Do Sejmu weszłyby cztery ugrupowania
Z najnowszego sondażu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej wynika, że Koalicja Obywatelska zdobyłaby 39,04 proc. poparcia. Aż o ponad 10 punktów procentowych więcej niż PiS, na które głos oddałoby 28,47 proc. ankietowanych.
Na trzecim miejscu znalazłaby się Konfederacja z wynikiem 12,25 proc., a za nią Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna z wynikiem 9,64 proc.
Pod progiem znalazłyby się Nową Lewica (4,51 proc.), Razem (3,33 proc.), PSL (1,53 proc.) i Polskę 2050 (1,23 proc.).
Gdyby takie wyniki potwierdziłyby się w rzeczywistości, to – jak podało Radio Zet – podział mandatów wyglądałby następująco:
KO – 215,
PiS – 149,
Konfederacja – 55,
KKP G. Brauna – 41.
Co oznaczałby taki układ sił w Sejmie?
Że Koalicja Obywatelska miałby bardzo poważny problem z utrzymaniem władzy. Szansą na jej utrzymanie byłaby koalicja z Konfederacją. Ale taki układ nawet trudno sobie wyobrazić.
Koalicja PiS-u i Konfederacji, którą z kolei można sobie wyobrazić, dawałaby jej 204 posłów, a więc mniej niż miałaby KO. Pozostaje partia Brauna. Tyle że i KO, i PiS, i Konfederacja wykluczają z nią współpracę.
Czy taki układ sił w Sejmie oznaczałby wcześniejsze wybory?














Napisz komentarz
Komentarze