorzowa, to będzie naprawdę dobrze. No i jest jeszcze Villads Nagel, który został okrzyknięty wielkim talentem – mówił Komarnicki.
Nagel przed trudnym zadaniem
Szczególną uwagę Komarnicki zwrócił na Villadsa Nagela. Młody zawodnik może znaleźć się pod sporą presją, bo w przyszłym sezonie będzie musiał wypełnić lukę pozostawioną przez bardzo lubianego w Gorzowie Bednara.
– Przed nim chyba najtrudniejsze zadanie, bo Gorzowianie pokochali Adama Bednara, a on będzie musiał go zastąpić. To nie będzie jednak łatwe. No i Igor Kordun. W tym roku zrobił ogromny postęp, a wierzę, że to dopiero początek jego rozwoju. Pięknie zaczyna się to wszystko rozwijać – ocenił Komarnicki.
Po sezonie naznaczonym kontuzjami honorowy prezes Stali liczy przede wszystkim na zdecydowanie spokojniejsze miesiące pod względem zdrowotnym.
– Limit kontuzji w tym sezonie wyczerpaliśmy na najbliższe 10 lat. Wierzę, że pod tym względem przed nami dekada względnego spokoju – zakończył.
Stal może więc zamknąć jeden z najtrudniejszych sezonów ostatnich lat z najważniejszym osiągniętym celem – pozostaniem w PGE Ekstralidze. Teraz rozpoczyna się budowanie zespołu na kolejny rok. O ile część kadrowych elementów zaczyna już układać się w całość, wciąż pozostaje ważne pytanie: czy jednym z nich będzie Paweł Przedpełski?
Dziękujemy, że jesteś z nami!

Napisz komentarz
Komentarze