W ubiegłą sobotę szczypiorniści Rajbud Development Stali Gorzów wznowili po zimowej przerwie rywalizację w Lidze Centralnej, lecz w hicie kolejki musieli uznać wyższość ekipie Śląska Wrocław. Co prawda, żółto-niebiescy w pierwszej połowie tamtego starcia rywalizowali ze spadkowiczem z Orlen Superligi na równorzędnych zasadach, ale cała koncepcja trenera Michała Nieradki legła w gruzach w drugiej odsłonie. Wrocławianie wygrali bowiem ostatecznie 26:28, a kluczowym momentem starcia była czerwona kartka obejrzana przez Igora Drzazgowskiego tuż po przerwie. Stalowcy pozbawieni swojego najlepszego strzelca pogubili się w ofensywie i 2026 rok zaczęli bez punktów. W niedzielę Stal udała się do Legnicy, gdzie czekała na nią miejscowa Miedź Siódemka. Gospodarze w obecnym sezonie nie należą do ligowych krezusów i przed 16. kolejką gier zajmowali dziesiąte miejsce w klasyfikacji, a do gorzowian tracili aż czternaście oczek. W dysproporcji tej należało upatrywać faworyta w ekipie trenera Nieradki, zwłaszcza że Miedź w poprzedniej kolejce zdecydowanie przegrała w Ciechanowie z Jurandem 35:26. W pierwszym starciu zainteresowanych drużyn lepsi byli gorzowianie, którzy w Arenie Gorzów wygrali 31:28.
Zobacz też:
Spotkanie otworzył Mateusz Stupiński, który już w pierwszej minucie pewnie wykorzystał rzut karny. Gospodarze odpowiedzieli trafieniem Michała Przybylaka, ale od początku było widać, że to gorzowianie lepiej czują rytm meczu. Choć tempo w premierowych minutach nie było zawrotne, Stal konsekwentnie budowała przewagę. W piątej minucie legniczanie, grając w osłabieniu, wycofali bramkarza. Rafał Renicki przechwycił piłkę i bez wahania rzucił z własnej połowy do pustej bramki – 2:4 dla gości. Chwilę później nadszedł moment déjà vu. W szóstej minucie czerwoną kartkę obejrzał Drzazgowski. Utrata najlepszego snajpera mogła zachwiać koncepcją trenera Nieradki, ale zespół zdał egzamin dojrzałości. Ciężar gry w ofensywie wzięli na siebie Dawid Pietrzkiewicz i Konrad Wątroba, który rozgrywał dopiero drugi mecz po kilkumiesięcznej przerwie. Stal była ekstremalnie skuteczna – po dziesięciu minutach prowadziła już 5:9. Trener Miedzi Tomasz Góreczny próbował ratować sytuację czasem, jednak Stal nie zamierzała zwalniać. Bramkę z dystansu dołożył Bartosz Sarnowski, a duet Wątroba–Pietrzkiewicz imponował współpracą w okolicach koła. Nawet gdy po wycofaniu bramkarza Miedzi do siatki trafił golkiper gospodarzy Maksym Lobchuk, różnica utrzymywała się na poziomie czterech goli. Swoją wielką chwilę miał także Cezary Marciniak. Bramkarz Stali obronił sytuację sam na sam w stylu, który śmiało można określić jako kluczowy dla dalszego przebiegu meczu. W końcówce pierwszej połowy tempo nieco spadło, a w Miedzi przebudził się Ramon Oliveira. To on próbował ciągnąć wynik gospodarzy, ale Stal odpowiadała kontratakami. Do przerwy było 15:19 dla żółto-niebieskich, a wynik ustalił w ostatniej sekundzie Filip Rybarczyk.
Zobacz też:
Po zmianie stron gorzowianie natychmiast zadali kolejny cios. Systematycznie powiększali przewagę, cierpliwie wyczekując błędów rywali. Po pięciu minutach drugiej połowy było 17:22, a Renicki kapitalnie egzekwował rzut wolny po sygnalizacji gry pasywnej – 20:25. Marciniak w bramce doprowadzał legniczan do frustracji, seryjnie broniąc z linii szóstego metra. Symbolem dominacji Stali była akcja na 20:27 – Renicki trafił, gdy goście grali w podwójnym osłabieniu. Chwilę później Jakub Kan popisał się efektowną „wkrętką” między nogami bramkarza. Po siedemnastu minutach drugiej połowy przewaga wynosiła już siedem bramek (22:29), a Miedź sprawiała wrażenie zespołu bez pomysłu. Błędy w ataku pozycyjnym i sygnalizacje gry pasywnej napędzały kolejne kontry Stupińskiego. Na sześć minut przed końcem było 27:35, a Stal zaczęła polowanie na czterdziestkę. Ta sztuka udała się w ostatniej akcji – Stanisław Dzięcielski ustalił wynik na 30:40. To była demonstracja siły, konsekwencji i szerokości składu.
Stal efektownie odpowiedziała na porażkę ze Śląskiem Wrocław i potwierdziła aspiracje do walki o awans do ORLEN Superligi. Jeśli żółto-niebiescy utrzymają taką dynamikę w ataku i dyscyplinę w obronie, wiosna w Gorzowie może być naprawdę gorąca. Przed nami mecz u siebie z Gwardią Koszalin – i po takim występie oczekiwania kibiców są w pełni uzasadnione.
Pozostałe wyniki kolejki:
Anilana Łódź 26:32 Grunwald Poznań
Gwardia Koszalin 24:26 Jurand Ciechanów
Pogoń Szczecin 34:25 Nielba Wągrowiec
AZS UW Warszawa 27:41 AZS AGH Kraków
Padwa Zamość 36:27 AZS AWF Biała Podlaska
Śląsk Wrocław 37:35 SMS ZPRP Kielce
Aktualna tabela Ligi Centralnej.
| Drużyna | Mecze | Punkty | Bramki | |
| 1. | Sandra Spa Pogoń Szczecin | 16 | 38 | 508-461 |
| 2. | WKS Śląsk Wrocław | 16 | 37 | 504-420 |
| 3. | RAJBUD DEVELOPMENT Stal Gorzów | 16 | 35 | 508-496 |
| 4. | AZS AGH Kraków | 16 | 34 | 535-465 |
| 5. | ENEA WKS Grunwald Poznań | 16 | 31 | 456-441 |
| 6. | Jurand Ciechanów | 16 | 30 | 541-489 |
| 7. | KPR Padwa Zamość | 16 | 28 | 504-468 |
| 8. | MKS Nielba Wągrowiec | 16 | 27 | 524-523 |
| 9. | AKPR AZS AWF Biała Podlaska | 16 | 18 | 480-484 |
| 10. | Grot Blachy Pruszyński Anilana | 16 | 18 | 460-494 |
| 11. | Siódemka Miedź Legnica | 16 | 18 | 492-530 |
| 12. | SMS ZPRP I Kielce | 16 | 13 | 475-526 |
| 13. | ENERGA GWARDIA Koszalin | 16 | 9 | 393-459 |
| 14. | AZS UW Warszawa | 16 | 0 | 449-573 |
Do Orlen Superligi awans uzyska najlepsza drużyna, a drugi zespół w tabeli będzie miał prawo gry w barażach. Z Ligą Centralną pożegnają się dwie najsłabsze ekipy.
Dziękujemy, że jesteś z nami!














Napisz komentarz
Komentarze