Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
czwartek, 26 marca 2026 13:53
Reklama

Autorozmowni - Ireneusz Maciej Zmora i Piotr Kuśmider

O tym, jak dziś wygląda pomoc osobom w kryzysie bezdomności w Gorzowie, mówił w rozmowie z Ireneuszem Maciejem Zmorą dr Piotr Kuśmider, prezes gorzowskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta i psycholog. W wywiadzie padły nie tylko liczby, ale też konkretne przykłady pokazujące, jak bardzo zmienił się profil osób trafiających do placówki.

Pomoc osobom w kryzysie bezdomności to nie tylko zapewnienie dachu nad głową. O tym, jak wygląda codzienna praca Domu św. Brata Alberta w Gorzowie, opowiadał w rozmowie z Ireneuszem Maciejem Zmorą dr Piotr Kuśmider, prezes gorzowskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta oraz psycholog.

Jak wyjaśnił, placówka pomaga mężczyznom w kryzysie bezdomności, a jej celem jest przywrócenie człowieka do życia w społeczeństwie. To proces wielowymiarowy, który nie kończy się na udzieleniu schronienia. Obecnie w domu mieszka około 40 mężczyzn. Jak zaznaczono podczas rozmowy, samo miejsce daje mieszkańcom nie tylko bezpieczeństwo, ale także poczucie przynależności do wspólnoty.

W wywiadzie zwrócono uwagę, że bezdomność w Gorzowie, podobnie jak w innych miejscach, zmieniła swoje oblicze w porównaniu z latami 90. Do schroniska trafiają dziś nie tylko osoby od lat pozostające poza systemem. Są wśród nich także ludzie po nieudanej emigracji, osoby opuszczające zakłady karne, a także ci, którzy stracili dorobek życia w wyniku nietrafionych inwestycji finansowych lub rozwodów.

Jednym z najważniejszych tematów rozmowy był problem uzależnień. Jak podkreślił dr Piotr Kuśmider, alkoholizm dotyczy około 90 proc. mieszkańców domu. Z tego powodu w schronisku obowiązuje bezwzględny zakaz spożywania alkoholu. Ma on pomóc mieszkańcom w utrzymaniu abstynencji i stworzyć warunki do dalszej pracy nad zmianą życia.

Towarzystwo prowadzi też ośrodek dla osób nietrzeźwych przy ul. Walczaka. Jego funkcja jest podwójna. Z jednej strony chodzi o ochronę życia i zdrowia, szczególnie zimą, gdy istnieje ryzyko zamarznięcia. Z drugiej strony to również miejsce, które może stać się początkiem dalszej drogi do terapii.

Ważnym elementem systemu wsparcia są mieszkania treningowe. Trafiają do nich osoby, które od co najmniej pół roku utrzymują abstynencję i pracują. To etap poprzedzający pełną samodzielność. W takich mieszkaniach nadzór opiekunów jest mniejszy, a mieszkańcy uczą się funkcjonowania w warunkach bardziej zbliżonych do samodzielnego życia.

Dom św. Brata Alberta utrzymuje się z kilku źródeł. Są to dotacje miejskie, odpisy 1,5 proc. podatku oraz darowizny. W rozmowie mocno wybrzmiała również rola lokalnej społeczności. Dr Kuśmider podkreślił wsparcie studentów Akademii im. Jakuba z Paradyża, a także szkół i przedszkoli, które organizują liczne zbiórki. Zwrócił też uwagę, że choć placówka pomaga mężczyznom, to w działania pomocowe najczęściej angażują się kobiety.

Podczas rozmowy padła też konkretna informacja dotycząca potrzeb placówki. Dom najbardziej potrzebuje środków czystości, żywności oraz artykułów higienicznych, takich jak maszynki do golenia. Jednocześnie wyraźnie zaznaczono, że placówka nie przyjmuje odzieży, ponieważ ma jej nadmiar.

Na zakończenie przywołano słowa patrona Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta: „Powinno się być dobrym jak chleb”. W rozmowie zapowiedziano także zbliżające się 40-lecie istnienia domu w Gorzowie. To jubileusz miejsca, które od lat pełni ważną rolę w systemie pomocy osobom wykluczonym i próbującym wrócić do normalnego życia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama