Przejdź do głównych treściPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 23 lutego 2026 17:24
Reklama

Cztery lata wojny w Ukrainie. Odcięci od wody, ciepła i leków

Ta zima jest jedną z najgorszych w całej wojnie, która na naszym terytorium trwa od 2014 roku – powiedział Vatican News biskup Maksym Riabucha.

I dodał: – Przeżyliśmy niezwykle dramatyczny moment, gdy Rosjanie zbombardowali infrastrukturę energetyczną i w praktyce na naszych terenach przez ponad 20 godzin na dobę nie było światła. Brak światła oznacza także brak ogrzewania, wody i innych środków do życia” – relacjonuje przedstawiciel Kościoła greckokatolickiego w Ukrainie.

Rosjanie prześcigają się we własnym okrucieństwie

Jutro – 24 lutego 2026 roku – minie 4 rocznica (1462 dni) napadu Rosji na Ukrainę i wybuchu pełnoskalowej wojny. 

Zaczęło się o 5 nad ranem. Rosjanie – przypomina Polsat News – ruszyli do ataku kilka minut po ogłoszeniu przez Władimira Putina „specjalnej operacji wojskowej” której celem były „demilitaryzacja i denazyfikacja Ukrainy”.

Wydawało się, że wobec oburzenia świata, płynącej szeroko pomocy i sankcjom wojnę da się zakończyć w miarę szybko. Tymczasem walki wciąż trwają i nadal giną ludzie, a Rosjanie prześcigają się we własnym okrucieństwie wobec Ukraińców. 

Ukraińcy stawili zacięty opór

Po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie prezydent Wołodymyr Zełenski ogłosił stan wojenny i zakazał opuszczania kraju mężczyznom w wieku od 18 do 60 lat. Na początku inwazji Rosjanie atakowali największe miasta Ukrainy, m.in. Kijów i Charków. Ukraińcy stawili im jednak zacięty opór.

Tymczasem Rosjanie chcieli szybko zdobyć Kijów, obalić demokratycznie wybrany rząd i zająć część Ukrainy położonej na wschód od Dniepru. Ukraińcy pokrzyżowali te plany, odpierając atak na stolicę swojego kraju i uniemożliwiając im zainstalowanie prorosyjskich władz.

Od początku inwazji – opisuje Polsat News – wojska rosyjskie przeprowadzały ataki rakietowe i artyleryjskie, używając m.in. rakiet balistycznych. Od uderzeń rakietowych i ostrzału artyleryjskiego ucierpiały głównie Charków, Czernihów i Mariupol. 

Z czasem rosyjskie ataki coraz częściej były wymierzane w infrastrukturę cywilną. W ten sposób Rosjanie odcinali Ukraińców od elektryczności, wody, ogrzewania i dostępu do leków.

Miliony dzieci zagrożonych, uwięzionych lub przesiedlonych

Oszacowanie dokładnej liczby ofiar w tym konflikcie jest niezwykle trudne ze względu na brak dostępu do terenów okupowanych oraz szybko zmieniającą się sytuację na froncie. Organizacje międzynarodowe, takie jak ONZ, podają dane, które są potwierdzone i udokumentowane, zaznaczając jednocześnie, że rzeczywiste liczby są prawdopodobnie znacznie wyższe.

Według najnowszych danych ONZ oraz szacunków wywiadów zachodnich (stan na luty 2026 r.), sytuacja przedstawia się następująco:

  • zabici: ponad 11-12 tys. osób (dane potwierdzone),
  • ranni: ponad 25-30 tys. osób.

UNICEF natomiast alarmuje, że około 2,5 mln dzieci „jest coraz bardziej zagrożonych, uwięzionych lub przesiedlonych w kraju, w drodze ucieczki albo jako uchodźcy w państwach przyjmujących” – czytamy w Vatican News. 

I dalej: „Ofiary przemocy i zniszczeń, traum i poważnych strat, zostały pozbawione dzieciństwa: co trzecie dziecko jest przesiedlone w kraju lub jest uchodźcą za granicą, jeden nastolatek na czterech traci nadzieję na przyszłość w Ukrainie, czworo na dziesięcioro dzieci żyje w ubóstwie, które wzrosło o 70 proc. w porównaniu z rokiem 2021”.

Co dalej?

Analitycy RAND Corporation zwracają uwagę, że w piątym roku konfliktu Putinowi coraz trudniej izolować rosyjskie społeczeństwo od skutków wojny. Ukraińskie uderzenia w rafinerie i cele militarne w głębi Rosji powodują realne problemy gospodarcze, m.in. braki paliw.

Co więcej Rosja zmaga się z rosnącym deficytem (2,5 proc. PKB w 2025 r.) i ryzykiem recesji przy ogromnych wydatkach zbrojeniowych (8 proc. PKB).

Eksperci podkreślają, że kluczem do zmuszenia Kremla do negocjacji może być rozwój ukraińskiego programu dronów dalekiego zasięgu, który uderza w rosyjski sektor energetyczny i logistykę. Politolodzy zaznaczają, że Ukraina musi stać się „zbyt twardym orzechem do zgryzienia”, żeby Rosja uznała kontynuację agresji za nieopłacalną.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama