Marek Towalski, były zawodnik Stali Gorzów, w programie „Sport Info” Telewizji Gorzów podzielił się swoją oceną obecnego sezonu żużlowego. W rozmowie nie zabrakło tematów związanych z postawą gorzowskiej drużyny, sytuacją klubu, nadchodzącymi derbami z Falubazem Zielona Góra oraz zmianami, jakie przez lata zaszły w żużlu.
Były żużlowiec bardzo wysoko ocenił sportowy potencjał Stali. Jego zdaniem gorzowska drużyna może zakończyć rundę zasadniczą na drugim miejscu, a później powalczyć o złoty medal w finale z Motorem Lublin.
Towalski zwrócił uwagę przede wszystkim na młodych zawodników. Określił ich jako „młode wilki”, które wnoszą do zespołu świeżość, ambicję i energię. Porównał obecną sytuację do czasów własnej kariery, gdy do składu Stali wchodzili m.in. Bogusław Nowak i Jerzy Rembas.
Jednocześnie były zawodnik zauważył, że bardzo dobra forma sportowa może oznaczać także większe obciążenie finansowe dla klubu. Wysokie zdobycze punktowe zawodników wiążą się bowiem z koniecznością wypłat za zdobyte punkty.
W rozmowie dużo miejsca poświęcono także derbom Stali Gorzów z Falubazem Zielona Góra. Marek Towalski przedstawił odważną prognozę. Według niego Falubaz może zdobyć maksymalnie 37 punktów, a Stal Gorzów powinna świętować kolejne zwycięstwo.
Były zawodnik wspominał również dawne derby. Jak mówił, rywalizacja Gorzowa z Zieloną Górą przed laty miała znacznie ostrzejszy charakter. Dochodziło do bójek na trybunach, niszczenia samochodów, a zawodnicy opuszczali stadion pod eskortą milicji. Wspomniał też historię z „maluchem” wrzuconym na śmietniki.
Towalski przywołał również trudny moment w historii derbowej rywalizacji, czyli wypadek Rafała Dobruckiego po pojedynku z 16-letnim wówczas Bartoszem Zmarzlikiem. Zdarzenie to zakończyło karierę zawodnika z Zielonej Góry.
W programie poruszono także temat zmian technologicznych w żużlu. Towalski przypomniał, że dawniej zawodnicy sami regulowali zapłon śrubokrętem. Dziś coraz większą rolę odgrywają laptopy, elektronika i wyspecjalizowani tunerzy.
Były żużlowiec mówił z nostalgią o dawnym klimacie tej dyscypliny. Wspominał zapach oleju rycynowego i głośniejszy huk motocykli, który obecnie jest mocniej tłumiony. Zauważył też, że kiedyś kluby miały własnych mechaników, a dziś silniki pakuje się w skrzynie i wysyła do specjalistów.
Na zakończenie Marek Towalski życzył Stali Gorzów przede wszystkim spokoju wokół klubu oraz cierpliwości dla nowych władz. Podkreślił, że obecne działania mają pomóc w uporządkowaniu sytuacji finansowej Stali.













Napisz komentarz
Komentarze