W piątek 25 września śledczy mają przesłuchać 31-letniego obywatela Ukrainy zatrzymanego po krwawym ataku na terenie Opactwa Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Mężczyzna zaatakował nożem pięć osób. Jedna z nich – ksiądz – zmarła. Cztery zostały ranne. Motyw zbrodni nadal pozostaje nieznany.
Nóż z klasztornej kuchni
Do tragedii doszło w czwartek 24 września około godz. 9.30. Według prokuratury 31-latek z nieustalonych dotąd przyczyn zaatakował czterech mężczyzn i kobietę znajdujących się na terenie kompleksu klasztornego przy ul. Benedyktyńskiej. Narzędziem napaści najprawdopodobniej był nóż zabrany z klasztornej kuchni.
Wśród poszkodowanych byli duchowni. Wszystkich przewieziono do szpitali. Jednego z księży nie udało się uratować.
Nie żyje ksiądz. Jeden z rannych w ciężkim stanie
Po południu prokuratura przekazała, że trzy osoby nadal przebywały w szpitalach w Przeworsku i Przemyślu. Najciężej ranny przeszedł dwa zabiegi ratujące życie. Jego stan określano jako ciężki, ale stabilny. Jeden z księży, który odniósł lżejsze obrażenia, wrócił do miejsca zamieszkania.
Śledczy przez wiele godzin prowadzili oględziny rozległego terenu opactwa i zabezpieczali ślady. Policja zatrzymała podejrzanego. 31-latek nie został jednak w czwartek przesłuchany.
Według informacji przekazanych przez prokuraturę czynności z jego udziałem miały zostać przeprowadzone, gdy pozwoli na to jego stan. W piątek rano planowane jest jego przesłuchanie. Może wówczas usłyszeć zarzuty.
Przyjechał z Niemiec. Nie przekroczył granicy z Ukrainą
Prokuratura ustaliła, że zatrzymany nie mieszkał w Jarosławiu. W nocy przed atakiem wjechał do Polski z Niemiec i kierował się w stronę przejścia granicznego w Korczowej. Granicy z Ukrainą jednak nie przekroczył.
– Ta granica nie została przekroczona najprawdopodobniej z tego powodu, że było czasowe zamknięcie tego przejścia granicznego. Później wiemy, że z jakichś powodów udał się do Jarosławia – powiedziała cytowana przez radiopik.pl prokuratorka Bożena Harasz-Wołoszyn.
Śledczy ustalają, dlaczego znalazł się później w Jarosławiu i co doprowadziło do tragedii.
Mężczyzna sam doznał obrażeń, m.in. dłoni. Po udzieleniu pomocy sprawcy napadu na opactwo na szpitalnym oddziale ratunkowym przewieziono go do Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu.
Badanie alkomatem nie wykazało alkoholu w organizmie zatrzymanego. Pobrano mu również krew do dalszych badań. Prokuratura nie potwierdziła dotychczas motywu ataku.
Donald Tusk: będzie ukarany z całą surowością
Do tragedii odniósł się premier Donald Tusk. Poinformował, że zatrzymany jest obywatelem Ukrainy i zapowiedział, że odpowie zgodnie z polskim prawem.
„Morderca z Jarosławia jest w rękach Polskiej Policji. Trwają czynności. Sprawca to obywatel Ukrainy. Będzie ukarany z całą surowością polskiego prawa” – napisał premier na X.
Przekazał również wyrazy współczucia bliskim ofiar ataku.
Zareagował także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Napisał, że obywatel jego kraju dopuścił się „straszliwej zbrodni”, a sprawca musi ponieść pełną odpowiedzialność zgodnie z prawem. Ukraiński prezydent złożył kondolencje rodzinie zabitego księdza i życzył rannym powrotu do zdrowia.
Ambasada Ukrainy potępia atak
Oświadczenie wydała również Ambasada Ukrainy w Polsce. Placówka stanowczo potępiła przemoc i zaapelowała, aby tragedia nie stała się przyczyną kolejnych aktów agresji.
„Nie pozwólmy, by ból przerodził się w nienawiść czy kolejną przemoc” – zaapelowała ambasada.
Donald Tusk zwrócił później uwagę na szybką reakcję ukraińskiego prezydenta. „Dobrze się stało, że prezydent Zełenski zareagował natychmiast” – powiedział premier.
Teraz najważniejsze będą ustalenia prokuratury. Piątkowe przesłuchanie 31-latka może przynieść odpowiedź na kluczowe pytanie: dlaczego zaatakował ludzi znajdujących się w jarosławskim opactwie.
Napisz komentarz
Komentarze