Przed tygodniem drużyna EIG CEZiB Kangoo Basket Gorzów na chwilę wybiła się z codziennej, drugoligowej rutyny. Kangury bowiem były przez całą sobotę zaaprobowane w dzień pełen koszykarskich atrakcji w Arenie Gorzów i niejako obok całej imprezy zwyciężyły Sudety Jelenia Góra 89:66. Wynik ten de facto przypieczętował pierwszy w historii Kangoo Basket awans do fazy play-off na drugoligowym froncie. Matematyka co prawda nie mówiła tego z pełnym przekonaniem, ale już tylko katastrofa mogła wyrzucić zespół prowadzony przez trenera Marka Mańkowskiego poza najlepszą ósemkę tabeli. Na finiszu rundy zasadniczej sezonu Kangury zmuszone jednak są do dalszego poszukiwania zwycięstw, gdyż kluczowy pozostaje jak najlepszy punkt wyjściowy do dalszej fazy rozgrywek. Tak się złożyło, że w 28. kolejce gorzowianie pojechali do Pleszewa na mecz z Koszem Ciepłomax Kompaktowym, a więc ekipą, z którą jeszcze niedawno sąsiadowali w tabeli. Przed sobotnim spotkaniem gospodarze zajmowali już jednak drugie miejsce w tabeli, a Kangoo było piąte w zestawieniu. W pierwszym meczu obu drużyn to pleszewianie byli lepsi, gdyż wygrali w Gorzowie 82:95. Na wyżyny basketu wzniósł się wówczas Michał Cheba, który rzucił aż 27 punktów, ale to nie wystarczyło na gości.
Zobacz też:
Początek meczu należał do gorzowian. Spotkanie otworzył dynamicznym wejściem pod kosz De Ante Barnes, ale chwilę później odpowiedział Jakub Dłoniak i tempo gry momentalnie wzrosło. Pierwsze prowadzenie Kangurów przyszło po rzucie za trzy Konrada Jelskiego (3:5), a gdy zza łuku trafił także Szymon Bandura, gorzowianie zaczęli budować niewielką przewagę. Taktyka przyjezdnych była czytelna – szybkie rozegranie piłki i rzuty z dystansu. W ten sposób pierwsze punkty zdobył również Aleksander Wiśniewski, a Kangoo przez kilka minut kontrolowało wydarzenia na parkiecie. Zespół z Pleszewa miał spore problemy z konstruowaniem akcji, jednak z biegiem czasu zaczął łapać właściwy rytm. Po trójce Bartosza Rachwalskiego gospodarze zbliżyli się na trzy punkty (12:15). Końcówka pierwszej kwarty była już wymianą ciosów, a ostatnie słowo należało do Norberta Grzegorczyka. Po dziesięciu minutach Kangoo prowadziło 20:23.
Druga kwarta przyniosła jednak zupełnie inny obraz gry. Gospodarze zaczęli konsekwentnie odrabiać straty i szybko doprowadzili do remisu 24:24 po rzucie osobistym Patryka Marka. Początkowo gorzowianie jeszcze odpowiadali – za trzy trafił Cheba, a Dłoniak dokładał punkty z linii rzutów wolnych. Z czasem jednak inicjatywa wyraźnie przeszła w ręce pleszewian. Duet Marcin Pławucki – Marek wyprowadził miejscowych na prowadzenie 37:31 i od tego momentu gospodarze zaczęli grać coraz pewniej. Kosz trafiał z dystansu, wymuszał błędy rywali i konsekwentnie powiększał przewagę. Na minutę przed przerwą punkty dołożył Jacek Rutecki, a Kosz prowadził już 48:37. Całą kwartę gospodarze wygrali aż 32:16 i do szatni schodzili z wyraźnym prowadzeniem 52:39.
Zobacz też:
Po zmianie stron zespół z Pleszewa jeszcze mocniej przyspieszył. Co prawda pierwsze punkty po przerwie zdobył Cheba, ale później parkiet należał już niemal wyłącznie do gospodarzy. Świetnie prezentował się Barnes, który popisał się efektownym wsadem na 58:43. Kangoo próbowało odpowiadać, m.in. trójką Jelskiego, jednak były to jedynie pojedyncze zrywy. Pleszewianie grali szybko, skutecznie i z dużą swobodą. Rutecki oraz Barnes regularnie punktowali, a przewaga rosła z minuty na minutę. Po trójce Krzysztofa Spały było już 81:56, a trzecia kwarta zakończyła się wynikiem aż 38:19 dla gospodarzy. Przed ostatnią częścią meczu tablica wyników pokazywała 90:58.
Ostatnia kwarta była już w zasadzie formalnością. Kosz ścigał się głównie z barierą stu punktów, którą po czterech i pół minuty gry przekroczył Jędrzej Janowicz. Kangoo w tym fragmencie meczu zdobywało punkty sporadycznie i nie było w stanie nawiązać walki. Ostatecznie ostatnie trafienie spotkania należało do Krzysztofa Czyżniejewskiego, który zmniejszył rozmiary porażki do 44 punktów. Mecz zakończył się wynikiem 115:71.
Dla gorzowian to bolesna lekcja przed najważniejszą częścią sezonu. Zespół musi szybko wyciągnąć wnioski, szczególnie że w fazie play-off istnieje realna możliwość ponownego spotkania z ekipą z Pleszewa. Zanim jednak rozpocznie się walka o awans, Kangoo Basket Gorzów rozegra jeszcze dwa mecze rundy zasadniczej. Już w najbliższy weekend w Gorzowie pojawi się lider rozgrywek – PGE Turów Zgorzelec. To będzie znakomita okazja, by po trudnej porażce pokazać zupełnie inne oblicze.
W sobotnim meczu drużynę Kosza Pleszew do zwycięstwa poprowadzili: Jacek Rutecki (24 punkty), De Ante Barnes (17 punktów), Marcin Pławucki (15 punktów), Jędrzej Janowicz (15 punktów), Patryk Marek (13 punktów), Bartosz Rachwalski (13 punktów) i Krzysztof Spała (10 punktów).
W zespole Kangoo Basket Gorzów najlepiej zapunktowali: Michał Cheba (13 punktów), Marcin Zarzeczny (11 punktów), Norbert Grzegorczyk (10 punktów) i Szymon Bandura (10 punktów).
Aktualna tabela 2. ligi.
| Drużyna | Punkty | Mecze | Bilans | |
| 1 | PGE GiEK Turów Zgorzelec | 53 | 27 | 26 - 1 |
| 2 | Pogoń Prudnik | 48 | 27 | 21 - 6 |
| 3 | Kosz Ciepłomax Kompaktowy Pleszew | 48 | 27 | 21 - 6 |
| 4 | Dijo Polkąty Maximus Kąty Wrocł | 46 | 27 | 19 - 8 |
| 5 | EIG CEZIB Kangoo Basket Gorzów | 45 | 28 | 17 - 11 |
| 6 | U&R Calor Twierdza Kłodzko | 42 | 27 | 15 - 12 |
| 7 | Team-Plast KK Oleśnica | 42 | 26 | 16 - 10 |
| 8 | WKK II Active Hotel Wrocław | 41 | 25 | 16 - 9 |
| 9 | Pyra AZS Szkoła Gortata Poznań | 38 | 27 | 11 - 16 |
| 10 | MKS Smyk Prudnik | 36 | 27 | 9 - 18 |
| 11 | Exact Forestall Śląsk Wrocław | 36 | 27 | 9 - 18 |
| 12 | Enea Basket Poznań | 36 | 25 | 11 - 14 |
| 13 | ECO Sudety Jelenia Góra | 35 | 27 | 8 - 19 |
| 14 | REWE digitalPoland SKMZastal Z.Góra | 33 | 25 | 8 - 17 |
| 15 | Wiara Lecha Poznań | 33 | 27 | 6 - 21 |
| 16 | Röben Gimbasket Wrocław | 27 | 27 | 0 - 27 |
Najlepsze osiem drużyn awansuje do fazy play-off. Dwie ostatnie ekipy spadną do niższej klasy rozgrywkowej.
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze