Kampania 2025/26 okazała się być najlepszą w historii EIG CEZiB Kangoo Basket Gorzów. Można to już było stwierdzić kilka tygodni temu, mimo że sezon jeszcze dla Kangurów trwa. Zespół prowadzony przez trenera Marka Mańkowskiego zajął bowiem piąte miejsce w fazie zasadniczej 2. ligi i po raz pierwszy w historii zameldował się w etapie play-off. W pierwszej jej fazie gorzowianie zostali skrzyżowani z czwartym zespołem podstawowej tabeli - Dijo Polkąty Maxiumusem Kąty Wrocławskie. Ostatnie wspomnienia z pojedynków z tym zespołem nie były pozytywne dla Kangurów. Maximus w bieżącym sezonie dwukrotnie wysoko ogrywał drużynę trenera Mańkowskiego - 61:86 w Gorzowie oraz 98:69 w Kątach Wrocławskich. Wyniki te musiały wskazywać jako faworyta konfrontacji zespół z Dolnego Śląska, ale aktualnie Kangoo Basket już nic nie musi i na koszykarskiej fantazji może sprawić małą niespodziankę.
Zobacz też:
Czwartkowe spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęli goście, a prym w ich szeregach wiódł Mateusz Kaźmierczak. Skrzydłowy Maximusa już w pierwszych trzech minutach zdobył dziewięć punktów, niemal w pojedynkę kontrolując wydarzenia na parkiecie. W tym czasie Kangoo Basket dopiero szukało swojego rytmu, a jedyne punkty dla gospodarzy zdobył z linii rzutów wolnych Marcin Zarzeczny. Kibice zgromadzeni w hali CEZiB-u na premierowe trafienie z gry musieli czekać ponad trzy minuty – dopiero trójka Konrada Jelskiego wprowadziła gorzowian do meczu. Chwilę później w jego ślady poszedł Michał Cheba i strata stopniała do jednego punktu (8:9). Gospodarze szybko złapali właściwy rytm, a kolejne trafienie zza łuku autorstwa Zarzecznego dało remis 11:11. W drugiej części pierwszej kwarty tempo nieco spadło, lecz mecz wciąż był bardzo wyrównany. Efektowna wymiana rzutów za trzy punkty – Zarzeczny, Norman Zuber i Aleksander Wiśniewski – podniosła temperaturę spotkania, a ostatecznie premierowa odsłona zakończyła się minimalnym prowadzeniem Kangurów 23:21.
Druga kwarta rozpoczęła się od celnego rzutu Zarzecznego, jednak przez kolejne minuty dominowała twarda walka i niedokładności. Impas przełamał Mateusz Kasiński, lecz odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa. Jelski popisał się akcją 2+1, wyprowadzając gorzowian na pięciopunktowe prowadzenie (28:23). W kolejnych minutach gospodarze kontrolowali przebieg spotkania. Swoje punkty dokładali Wiśniewski i Norbert Grzegorczyk, a goście mieli wyraźne problemy ze skutecznością. W końcówce pierwszej połowy Maximus wrócił jednak do gry dzięki duetowi Kaźmierczak – Kasiński. Odpowiedzią gospodarzy były znakomite minuty Wiśniewskiego, który trafiał z dystansu i pozwolił Kangoo wygrać drugą kwartę 18:16. Do przerwy gorzowianie prowadzili 41:37.
Zobacz też:
Po zmianie stron mecz wyraźnie zwolnił. Drużyny skupiły się na defensywie, a przez pierwsze dwie minuty padły zaledwie cztery punkty. Koszykarskie szachy przerwał efektowny wsad Jana Fedorskiego, który ożywił grę gości. W drugiej połowie kwarty Maximus zaczął odrabiać straty. Gdy Hubert Kruszczyński trafił z linii rzutów wolnych, na tablicy wyników pojawił się remis 50:50. Do końca trzeciej odsłony trwała wymiana ciosów, lecz ostatnie słowo należało do gości, którzy wygrali kwartę 13:18 i objęli minimalne prowadzenie 54:55.
Decydująca część meczu rozpoczęła się fatalnie dla gospodarzy. Przez trzy minuty Kangoo nie zdobyło punktu, a goście odskoczyli na pięć oczek. Po przerwie na żądanie trenera Mańkowskiego trójkę trafił Kasiński i przewaga Maximusa wzrosła już do dziewięciu punktów (54:63). Pierwsze punkty dla gorzowian w tej kwarcie zdobył dopiero Jelski z rzutu wolnego. Po pięciu minutach wynik czwartej partii brzmiał 1:10, co najlepiej oddawało przebieg tej części spotkania. Gospodarze próbowali jeszcze wrócić do gry – trafili Tomasz Urban i Cheba – jednak odpowiedź gości była natychmiastowa. Dwie kolejne trójki Kasińskiego i Kruszczyńskiego rozwiały nadzieje gorzowian. Ostatecznie Maximus wygrał czwartą kwartę 8:19 i całe spotkanie 62:74.
Choć pierwszy w historii Kangoo Basket Gorzów mecz play-off 2. ligi zakończył się porażką, gorzowianie przez długie fragmenty prezentowali się bardzo solidnie, a pierwsza połowa należała do nich. Dopiero po przerwie doświadczenie gości i ich skuteczność w decydujących momentach przechyliły szalę zwycięstwa. Rewanżowe spotkanie odbędzie się w środę, 8 kwietnia, w Kątach Wrocławskich. Kangury wciąż mają o co walczyć.
W czwartkowym meczu w zespole Kangoo Basket Gorzów najlepiej zapunktowali: Aleksander Wiśniewski (16 punktów), Michał Cheba (14 punktów) i Marcin Zarzeczny (13 punktów).
Drużynę Maximusa Kąty Wrocławskie do zwycięstwa poprowadzili: Mateusz Kaźmierczak (17 punktów), Mateusz Kasiński (15 punktów i 12 zbiórek), Norman Zuber (14 punktów) i Hubert Kruszczyński (12 punktów).
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze