Sobotnia potyczka Rajbud Development Stali Gorzów z Energa Gwardią Koszalin zapowiadała się dla podopiecznych trenera Michała Nieradki jako spacer po kolejny komplet punktów. Goście bowiem od dłuższego czasu zakopani są w strefie spadkowej Ligi Centralnej, a ostatni triumf koszalinianie odnieśli w połowie listopada, kiedy to wygrali w Warszawie z zamykającym zestawienie AZS-em UW 24:32. Następnie Gwardziści sześciokrotnie schodzili z parkietów z porażkami, przez co bardzo mocno skomplikowali swoją sytuację w kontekście pozostania na drugim szczeblu. Stal natomiast wciąż trzyma się ligowego podium i ściga liderującą Pogoń Szczecin. W hali przy ulicy Szarych Szeregów spotkały się więc drużyny z dwóch odmiennych biegunów ligowej układanki.
Zobacz też:
Już pierwsza akcja spotkania zwiastowała, że Stal będzie chciała narzucić swoje tempo. Gospodarze długo rozgrywali piłkę w ataku pozycyjnym, cierpliwie szukając luki w defensywie rywali. W końcu na rzut zdecydował się Igor Drzazgowski, jednak jego próbę zatrzymał bramkarz gości. Po drugiej stronie parkietu znakomitą interwencją popisał się Cezary Marciniak i od pierwszych sekund było jasne, że golkiperzy odegrają w tym meczu istotną rolę. Premierowe trafienie padło łupem Drzazgowskiego, który – jak przystało na najlepszego snajpera Ligi Centralnej – pewnie wykorzystał rzut karny. Koszalinianie odpowiedzieli dopiero w czwartej minucie, gdy przez szyki obronne Stali przedarł się Wiktor Biskup, doprowadzając do remisu 1:1. Chwilę później goście objęli nawet prowadzenie po skutecznie wykonanej „siódemce”. Riposta była jednak natychmiastowa – ze skrzydła kapitalnie przymierzył Mateusz Stupiński, przywracając równowagę. Kapitan Stali ponownie stanął oko w oko z Damianem Zwierzem przy rzucie karnym i tym razem również nie zawiódł. Gospodarze stopniowo zaczęli budować przewagę, a w 10. minucie, po kolejnym efektownym trafieniu Stupińskiego, odskoczyli na dwa gole. Gwardia nie zamierzała jednak pełnić roli statysty. Trójkolorowi zaskakująco dobrze weszli w mecz, konsekwentnie punktując błędy Stali. Po kwadransie było zaledwie 6:5, a po wyrównującym trafieniu Szymona Koca trener Nieradko poprosił o czas. Przerwa podziałała mobilizująco. Po wznowieniu koronkową akcję wykończył Gabriel Bartnicki, umieszczając piłkę tuż przy słupku. Coraz pewniej między słupkami czuł się Marciniak – jego interwencje utrzymywały Stal na prowadzeniu w momentach, gdy ofensywa nie funkcjonowała jeszcze na pełnych obrotach. W 21. minucie było 9:8, ale końcówka pierwszej połowy należała już do gospodarzy. Najpierw na kole skutecznie przepchnął się Dawid Pietrzkiewicz, potem z drugiej linii przymierzył Konrad Wątroba. Gdy Bartnicki podwyższył na cztery bramki różnicy, hala eksplodowała. Ostatnie słowo przed przerwą należało do Drzazgowskiego – do szatni Stal schodziła przy wyniku 14:9.
Zobacz też:
Początek drugiej odsłony to ponownie koncert bramkarzy. Przez niemal cztery minuty kibice nie oglądali gola, aż wreszcie „siódemkę” wykorzystał Drzazgowski. Gwardia odpowiedziała trafieniem Tilena Grobelnika, ale kontrola pozostawała po stronie miejscowych. Stal utrzymywała przewagę pięciu–sześciu goli, poprawiła organizację defensywy i ograniczyła rywalom możliwość wyprowadzania kontr. Po dziesięciu minutach drugiej połowy było 19:14. W decydujący kwadrans zespoły weszły przy stanie 22:17. Goście zaczęli ryzykować, grając odważniej w ataku, jednak Stal bezlitośnie wykorzystywała ich błędy. Efektowną „wkrętką” z nadgarstka popisał się Drzazgowski, który był tego dnia nie tylko skuteczny, ale i widowiskowy. Gdy Gwardia zbliżyła się na 25:21, trener Stali zareagował przerwą na żądanie. Po niej gospodarze uspokoili grę, a w bramce cenne minuty dołożył Krzysztof Nowicki, zastępując Marciniaka. Końcówka przyniosła jeszcze próbę zrywu koszalinian, jednak przy stanie 28:23 było jasne, że dwa punkty zostaną w Gorzowie. Ostatecznie Stal zwyciężyła 29:25, potwierdzając aspiracje do gry w Superlidze.
To zwycięstwo ma ogromne znaczenie w kontekście walki o czołowe lokaty. Żółto-niebiescy pozostają w grze o awans, a już za tydzień czeka ich wyjazdowe starcie w Łodzi z Anilaną. Jeśli gorzowianie utrzymają koncentrację i skuteczność z sobotniego meczu, mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość.
Pozostałe wyniki kolejki:
Nielba Wągrowiec 35:41 AZS UW Warszawa
AZS AWF Biała Podlaska - Pogoń Szczecin (sobota, 17:00)
Miedź Legnica - Śląsk Wrocław (sobota, 17:00)
Jurand Ciechanów - Anilana Łódź (sobota, 19:00)
Grunwald Poznań - Padwa Zamość (sobota, 19:00)
AZS AGH Kraków - SMS ZPRP Kielce (4 marca)
Aktualna tabela Ligi Centralnej.
| Drużyna | Mecze | Punkty | Bramki | |
| 1. | Sandra Spa Pogoń Szczecin | 16 | 38 | 508-461 |
| 2. | RAJBUD DEVELOPMENT Stal Gorzów | 17 | 38 | 537-521 |
| 3. | WKS Śląsk Wrocław | 16 | 37 | 504-420 |
| 4. | AZS AGH Kraków | 16 | 34 | 535-465 |
| 5. | ENEA WKS Grunwald Poznań | 16 | 31 | 456-441 |
| 6. | Jurand Ciechanów | 16 | 30 | 541-489 |
| 7. | KPR Padwa Zamość | 16 | 28 | 504-468 |
| 8. | MKS Nielba Wągrowiec | 17 | 27 | 559-564 |
| 9. | AKPR AZS AWF Biała Podlaska | 16 | 18 | 480-484 |
| 10. | Grot Blachy Pruszyński Anilana | 16 | 18 | 460-494 |
| 11. | Siódemka Miedź Legnica | 16 | 18 | 492-530 |
| 12. | SMS ZPRP I Kielce | 16 | 13 | 475-526 |
| 13. | ENERGA GWARDIA Koszalin | 17 | 9 | 418-488 |
| 14. | AZS UW Warszawa | 17 | 3 | 490-608 |
Do Orlen Superligi awans uzyska najlepsza drużyna, a drugi zespół w tabeli będzie miał prawo gry w barażach. Z Ligą Centralną pożegnają się dwie najsłabsze ekipy.
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze