Sobotnia wyprawa do Gubina była pierwszym wyjazdowym meczem piłkarzy Warty Gorzów w 2026 roku. Wcześniej zespół prowadzony przez trenera Patryka Szymika dwukrotnie wybiegał na boisku w ligowych celach, ale oba spotkania - ze Skrą Częstochowa i Lechią Zielona Góra - odbywały się w Gorzowie. Co ciekawe gospodarze sobotniej potyczki, miejscowa Carina, nie mieli na swoim koncie żadnego wiosennego meczu. Ich dotychczasowe pojedynki były bowiem odwoływane. Pierw na drodze do rozegrania domowego spotkania ze Spartą Katowice stanął stan murawy gubińskiego stadionu, który wciąż dochodził do siebie po srogiej zimie, a następnie wpływ na przełożenie starcia w Jeleniej Górze z Karkonoszami miała tragedia, jaka dotknęła Carinę. Dwa dni przed meczem bowiem środowisko piłkarskie obiegła tragiczna informacja o śmierci zawodnika gubińskiego klubu - Jakuba Łobody. Z tych też powodów starcie z Wartą było tegoroczną premierą dla Cariny. W pierwszej konfrontacji obu drużyn padł remis 1:1.
Zobacz też:
Od pierwszego gwizdka było widać, że goście nie zamierzają czekać na rozwój wydarzeń. Warciarze z dużym animuszem ruszyli do ataku i już w dwóch pierwszych minutach dwukrotnie przebojowo wdarli się w pole karne gospodarzy. Akcjom brakowało jednak wykończenia, przez co nie przyniosły one groźnych strzałów. Pierwszy konkretny cios zadali więc gospodarze. W 4. minucie Adrian Dziedzic zdecydował się na odważny strzał zza pola karnego. Piłka nabrała ogromnej rotacji i mimo interwencji Filipa Andrzejczaka wpadła do bramki Warty. Gorzowianie nie spuścili jednak głów. Kilka minut później Jakub Iskra spróbował szczęścia ze skraju pola karnego, lecz Filip Chadała spokojnie złapał piłkę. Wyrównanie przyszło w 15. minucie po bardzo składnej akcji gości. Kapitalnym, miękkim podaniem popisał się Dominik Siwiński, który idealnie wypuścił na wolne pole Krystiana Rybickiego. Skrzydłowy Warty w ostatniej chwili uprzedził bramkarza Cariny i skierował piłkę do pustej bramki. Dla Rybickiego było to już trzecie trafienie tej wiosny. Po wyrównaniu gra zaczęła falować. Obie drużyny potrafiły stworzyć groźne sytuacje. Najbliżej zmiany wyniku dla Warty był Szymon Krocz, który po podaniu z głębi pola znalazł się sam przed Chadałą. Bramkarz gospodarzy skrócił jednak kąt i wygrał pojedynek z napastnikiem gorzowian. W środkowej fazie pierwszej połowy tempo nieco spadło. Strzałów było mniej, choć aktywny pozostawał Karol Gardzielewicz, którego dwie próby minęły bramkę Cariny. W 36. minucie znów bliski szczęścia był Krocz – wygrał biegowy pojedynek z obrońcami, lecz ponownie lepszy okazał się Chadała. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
Zobacz też:
Drugą połowę Warta rozpoczęła w znakomitym stylu. Już w 49. minucie Gardzielewicz uderzył zza pola karnego, a Chadała zdołał jedynie sparować piłkę na bok. Do dobitki najszybciej dopadł Oliwier Niklas, który pojawił się na murawie po przerwie i natychmiast zaznaczył swoją obecność golem na 1:2 dla Warty. Zdobyta bramka dodała gościom pewności siebie. Gorzowianie grali odważnie i w 57. minucie zadali kolejny cios. Po rzucie wolnym z lewego skrzydła piłkę w pole karne dośrodkował Gardzielewicz. Futbolówka po drodze została jeszcze podbita przez jednego z obrońców i powędrowała do Siwińskiego, który głową skierował ją do pustej bramki. Dla pomocnika Warty był to trzeci mecz z rzędu z golem i kolejny dowód jego świetnej formy na początku 2026 roku. Po uzyskaniu dwubramkowej przewagi Warciarze nieco cofnęli się i skupili na kontrolowaniu przebiegu spotkania. Carina zaczęła grać szybciej i częściej przesuwała większą liczbę zawodników do ofensywy, jednak próby gospodarzy kończyły się najczęściej niecelnymi strzałami lub były blokowane przez dobrze ustawioną defensywę Warty. Gorzowianie mądrze bronili wyniku, szukając okazji do kontrataków. Ostatecznie rezultat nie uległ już zmianie. Warta wygrała w Gubinie 1:3, pokazując charakter i dużą dojrzałość w zarządzaniu przebiegiem meczu. Zwycięstwo pozwoliło bordowo-granatowym awansować na szóste miejsce w tabeli Betclic III ligi.
Przed zespołem trenera Szymika bardzo intensywny tydzień. Już w środę gorzowianie odrobią zaległości z jesieni w starciu ze Słowianinem Wolibórz, a w sobotę na stadion przy Olimpijskiej przyjadą Karkonosze Jelenia Góra. Jeśli Warta utrzyma formę z Gubina, kibice mogą liczyć na kolejne emocje i – być może – następne ligowe punkty.
Pozostałe wyniki kolejki:
Ślęza Wrocław 2:1 Górnik II Zabrze
Górnik Polkowice 0:4 Sparta Katowice
Karkonosze Jelenia Góra 2:2 Skra Częstochowa
LZS Starowice Dolne 1:0 Polonia Nysa
LKS Goczałkowice 3:0 Pniówek Pawłowice
Miedź II Legnica 3:0 (walkower) Stal Jasień
Lechia Zielona Góra - Zagłębie II Lubin (sobota, 18:00)
MKS Kluczbork - Słowianin Wolibórz (niedziela, 15:00)
Aktualna tabela III ligi.
| Drużyna | Mecze | Punkty | Bramki | |
| 1. | Lechia Zielona Góra | 20 | 45 | 53-11 |
| 2. | Sparta Katowice | 21 | 42 | 37-21 |
| 3. | Górnik Polkowice | 20 | 42 | 35-23 |
| 4. | Zagłębie II Lubin | 20 | 37 | 51-34 |
| 5. | LKS Goczałkowice Zdrój | 21 | 37 | 34-23 |
| 6. | Warta Gorzów Wielkopolski | 21 | 32 | 37-33 |
| 7. | Skra Częstochowa | 21 | 32 | 42-40 |
| 8. | Ślęza Wrocław | 21 | 30 | 31-37 |
| 9. | Górnik II Zabrze | 22 | 28 | 46-31 |
| 10. | MKS Kluczbork | 20 | 28 | 35-28 |
| 11. | Carina Gubin | 20 | 28 | 30-35 |
| 12. | Polonia Nysa | 21 | 26 | 33-37 |
| 13. | Karkonosze Jelenia Góra | 19 | 25 | 31-31 |
| 14. | Słowianin Wolibórz | 20 | 22 | 29-36 |
| 15. | Miedź II Legnica | 21 | 20 | 35-43 |
| 16. | Pniówek Pawłowice | 21 | 18 | 22-39 |
| 17. | LZS Starowice Dolne | 21 | 16 | 17-48 |
| 18. | Stal Jasień | 22 | 7 | 21-69 |
Do II ligi bezpośredni awans uzyska najlepsza drużyna, a wicemistrz zagra w barażach o promocję do wyższej klasy rozgrywkowej. Z ligą pożegnają się przynajmniej trzy najsłabsze zespoły.
Dwie godziny wcześniej swój bój ligowe punkty rozpoczął Stilon Gorzów. Niebiesko-biali w ramach 19. kolejki IV ligi podjęli przed własną publicznością zespół Odry Nietków. Z konfrontacji tej zespół prowadzony przez trenera Mateusza Konefała wyszedł ostatecznie z dość pewnym zwycięstwem 4:0(1:0), ale pierwsza połowa wcale na taki obrót spraw nie wskazywała. Odra bowiem dobrze zaczęła sobotnie spotkanie i bardzo często dochodziła do sytuacji strzeleckich. W bardzo dobrej formie był jednak strzegący bramki gorzowian Adam Stachowiak, który kilkukrotnie powstrzymywał gości. W pierwszej połowie ofensywne próby Stilonu były niemrawe, ale na przerwę niebiesko-biali schodzili z minimalnym prowadzeniem. Niedługo przed przerwą wynik pojedynku otworzył Wojciech Pielak, który najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu bramkowym, jakie powstało po rzucie rożnym.
W drugiej połowie dominacja gospodarzy już nie podlegała dyskusji. Stilonowcy przejęli kontrolę nad rozgrywką i coraz częściej atakowali bramkę nietkowian. Napór ten zaczął przynosić stopniowe efekty. Drugi cios ze strony Stilonu zadał ponownie Pielak, który tym razem wcielił się w rolę egzekutora do pustej bramki po tym jak bramkarz gości odbił przed siebie strzał Mateusza Walczaka. Ostatnie słowa należały już jednak już do rzeczonego Walczaka. W finalnych minutach meczu najlepszy snajper Stilonu wpisał się na listę strzelców dwukrotnie - pierw uczynił to w sytuacji oko w oko z golkiperem Odry, a w doliczonym czasie gry skutecznie egzekwował rzut karny.
Sobotnie zwycięstwo nie zmieniło oczywiście sytuacji Stilonu w tabeli. Niebiesko-biali wciąż gonią Odrę Bytom Odrzański i muszą liczyć na jakiekolwiek jej potknięcie. Za tydzień z kolei zespół trenera Konefała pojedzie do Żagania na pojedynek z Czarnymi.
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze