Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
wtorek, 9 czerwca 2026 16:16
Reklama

Pacjenci zaatakowali medyków. Trudny weekend w gorzowskim szpitalu

Alkohol, pobicia, próby samobójcze, wypadki komunikacyjne i agresja wobec personelu medycznego. Wiceprezes gorzowskiego szpitala pokazał, z jakimi sytuacjami mierzyli się pracownicy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego podczas jednego weekendu.
Pacjenci zaatakowali medyków. Trudny weekend w gorzowskim szpitalu

Jak wygląda praca za drzwiami Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Gorzowie? Odpowiedź na to pytanie postanowił pokazać mieszkańcom Robert Surowiec wiceprezes gorzowskiego szpitala, publikując podsumowanie jednego z weekendowych dyżurów.

– „Czasami słyszymy, że na SOR-ze trzeba poczekać. Czasami widzimy tylko drzwi oddziału i nie wiemy, co dzieje się po drugiej stronie. Dlatego chcę pokazać Wam, jak wyglądał ostatni weekend na naszym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym” – napisał wiceprezes. 

Z danych przedstawionych przez szpital wynika, że w ciągu jednego weekendu personel SOR-u udzielił pomocy 18 osobom znajdującym się w stanie upojenia alkoholowego. Na oddział trafiły także 4 osoby po pobiciach, 5 osób po zażyciu substancji psychoaktywnych oraz 6 osób po próbach samobójczych.

Ratownicy, pielęgniarki i lekarze zajmowali się również 10 osobami poszkodowanymi w wypadkach komunikacyjnych. Pomocy wymagały także 3 osoby po upadkach na hulajnogach.

Szczególnie niepokojący był przypadek 3-letniego dziecka po zatruciu lekami. Po zabezpieczeniu przez personel medyczny mały pacjent został przetransportowany śmigłowcem do dalszego leczenia w Zielonej Górze.

Weekendowe dyżury przyniosły także sytuacje związane z agresją wobec pracowników ochrony zdrowia. Jak poinformował wiceprezes szpitala, dwoje pracowników zostało zaatakowanych przez pacjentów. Jedna z ratowniczek medycznych została kopnięta w twarz przez pijanego pacjenta.

– „To był tylko jeden weekend. Jeden weekend pełen bólu, strachu, tragedii, ludzkich dramatów i walki o zdrowie oraz życie. Jeden weekend, podczas którego nasi pracownicy nie patrzyli na zegarek, nie zastanawiali się, czy są zmęczeni. Po prostu robili to, do czego zostali powołani – pomagali” – napisał.

W swoim wpisie wiceprezes podziękował także pracownikom za ich zaangażowanie i codzienną pracę.

– „Patrzę na pracę naszego zespołu z ogromnym szacunkiem. Widzę ratowników biegnących do kolejnych pacjentów. Widzę pielęgniarki, które po kilkunastu godzinach pracy nadal znajdują w sobie empatię i cierpliwość. Widzę lekarzy podejmujących trudne decyzje pod ogromną presją czasu. I dlatego dziś chcę powiedzieć jedno: jestem z Was dumny” – podkreślił.

Opublikowane dane pokazują skalę wyzwań, z jakimi podczas jednego weekendu mierzył się Szpitalny Oddział Ratunkowy w Gorzowie. To także przypomnienie, że za drzwiami SOR-u każdego dnia toczy się walka o zdrowie i życie pacjentów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Pacjentka 02.06.2026 20:44
W ostatni weekend razem z narzeczonym spędziliśmy 8 godzin na oddziale ratunkowym,zanim lekarz zlecił jakie kolejek badania po których okazało się że nie obejdzie się bez operacji . Ponadto jeden z pacjentów prawie zemdlał na korytarzu ,personel stwierdził że musi czekać nawet leżąc na podłodze bo krzesełka były wszystkie zajęte a łóżko maja Owszem nikt nie mówi tylko jedno i obecnie jest zajęte,pani starsza 90+ szacunek dla niej że również czekała 11 godzin zanim trafiła na jeden z oddziałów,a czemu nie napisali ile osób pojechało gdzie indziej szukać pomocy a lekarz bez konsultacji powystawielal im wypisy Do nas personel soru miał pretensje czemu my karetką przyjechaliśmy a okazało się że potrzebna pilna operacja. Za darmo tam nie pracujecie wiem jak spoczywa odpowiedzialność na was aleludzie oddają swoje zdrowie a nieraz i życie w wasze ręce ,może trzeba pomyśleć nad rozwiązaniem problemu . Chodzi mi o czas oczekiwania na udzielenie pomocy chorym żeby nie dochodziło do sytuacji że ktoś robi sie agresywny bo lekarz teraz zajęty kimś z wypadku a ty piłeś albo zrzyles inne środki niedozwolone albo ktoś dał ci w łeb butelka to teraz sobie poczekaj naście godzin ,ta tablica z numerkami jest na pokaz bo czas tam wyświetlany bardzo często nie zgadza się z faktycznym np czakasz do rejestracji 7 minut tak piszą a naprawdę to 2 godziny czekaj na rejestrację a później kolejne godziny aż lekarz obejrzy i zadecyduje o daszej diagnostyce lub leczeniu . 3/4 osób naszej społeczności ma bardzo źle zdanie co do opieki medycznej państwowej ale zapłać to od razu jesteś na priorytetowym miejscu tylko że płacimy zus-y,podatki itd ,powiecie nam swoje wynagrodzenie a ile jeszcze z prywaty macie często pod stołem dostajecie, podzielcie się z kolegami po fachu zarobkami to z pewnością znajdą się tacy co pomogą wam z trudnymi pacjentami bądź rozładować "kolejkę pacjentów"i wam lżej będzie w pracy i kieszeni!

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama