Wiosenną część sezonu 2025/26 piłkarze Warty Gorzów rozpoczęli dwoma domowymi meczami z rzędu. Przed tygodniem zespół prowadzony przez trenera Patryka Szymika podjął na bocznym boisku stadionu przy ulicy Olimpijskiej ekipę Skry Częstochowa i pokazał świetny futbol. Bordowo-granatowi kontrolowali przebieg gry przez pełne 90 minut, a w konsekwencji tego pokonali drużynę spod Jasnej Góry aż 5:0. Drugie wiosenne wyzwanie Warty zapowiadało się na o wiele trudniejsze, ponieważ do Gorzowa na derby zawitała Lechia Zielona Góra. Drużyna z południowej stolicy naszego województwa zimowała na szczycie tabeli Betclic III ligi, a przed tygodniem otrzymała darmowe punkty z rąk wycofanej z rozgrywek Stali Jasień. Rywalizacja o splendor lubuskiego futbolu zapowiadała się na piłkarską ucztę, przynajmniej na trzecioligowym poziomie.
Zobacz też:
Warciarze rozpoczęli derbowe starcie z ogromnym animuszem. Już w pierwszych sekundach pozytywny pressing na defensywę gości założył Szymon Krocz, co niemal natychmiast przyniosło pierwszą groźną sytuację dla gospodarzy. Widać było, że taki plan na mecz przygotował trener Szymik – gdy tylko zielonogórzanie próbowali rozgrywać piłkę od tyłu, zawodnicy Warty błyskawicznie doskakiwali do rywali, starając się zmusić ich do błędów. Początkowo lider z Zielonej Góry był wyraźnie zaskoczony energią gospodarzy. Po kilku bardzo intensywnych minutach gra zaczęła się jednak wyrównywać. Na boisku dominowała walka w środku pola, a arbiter często musiał sięgać po gwizdek. Warta najgroźniej atakowała po stałych fragmentach gry. Najpierw nieprzyjemny centrostrzał Jowina Radzińskiego musiał piąstkować Jakub Bursztyn, a chwilę później bramkarza gości zatrudnił Piotr Majerczyk, który wygrał pojedynek główkowy po rzucie rożnym. Lechia odpowiedziała również po stałym fragmencie, lecz z kąśliwym dośrodkowaniem poradził sobie Filip Andrzejczak. Z biegiem czasu gorzowianie zaczęli przejmować kontrolę nad meczem i dłużej utrzymywać się przy piłce. Defensywa przyjezdnych spisywała się jednak bardzo solidnie, a Bursztyn czujnie pilnował przedpola przy prostopadłych podaniach gospodarzy. Doskonałą okazję miał Filip Tuliszka, który po rzucie rożnym Karola Gardzielewicza uderzał głową, lecz ponownie górą był golkiper Lechii. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, w 40. minucie goście zadali cios. Pierwszy strzał zdołał jeszcze obronić Andrzejczak, jednak przy dobitce Dominika Więcka był już bezradny i piłka wpadła do siatki. Do przerwy Warta przegrywała więc 0:1, mimo że to ona częściej nadawała ton wydarzeniom na boisku.
Zobacz też:
Po zmianie stron obraz gry początkowo się nie zmienił. Warta starała się prowadzić grę, ale świetnie zorganizowana defensywa zielonogórzan zamykała większość przestrzeni. Goście czyhali głównie na kontrataki. W 66. minucie wykorzystali natomiast kolejny stały fragment gry – po zamieszaniu w polu bramkowym najprzytomniej zachował się Dawid Korzeniowski i podwyższył prowadzenie. Gorzowianie nie zamierzali jednak składać broni. Kilka minut później Gardzielewicz wbiegł z piłką w pole karne i został powalony przez obrońcę. Arbiter wskazał na jedenasty metr, a rzut karny pewnie wykorzystał Dominik Siwiński, zdobywając swoją drugą bramkę w drugim meczu z rzędu. Końcówka spotkania była niezwykle emocjonująca. Warta rzuciła się do ataków, a Lechia coraz częściej próbowała „kraść” cenne sekundy. Najlepszą okazję na wyrównanie w doliczonym czasie miał Dawid Ufir, lecz w sytuacji oko w oko znów kapitalnie zachował się Bursztyn. W ostatniej akcji meczu gospodarze ruszyli do przodu niemal całym zespołem, co otworzyło gościom drogę do kontry. Do pustej bramki trafił Franciszek Majchrzak i ustalił wynik na 1:3.
Derby w Gorzowie dostarczyły kibicom wielu emocji i momentów dobrej piłki. Ostatecznie jednak to lider z Zielonej Góry potwierdził swoją klasę i utrzymał pierwsze miejsce w tabeli. Dla Warty była to pierwsza porażka w 2026 roku. Za tydzień gorzowianie udadzą się na wyjazdowe spotkanie z Cariną Gubin, gdzie będą chcieli szybko wrócić na zwycięską ścieżkę.
Pozostałe wyniki kolejki:
Górnik II Zabrze 7:0 LZS Starowice Dolne
Polonia Nysa 1:3 Ślęza Wrocław
Sparta Katowice 2:2 Miedź II Legnica
Stal Jasień 0:3 (walkower) Pniówek Pawłowice
Słowianin Wolibórz 0:1 LKS Goczałkowice
Skra Częstochowa - MKS Kluczbork (sobota, 16:00)
Zagłębie II Lubin - Górnik Polkowice (niedziela, 12:00)
Karkonosze Jelenia Góra - Carina Gubin (14 kwietnia)
Aktualna tabela III ligi.
| Drużyna | Mecze | Punkty | Bramki | |
| 1. | Lechia Zielona Góra | 20 | 45 | 53-11 |
| 2. | Górnik Polkowice | 18 | 39 | 33-19 |
| 3. | Sparta Katowice | 20 | 39 | 33-21 |
| 4. | Zagłębie II Lubin | 19 | 37 | 51-32 |
| 5. | LKS Goczałkowice Zdrój | 20 | 34 | 31-23 |
| 6. | Warta Gorzów Wielkopolski | 20 | 29 | 34-32 |
| 7. | Górnik II Zabrze | 21 | 28 | 45-29 |
| 8. | MKS Kluczbork | 19 | 28 | 31-23 |
| 9. | Skra Częstochowa | 19 | 28 | 35-34 |
| 10. | Carina Gubin | 19 | 28 | 29-32 |
| 11. | Ślęza Wrocław | 20 | 27 | 29-36 |
| 12. | Polonia Nysa | 20 | 26 | 33-36 |
| 13. | Karkonosze Jelenia Góra | 18 | 24 | 29-29 |
| 14. | Słowianin Wolibórz | 20 | 22 | 29-36 |
| 15. | Pniówek Pawłowice | 20 | 18 | 22-36 |
| 16. | Miedź II Legnica | 20 | 17 | 32-43 |
| 17. | LZS Starowice Dolne | 20 | 13 | 16-48 |
| 18. | Stal Jasień | 21 | 7 | 21-66 |
Do II ligi bezpośredni awans uzyska najlepsza drużyna, a wicemistrz zagra w barażach o promocję do wyższej klasy rozgrywkowej. Z ligą pożegnają się przynajmniej trzy najsłabsze zespoły.
Od zwycięstwa wiosnę 2026 roku rozpoczął natomiast Stilon Gorzów. Drużyna prowadzona przez trenera Mateusza Konefała w sobotę zagościła w Rzepinie na obiekcie miejscowej Ilanki i wywiozła z tego terenu zwycięstwo 1:2(1:0). Triumf ten jednak nie przyszedł niebiesko-białym łatwo. Stilonowcy bowiem zmuszeni byli do gonienia wyniku, ponieważ tenże otworzyli miejscowi. Konkretnie uczynił to Adrian Nowiński, który zabawił się z defensywą Stilonu w polu karnym i strzałem lewą nogą pokonał Adama Stachowiaka. Stilon odpowiedział na to dopiero po przerwie, gdy ładnym strzałem głową popisał się Mateusz Walczak. Zwycięstwo gorzowianom dała akcja z 67. minuty. Wówczas piłka trafiła pod nogi Iana Dos Santosa, który dynamicznie wszedł w pole karne i mocnym strzałem w kierunku dalszego słupka wyprowadził Stilon na prowadzenie. Był to pierwszy gol Brazylijczyka w niebiesko-białych barwach. Gorzowianie wciąż muszą jednak gonić, gdyż swój mecz wygrała w sobotę także Odra Bytom Odrzański, co zachowało status quo w tabeli IV ligi. Za tydzień Stilon zagra po raz pierwszy w tym roku u siebie, a rywalem będzie Odra Nietków.
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze