Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
piątek, 2 października 2026 20:43
Reklama

Leon Madsen po raz trzeci Mistrzem Europy

Maciej Janowski wygrał 4. finał cyklu SEC, ale triumf ten nie dał Polakowi tytułu Mistrza Europy. Ten zgarnął bowiem Leon Madsen, który w czeskich Pardubicach był trzeci.
Leon Madsen po raz trzeci Mistrzem Europy

Źródło: Facebook / Speedway Euro Championship

Tegoroczny sezon żużlowy obfituje w emocje związane z walką o najwyższe cele do ostatnich biegów rozgrywek. Przed tygodniem cały świat speedway'a żył zaciętym finiszem cyklu Grand Prix, w którym ostatecznie zwyciężył Robert Lambert. W globalnym czempionacie do ostatnich metrów w walce o medale pozostawało jednak tylko trzech zawodników, a w rozgrywce o Indywidualne Mistrzostwo Europy w grze o tytuł przed finałowym turniejem pozostawało bagatela... ośmiu zawodników. Ten węzeł gordyjski został w końcu rozwiązany w piątek w czeskich Pardubicach, gdzie zameldowała się cała stawka cyklu SEC. Przed tymi zawodami na czele klasyfikacji generalnej na szczycie znajdowali się Leon Madsen oraz Kacper Woryna, którzy w trzech pierwszych turniejach uzbierali 34. punkty. Za ich plecami natomiast w grze o laury byli: Michael Jepsen Jensen (33), Maciej Janowski (33), Patryk Dudek (30), Jan Kvech (29), Mikkel Michelsen (28) i Kai Huckenbeck (26). Przy znakomitym występie na czeskiej ziemi każdy z wyżej wymienionych mógł jeszcze rzutem na taśmę wskoczyć na najwyższy stopień podium. W Pardubicach na torze pokazali się jeszcze dwaj inni reprezentanci Polski - Przemysław i Piotr Pawliccy. W tej szaleńczej rozgrywce udział wziął jeden aktualny zawodnik Stali Gorzów - Mathias Pollestad. Norweg jednak z 17. punktami był przed zawodami dopiero dwunasty w tabeli i w walce o medale się nie liczył.

Zobacz też:

Początek zawodów przyniósł problemy techniczne na stadionie w Pardubicach. Pierwszy wyścig bowiem musiał być odbywany na kilka prób. Przy premierowym podejściu do niego start próbował ukraść Adam Ellis, który został ukarany ostrzeżeniem. Po chwili zawiodła maszyna startowa, a konkretnie nie zapaliło się jedno z zielonych świateł. Dopiero trzecia próba rozdania pierwszych punktów doszła do skutku. Jednak sportowych emocji to nie przyniosło, ponieważ o wszystkim zadecydował start. Ten pewnie wygrał Janowski, który momentalnie odstawił rywali za swoimi plecami. Jedyną dodatkową atrakcją tej gonitwy był defekt, jaki zaraz po starcie zanotował Huckenbeck. W drugim biegu zawodów pod taśmą spotkało się czterech zawodników z realnymi szansami na wygranie całego cyklu. W starciu tytanów po pełną pulę pojechało dwóch Duńczyków - Madsen pokonał Michelsena. Za parą Skandynawów znalazło się dwóch Polaków - Woryna oraz Dudek. O ile jeszcze zawodnik Motoru Lublin próbował kąsać Michelsena i walczyć o drugą lokatę, to wychowanek Falubazu Zielona Góra do mety dojechał z dużą startą do reszty stawki. Po chwili jednak polscy kibice mogli się już cieszyć, ponieważ dwa pierwsze miejsca w trzecim wyścigu turnieju przypadło dwóm braciom Pawlickim. Bieg ten zwyciężył młodszy z klanu, a plecy starszego oglądali Lebiediew i Jepsen Jensen. Dopiero na zakończenie pierwszej serii na torze pokazał się zawodnik Stali Gorzów. Jednak Pollestad nie odegrał w swoim biegu większej roli, gdyż od początku musiał on gonić dwóch Czechów. Ostatecznie wygrał jadący z dziką kartą Vaclav Milik przed Kvechem. Początkowa faza zawodów nie przyniosła większych emocji na torze, ale dała pierwsze przetasowania w walce o medale.

Zobacz też:

Drugi etap zawodów otworzył swoim występem Pollestad i przez pierwsze kilkadziesiąt metrów wydawało się, że Norweg zdoła wywalczyć większą liczbę punktów. Zawodnik Stali wyjechał bowiem bardzo dobrze z pierwszego pola startowego, ale już w szczycie łuku umiejętnie zamknął mu drogę Przemysław Pawlicki. Dodatkowo na samym początku drugiego okrążenia Pollestada połknął Madsen i w tej konfiguracji stawka dojechała do mety. Daleko z tyłu cały czas znajdował się Ellis. Szósty wyścig czeskiego turnieju dał kibicom wysyp Polaków na torze, bo biało-czerwonych pod taśmą spotkało się aż trzech. Najlepszym okazał się być Woryna przed Janowskim. Stawkę natomiast zamknął Piotr Pawlicki, przed którym znalazł się jeszcze Milik. Niestety, wciąż na torze niewiele się działo i niemal o wszystkim decydował start i rozegranie premierowego łuku. Dopiero siódmy wyścig dał publiczności żużlowe emocje. Wówczas na czeskim owalu utworzyły się dwie pary walczące o trzy i jedno oczko. Przez większą cześć trwania gonitwy na czele stawki znajdował się Nazar Parnicki, ale, po kilku próbach ataku, sposób na Ukraińca znalazł Andrzej Lebiediew. Tożsama sytuacja wystąpiła na końcu stawki, gdzie Michelsena wyprzedził Kim Nilsson. Drugi etap zawodów przyniósł powrót do walki o mistrzostwo Dudka. Zawodnik Apatora Toruń po falstarcie zrobił użytek z bardzo dobrego drugiego pola startowego i pewnie wygrał ósmy bieg dnia. Z walki o tytuł zaczął się natomiast wypisywać Jepsen Jensen, gdyż zapisał on na swoim koncie drugie już zero. Po dwóch seriach pardubicki turniej nie miał już żadnego zawodnika niepokonanego. Na czele stawki znajdowali się Janowski, Przemysław Pawlicki oraz Madsen. Trio to miało przy swoich nazwiskach po pięć punktów. 
Trzeci etap zawodów przyniósł zawód dla sympatyków Polaków walczących o medale. Po jednym punkcie bowiem do swoich dorobków dopisali Woryna i Janowski. Dodatkowo, wychowanek Sparty Wrocław musiał uznać wyższość Madsena i odrodzonego Jepsena Jensena. Dopiero trzeci bieg serii był udany dla biało-czerwonych. Znakomitą formę udowodnił Przemysław Pawlicki, który do końca ścigał się o zwycięstwo z Dudkiem. W ślady brata nie poszedł tym razem młodszy z Pawlickich, ponieważ zdecydowanie został on na starcie i na dystansie zdołał wyprzedzić jedynie bardzo pogubionego Pollestada. Na półmetku fazy zasadniczej na szczycie tabeli był już osamotniony Przemysław Pawlicki, który miał osiem oczek.

Zobacz też:

Czwartą serię skutecznie otworzył Michelsen. Duńczyk wygrał z bardzo dużą przewagą trzynasty bieg zawodów, który zakończyło tylko trzech zawodników. Wcześniej, jeszcze na pierwszym łuku, upadek zaliczył Ellis, ale Brytyjczyk szybko się pozbierał i zbiegł z toru. Po chwili, między dwoma Polakami, na drugim polu startowym stanął Pollestad. Norweg w pełni wykorzystał korzystne pole i pogodził wyżej notowanych rywali. Za jego plecami efektowny pojedynek stoczyli ze sobą Janowski i Lebiediew. Dwójka ta kilkukrotnie zamieniała się pozycjami, ale ostatecznie lepszy był Polak. Wszystkiemu z dala przyglądał się Dudek, ponieważ, mimo dobrego startu, tracił on z każdym metrem dystans do rywali. Sporą euforię na czeskim stadionie przyniósł bieg numer piętnaście. Gonitwa ta przyniosła zwycięstwo Kvecha nad Madsenem, a to spowodowało, że na pardubickich trybunach zrobiło się głośno. Niewiele brakowało żeby utytułowany Duńczyk linię mety przekroczył jako trzeci, ale na drugim okrążeniu wyprzedził on Nilssona. Koniec czwartej serii przyniósł sporą kontrowersję sędziowską. Na pierwszym łuku doszło do kontaktu pomiędzy Przemysławem Pawlickim i Parnickim. Było wówczas bardzo ciasno, co spowodowało, iż Ukrainiec zapoznał się z torem. Wszystko wskazywało, że bieg zostanie powtórzony w pełnej obsadzie. Jednak innego zdania była Christina Turnbull sędziująca piątkowy turniej. Brytyjka niespodziewanie dopatrzyła się winy Polaka i wykluczyła go z powtórki. W niej wielkiego pecha miał Woryna. Pretendent do tytułu zanotował defekt na drugiej pozycji i zgubił przez to bardzo ważne punkty w kontekście walki o złoto. Kilkanaście metrów przed linią mety minął go Parnicki. 
Po tej serii liderami turnieju zostali Kvech i Madsen, którzy mieli po dziewięć oczek. Drugi z wymienionych był zarazem liderem klasyfikacji przejściowej cyklu z 43. punktami. Za jego plecami byli dwaj Polacy - Woryna (41) i Janowski (40). 

Zobacz też:

Ostatnią fazę zasadniczego turnieju bardzo dobrze otworzył Dudek, który bardzo pewnie wygrał i zapisał trójkę na swoim koncie. Zwycięstwo to przedłużyło marzenia wychowanka Falubazu o awansie do wielkiego finału czeskich zawodów. Trzeci natomiast był wówczas Piotr Pawlicki, czym zakończył on swój udział. Znakomite ściganie przyniosła kibicom osiemnasta gonitwa. Wówczas to pod taśmą stanęła topowa czwórka cyklu, co udowodnione zostało na torze. Michelsen, Janowski, Przemysław Pawlicki i Kvech przez cały wyścig jechali w bliskim kontakcie i kilkukrotnie zmieniali się pozycjami. W końcu Duńczyk nabrał prędkości i odważnym atakiem wszedł między Polaków, a to dało mu triumf. Zero punktów Kvecha z kolei zrzuciło zawodnika gospodarzy na czwarte miejsce w tabeli zawodów. Kilka chwil później niemniej fascynujący pojedynek stoczyli Jepsen Jensen oraz Woryna. Tym razem także lepszy był reprezentant kraju Hamleta. Z trzeciej pozycji pojedynkowi temu przyglądał się Pollestad, który zakończył swój udział w turnieju z sześcioma punktami i mógł już się pakować na niedzielny baraż Stali z PSŻ-em Poznań. Finalną gonitwę zasadniczej fazy wygrał Madsen, czym niemalże już przypieczętował swój kolejny tytuł Mistrza Europy. Zawodnik Falubazu od samego początku wyścigu prowadził i niezagrożony przekroczył linię mety. Wszedł on zarazem bezpośrednio do finału piątkowego meetingu, a wraz z nim zameldował się tam Michelsen. W biegu ostatniej szansy znaleźli się natomiast Lebiediew, Janowski, Przemysław Pawlicki i Kvech. Woryna oraz Jepsen Jensen nie weszli nawet do barażu, ale jednocześnie Polak był już pewny brązowego medalu cyklu. W grze o złoto pozostawali już Madsen oraz Janowski.

Start barażowy zakończył się poważnym upadkiem Przemysława Pawlickiego. Polak wpadł wtedy w dziurkę na torze, a to podbiło mu przednie koło, przez co nie opanował on motocykla i po chwili znalazł się już pod bandą. W trzyosobowej powtórce od startu do mety prowadził Janowski, a dużo działo się za nim. Tam walkę o wielki finał prowadzili ze sobą Kvech oraz Lebiediew. Ku radości miejscowej publiki pojedynek ten wygrał pierwszy z wymienionych. Ostatni bieg sezonu padł łupem Janowskiego, ale triumf ten okazał się być pyrrusowy, gdyż trzeci do mety dojechał Madsen. Spowodowało to finalnie, że to Duńczyk sięgnął po swój trzeci tytuł Indywidualnego Mistrza Europy. 

Wyniki 4. finału SEC:

Wyniki:
1. Maciej Janowski (Polska) - 13+3 (3,2,1,2,2,3) - 1. miejsce w finale
2. Mikkel Michelsen (Dania) - 12 (2,0,2,3,3,2) 2. miejsce w finale
3. Leon Madsen (Dania) - 13 (3,2,2,2,3,1) 3. miejsce w finale
4. Jan Kvech (Czechy) - 9+2 (2,2,2,3,0,0) 4. miejsce w finale
5. Andrzej Lebiediew (Łotwa) - 10+1(1,3,3,1,2)
6. Przemysław Pawlicki (Polska) - 9+w (2,3,3,w,1)
7. Patryk Dudek (Polska) - 8 (0,3,2,0,3)
8. Michael Jepsen Jensen (Dania) - 8 (0,0,3,2,3)
9. Kai Huckenbeck (Niemcy) - 8 (d,1,3,3,1)
10. Kacper Woryna (Polska) - 8 (1,3,1,1,2)
11. Mathias Pollestad (Norwegia) - 6 (1,1,0,3,1)
12. Vaclav Milik (Czechy) - 5 (3,1,0,1,0)
13. Piotr Pawlicki (Polska) - 5 (3,0,1,0,1)
14. Nazar Parnicki (Ukraina) - 4 (0,2,0,2,0)
15. Adam Ellis (Wielka Brytania) - 4 (2,0,0,u,2)
16. Kim Nilsson (Szwecja) - 4 (1,1,1,1,0)
17. Daniel Klima (Czechy) - NS
18. Adam Nejezchleba (Czechy) - NS

Bieg po biegu:
1. Janowski, Ellis, Nilsson, Huckenbeck (d/3)
2. Madsen, Michelsen, Woryna, Dudek
3. Pi. Pawlicki, Prz. Pawlicki, Lebiediew, Jepsen Jensen
4. Milik, Kvech, Pollestad, Parnicki
5. Prz. Pawlicki, Madsen, Pollestad, Ellis
6. Woryna, Janowski, Milik, Pi. Pawlicki
7. Lebiediew, Parnicki, Nilsson, Michelsen
8. Dudek, Kvech, Huckenbeck, Jepsen Jensen
9. Lebiediew, Kvech, Woryna, Ellis
10. Jepsen Jensen, Madsen, Janowski, Parnicki
11. Prz. Pawlicki, Dudek, Nilsson, Milik
12. Huckenbeck, Michelsen, Pi. Pawlicki, Pollestad
13. Michelsen, Jepsen Jensen, Milik, Ellis (u/4)
14. Pollestad, Janowski, Lebiediew, Dudek
15. Kvech, Madsen, Nilsson, Pi. Pawlicki
16. Huckenbeck, Parnicki, Woryna, Pawlicki (w)
17. Dudek, Ellis, Pi. Pawlicki, Parnicki
18. Michelsen, Janowski, Prz. Pawlicki, Kvech
19. Jepsen Jensen, Woryna, Pollestad, Nilsson
20. Madsen, Lebiediew, Huckenbeck, Milik
Baraż. Janowski, Kvech, Lebiediew, Pawlicki (w/u)
Finał. Janowski, Michelsen, Madsen, Kvech
 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama